Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Krótsza kwarantanna, powrót do szkół. Minister Niedzielski wróży koniec pandemii

Minister Adam Niedzielski zapowiada koniec pandemii: W lutym powinniśmy obserwować znaczne spadki zakażeń. Minister Adam Niedzielski zapowiada koniec pandemii: W lutym powinniśmy obserwować znaczne spadki zakażeń. Ministerstwo Zdrowia
Minister zdrowia, który nie odszedł ze stanowiska po odrzuceniu ważnych dla niego ustaw nazywanych „najważniejszym narzędziem w walce z pandemią”, rekomenduje odchodzenie od restrykcji. Ale czy w Polsce były ostatnio jakieś obostrzenia?

Owszem, izolacja i kwarantanna – dla tych, którzy sumiennie udostępnili swoje dane inspektorom sanepidu lub „dali się złapać” na dodatni wynik testu. W ostatnim czasie i tak je skracano, wychodząc z założenia, że zakażeni wariantem omikron nie są długo roznosicielami wirusa. Nie trzeba więc takich osób trzymać przez kilkanaście dni pod kluczem, zwłaszcza że przy masowych zachorowaniach groziłoby to równie masową absencją w wielu zakładach pracy.

Adam Niedzielski w szeroko dziś komentowanym wywiadzie dla „Faktu” poinformował jednak, że planuje w najbliższym czasie zwolnić nas z noszenia maseczek. Warto więc przypomnieć, że w Polsce obowiązuje wciąż nakaz ich zakładania choćby w transporcie publicznym i w placówkach handlowych – ale obowiązku tego przestrzega tak niewielu, że zastąpienie go swobodną „rekomendacją” niczego w zasadzie nie zmienia. Jedynie pieczętuje status quo, zwalniając przy okazji konduktorów, policję czy straż miejską z egzekwowania przepisów, na które i tak przymykano oko.

Czytaj także: Czarnek wysyła szkoły na zdalne. Później się już nie dało

Niedzielski wróży koniec pandemii

Dr Łukasz Karauda z oddziału chorób płuc Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Norberta Barlickiego w Łodzi, który często komentuje rządowe decyzje podczas pandemii, tym razem ostrzega, że za wcześnie być prymusem w znoszeniu restrykcji, kiedy piąta fala pandemii jeszcze jest w rozkwicie (dziś raportowano oficjalnie o 46 872 zakażeniach w ciągu ostatniej doby): „Skoro byliśmy krajem z najwyższym odsetkiem zgonów, powinniśmy być teraz jednym z ostatnich, który znosi obostrzenia”. Zasugerował, że odwaga w ich poluzowaniu może się teraz nie opłacić.

Zwłaszcza że – jak przypomina dr Paweł Grzesiowski, doradca Naczelnej Rady Lekarskiej ds. covid – „mimo indywidualnie mniejszego ryzyka uszkodzenia płuc w krajach o dużej liczbie zakażeń po około dwóch tygodniach od szczytu rośnie śmiertelność. Zgony z powodu zakażenia wariantem omikron są średnio trzy razy rzadsze niż dla poprzednich wariantów, ale liczba zakażeń jest nawet dziesięciokrotnie wyższa niż w trzeciej fali”.

Dr Grzesiowski: Jak przejść przez piątą falę pandemii [podkast]

A zatem choć liczba nowych zakażeń w ostatnich dniach ustabilizowała się na wspomnianym poziomie 47–50 tys. i nie dochodzi już do rekordów sprzed kilkunastu dni, to zwyżka zgonów może jeszcze nastąpić. Więc czy ogłaszanie wygaszania pandemii, jak zaczął to już robić minister zdrowia na dzisiejszej konferencji prasowej („Za nami jest już apogeum piątej fali” – oświadczył), nie jest zbyt pochopne?

Państwo przerzuca obowiązki na obywateli

Najważniejsze decyzje, o których poinformowali Adam Niedzielski i Przemysław Czarnek, dotyczą wcześniejszego o tydzień powrotu do nauki stacjonarnej w szkołach (od 21 lutego) oraz skrócenia (od 15 lutego) dla wszystkich osób zakażonych izolacji, a dla pozostałych – kwarantanny.

Trzeba przyznać, że trudno się było ostatnio połapać we wszystkich przepisach, jakie nagromadzono podczas dwóch lat pandemii – dotyczących zatrzymywania ludzi w domach, podejrzewanych o kontakt z zakażonymi i stwarzającymi ryzyko dla otoczenia – więc w końcu należało je uporządkować. Prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, już kilkanaście dni temu sugerował w mediach, że kwarantanny w Polsce nie spełniają swojej funkcji i należałoby z nich całkowicie zrezygnować. Wybiórcze stosowanie kwarantanny do garstki tych, których udawało się zidentyfikować, przestało mieć sens.

Czytaj także: Rząd reaguje na omikrona. Znowu za późno?

A zatem wprowadzane od 15 lutego zasady przewidują skrócenie izolacji z dziesięciu do siedmiu dni i porównywalne do niej ograniczenie kwarantanny, która w przypadku współdomowników będzie zaczynać się i kończyć równolegle (u osób zaszczepionych może ulec skróceniu po wykonaniu testu i otrzymaniu negatywnego wyniku). Kwarantanna dla osób przekraczających granice Polski będzie również wynosiła tydzień (do tej pory 10–14 dni). Nie będzie już natomiast obowiązku pozostawania na kwarantannie dla osób wskazanych przez zakażonych, które miały z nimi kontakt. Dotyczy to zwłaszcza szkół i zakładów pracy. Pozostaje wierzyć, że ci, którzy rzeczywiście mieli taki kontakt z osobą zakażoną, będą się sami czujnie obserwować, a w przypadku dolegliwości sugerujących początek infekcji wykonają test antygenowy, by sprawdzić swój aktualny status zdrowotny i nie stać się nowym źródłem zakażenia dla innych.

Nowa Rada Medyczna dopiero zacznie radzić

Minister zdrowia jest najwyraźniej optymistą. Choć jak zawsze z marsową miną, zapowiedział bardzo optymistyczny scenariusz na najbliższe tygodnie: „Luty będzie miesiącem dużych spadków zakażeń i wyczerpie się poważne zagrożenie dla systemu opieki zdrowotnej. W marcu będziemy mogli zacząć znosić restrykcje”.

To odważna deklaracja, ale być może podjęta zgodnie z tym, z czym wielokrotnie mieliśmy do czynienia ze strony rządu: lepiej przeczekać, nie straszyć, nie uginać się przed katastrofalną liczbą zgonów i wierzyć, że jakoś to będzie. Inne kraje przecież też znoszą restrykcje, choć omikron przyczynił się u nich do ogromnej liczby wzrostów zakażeń. Jednak jest tu zasadnicza różnica – nie mamy tak jak one wysokich wskaźników wyszczepialności przeciwko covid. Skoro Polskę od wielu krajów Unii Europejskiej, które poluzowały lub zniosły w ostatnich dniach obostrzenia, dzieli pod tym względem przepaść, to nie wiem, czy oparcie przez rząd decyzji właśnie na ich przykładzie nie jest zbyt ryzykowne.

Czytaj także: Jak przekonywać Polaków, żeby się zaszczepili

Pewnie liczby nie kłamią i skoro spośród 30 tys. łóżek zajętych jest mniej więcej 20 tys., to uwolnienie 5 tys. nieco pomoże funkcjonować oddziałom niecovidowym. Ale ta sytuacja może się jeszcze zmienić i po prostu trzeba być na to przygotowanym.

Dzisiejsze pierwsze posiedzenie nowej Rady doradców do spraw covid nie było związane z decyzjami, o jakich pół godziny później poinformowali ministrowie Niedzielski i Czarnek. Gremium, które powołano po rezygnacji 14 członków Rady Medycznej, będzie wypowiadać się prawdopodobnie w sprawach dużo ogólniejszych niż doraźnych. Patrząc na listę jego członków, którzy zgodzili się na tę współpracę, widać olbrzymi wachlarz dziedzin, jakie reprezentują. Chciałoby się powiedzieć, że po „owocach ich poznamy”. Apoteoza sukcesu końca pandemii pokaże, czy to czasem nie owoc zatruty.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną