Niewidzialne imperium
Patogeny i ich niewidzialne imperium. To fascynujący wątek w ewolucji Homo sapiens
KASPER KALINOWSKI: – Jesteśmy jedynym żyjącym przedstawicielem linii Homo. Jaką rolę odegrały w tym patogeny?
JONATHAN KENNEDY: – To fascynujący wątek w ewolucji Homo sapiens. Kiedy zaczynałem zbierać materiały do książki, planowałem, że opowieść o tym, jak patogeny wpływały na bieg historii i kształtowały cywilizacje, zacznę od starożytnej Grecji i słynnej zarazy z wojny peloponeskiej opisanej przez Tukidydesa. Potem jednak pomyślałem, że trzeba rozpocząć od prehistorii.
Bo jeszcze ciekawiej się robi, kiedy pomyślimy o patogenach przenoszonych przez Homo sapiens w kontekście pierwszych kontaktów z neandertalczykami. Wciąż pokutuje przekonanie, że nasz gatunek był o wiele bardziej inteligentny niż inne hominidy. Jednak coraz więcej badań wykazuje, że neandertalczycy żeglowali, grzebali zmarłych. Rozwinęli coś na kształt medycyny ludowej. W ich zwapnionej płytce nazębnej znaleziono ślady DNA topoli, które zawierają kwas salicylowy – naturalny składnik służący do produkcji aspiryny.
Nawet współcześni mieszkańcy Polski czy Wielkiej Brytanii mają ok. 2 proc. genów po neandertalczykach. Większość z nich odpowiada za funkcjonowanie układu odpornościowego, co może oznaczać, że ułatwiły one Homo sapiens przystosowanie się do patogenów, z którymi się zetknęli, migrując do wschodniej Eurazji. Ewoluowaliśmy przecież w tropikalnym środowisku, gdzie było znacznie więcej patogenów niż w Europie, którą zamieszkiwali neandertalczycy. Wiele wskazuje na to, że pierwsi Homo sapiens nieświadomie nieśli ze sobą swego rodzaju tajną broń biologiczną.
Po zniknięciu neandertalczyków zaczęły powstawać pierwsze miasta. Jared Diamond uznał to za największą katastrofę w historii.