Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Bajki o bezpłodności. Wracają fake newsy na temat koronawirusa

Szczepienie przeciwko covid-19 Szczepienie przeciwko covid-19 Sylwia Penc / Forum
Odkąd pojawiły się szczepionki przeciwko covid, szerzą się na ich temat bzdury i półprawdy. Przez rok udało się część mitów obalić, ale gdy rozpoczęto szczepienia małych dzieci, wiele z nich uderza z podwójną siłą.

Chyba najbardziej dziś głośnym i zarazem szkodliwym fałszem na temat szczepionek mRNA, które można już podawać od piątego roku życia, jest ten mówiący o ryzyku bezpłodności. Przestrogi na ten temat krążą w mediach społecznościowych, więc powtarzają je między sobą nastolatki, docierają także oczywiście do rodziców, na których ostatecznie spada decyzja, czy zaszczepić swoje dziecko przed koronawirusem.

Gdy czyta się lub słyszy, że podanie w szczepionce kwasu mRNA może uszkodzić materiał genetyczny w komórce dzieci, czego skutki miałyby pojawić się u nich dopiero za jakiś czas, to trudno się dziwić niechęci, jakiej w stosunku do szczepionek nabiera wiele osób. Nieprawdziwe ostrzeżenia padają na podatny grunt, gdyż trudno je samemu zweryfikować. Rzekoma bezpłodność ujawnić by się przecież miała w dość dalekiej przyszłości – a decyzję o zaszczepieniu trzeba podjąć teraz.

Czytaj także: Nie, szczepionki na covid nie modyfikują ludzkiego genomu

Nieuzasadniony strach przed genetyką i biotechnologią

Skąd więc wzięła się obawa, że szczepionki zawierające mRNA posiadają moc unicestwiania plemników i żeńskich komórek rozrodczych? Ano z dwóch przyczyn: pierwszej – natury ogólnej, wywodzącej się z prostego skojarzenia, że kwas rybonukleinowy ma związek z genetyką, więc reaguje z genami, a te stanowią podstawę rozmnażania; i drugiej – bardziej szczegółowej, iż wytworzone w wyniku zaszczepienia przeciwciała unieszkodliwiają nie tylko samego wirusa, ale też białka niezbędne do zachowania płodności.

Zajmijmy się więc najpierw genetyką. Szczepionki działają dzięki mRNA, czyli tzw. informacyjnemu RNA (z ang. messenger RNA), który zawiera sekwencje kodujące białko S (z ang. spike, czyli kolca) koronawirusa SARS-CoV-2. Po wchłonięciu mRNA do komórki trafia ono NIE do jej jądra, gdzie znajduje się DNA, lecz do rybosomu w cytoplazmie. Rybosomy są porównywane do drukarek 3D w naszym organizmie, gdyż w nich właśnie odbywa się „drukowanie” białek – w tym wypadku białka kolca wirusa. Rybosom pochłania nić mRNA i formuje łańcuch aminokwasów, z których składane jest owo białko. Następnie prezentowane jest ono na powierzchni komórki, by zauważył je naturalny układ odpornościowy i zgodnie z prawami immunologii – mógł zacząć produkować przeciwciała.

Eksperci przeciw antynauce: Rozbrajamy fake newsy o szczepionce

A zatem nieprawdziwe są sugestie, iż zachodzący w komórce proces tworzenia białka wirusowego interferuje z DNA i jądrem komórkowym, gdzie zgromadzony jest nasz materiał genetyczny. Po drugie, zastosowanie w szczepionce mRNA kwasu rybonukleinowego (bardzo zresztą nietrwałego) to żaden powód, by się go obawiać – choć niestety ostatnie lata przyniosły wzmożenie bezpodstawnych fobii przed produktami powstającymi dzięki biotechnologii.

– Ja to wiążę z niezrozumiałym oporem przeciwko GMO – twierdzi prof. Jacek Juszczyk, wieloletni kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. – Nagle okazało się, że to, co genetycznie modyfikowane, ba, co ociera się o szeroko pojmowaną genetykę, a właściwie biotechnologię, to samo zło.

Profesor nazywa takie podejście absurdem, gdyż we współczesnej medycynie i farmakologii wykorzystuje się już mnóstwo leków, które bez wsparcia genetyki nie mogłyby zostać wyprodukowane. – A czy przeciwnicy szczepionek z mRNA przestrzegają przed stosowaniem choćby przeciwciał monoklonalnych, które są podstawą wielu terapii w onkologii, reumatologii lub alergologii? Byliby oczywiście głupcami, gdyby ich zakazywali, ale chyba nie mają świadomości, że genetyka wspomaga nas już na co dzień, a nie jest szkodliwą trutką.

Czytaj także: Większa umieralność na deltę po szczepieniu? Krąży kolejny fake news

Hipoteza o bezpłodności pozbawiona podstaw naukowych

Kwestia braku szkodliwego wpływu szczepień przeciwko covid na płodność mężczyzn i kobiet została potwierdzona rozmaitymi badaniami. Zdaniem prof. Udo Markerta z Kliniki Uniwersyteckiej w Jenie, który jest wiceprzewodniczącym European Society for Reproductive Immunology, teoria, w myśl której odpowiedź immunologiczna wywołana szczepionką może powodować bezpłodność, nie ma żadnych podstaw, ponieważ „samo zachorowanie na covid musiałoby prowadzić do takich zaburzeń”.

Z kolei naukowcy z University of Miami przebadali nasienie mężczyzn przed i po szczepieniu preparatem mRNA i nie stwierdzili żadnego negatywnego wpływu szczepionki na zdolności rozrodcze. „U żadnego z badanych mężczyzn nie stwierdziliśmy, że szczepionka miała jakikolwiek wpływ na plemniki” – oświadczył Daniel Nassau, urolog i współautor badania, którego wyniki ukazały się na stronie JAMA Network.

Na stronie CDC, czyli amerykańskich Centrów Kontroli Chorób i Prewencji, powstała specjalna zakładka dla zatrwożonych rodziców i nastolatków obawiających się rzekomo szkodliwego wpływu szczepionek na plemniki lub ryzyko poronień z wylistowanymi badaniami, jakie w tej dziedzinie do tej pory przeprowadzono. Nie dopatrzono się w nich żadnych związków między szczepieniem a zmniejszeniem liczby plemników ani pogorszeniem ich jakości.

Dla zainteresowanych polskim omówieniem tej problematyki przydatny może być artykuł wirusolożki Emilii Skirmuntt z University of Oxford, która na łamach „Medycyny Praktycznej” rozprawiła się z antyszczepionkowymi teoriami na ten temat. Wniosek z tego szczegółowego przeglądu sprowadza się do jednego zdania: hipoteza ta nie ma żadnych wiarygodnych podstaw naukowych.

Nauka i doświadczenie łagodzą lęk

Szczepionki przeciwko koronawirusowi były od początku epidemii bardzo wyczekiwane, również dla najmłodszych grup wiekowych. Przy pierwszych falach, w 2020 r. i na początku 2021 r., młodzież i dzieci rzadziej chorowały na ciężki covid, od tegorocznej jesieni to się jednak zmieniło. Gdy jednak szczepionki są już dostępne, wielu rodziców zgłasza obawy, daje posłuch ruchom antyszczepionkowym. Nawet ci, którzy zaszczepili swoje pociechy na wiele innych chorób w dzieciństwie, wobec szczepionek z mRNA zachowują sporą rezerwę. Dlaczego?

Według pediatrów odpowiedź jest związana z reakcją na zwykłą nowość, jaką stanowią preparaty Pfizera czy Moderny. Zastrzyki chroniące przed odrą, świnką, krztuścem czy różyczką są stosowane od 50 lat, więc nie ma wobec nich wielu podejrzeń (wyjąwszy rodziców, którzy odmawiają szczepienia swoich dzieci nawet pod karą grzywny). W przeciwieństwie do pokolenia z lat 60. XX w. współczesne matki i ojcowie żyją w przestrzeni mediów społecznościowych, skąd czerpią informacje, a wiele wiadomości internetowych oparta jest – zwłaszcza wokół tematyki szczepionkowej – na dezinformacji i wzbudzaniu nieufności do nauki oraz wakcynologii.

Czytaj także: Czwarta fala. Na intensywnej terapii umierają już wszyscy

Według psychologów obawy rodziców w pewnym sensie są naturalne i wynikają z instynktu opiekuńczego. W wielu rodzinach sami są zaszczepieni, nawet trzema dawkami, ale rozważają zastrzyk dla swoich dzieci, obawiając się ewentualnych skutków niepożądanych (byli gotowi podjąć to ryzyko we własnym przypadku, jednak – wychowani w poczuciu, że taka powinna być postawa odpowiedzialnego rodzica, który wystawia się na niebezpieczeństwo dla dobra potomków – wolą chronić najmłodszych).

Nawet uznając taką postawę za racjonalną i rozumiejąc to, iż przy każdej nieznanej sytuacji rodzice zawsze będą obawiać się, czy zrobią swojemu dziecku coś, co może mieć dla niego długoterminowe złe konsekwencje, powinniśmy pamiętać o jednym: na podstawie historycznych danych dotyczących szczepień większość działań niepożądanych występuje i tak najczęściej w ciągu pierwszych sześciu tygodni po szczepieniu, a negatywne skutki długoterminowe są mało prawdopodobne.

Czytaj także: Niewierzący w koronawirusa

W Polsce urodziły się już dzieci, które zostały szczęśliwie poczęte po zaszczepieniu ich taty i mamy szczepionkami przeciwko covid. A wiele kobiet, których mężowie lub partnerzy przyjęli szczepionkę z mRNA przed zapłodnieniem, czeka obecnie na termin porodu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Król festynów, czyli Elvis według Luhrmanna

„Elvis”, historia kariery najsłynniejszego w dziejach piosenkarza rock’n’rollowego opowiadana z perspektywy jego menedżera, „Pułkownika” Toma Parkera, wpisuje się w tendencję ugrzeczniania wizerunków gwiazd.

Mirosław Pęczak
21.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną