Solaria nie dla młodych, bo opalanie wywołuje raka i jest jak narkotyk
Jest zakaz korzystania z solarium dla osób poniżej 18. roku życia. I dobrze, bo już kilkukrotne naświetlanie się promieniami UVA i UVB przez osoby młode oznacza o 75 proc. większe ryzyko nowotworu skóry.
Od 16 lutego 2018 roku obowiązują w Polsce przepisy zabraniające osobom poniżej 18. roku życia sztucznego opalania
Michał Mutor/Agencja Gazeta

Od 16 lutego 2018 roku obowiązują w Polsce przepisy zabraniające osobom poniżej 18. roku życia sztucznego opalania

Nadszedł pierwszy weekend, kiedy zakaz wstępu do solariów – mówiąc oczywiście umownie – mają dzieci i młodzież poniżej 18. roku życia. W piątek weszły w życie przepisy ustawy, która zabrania małoletnim sztucznego opalania. Wprowadza ona także całkowity zakaz reklamy i promocji solariów oraz nakłada na ich właścicieli obowiązek umieszczania w widocznym miejscu informacji o ryzyku związanym z promieniowaniem UV. Za nieprzestrzeganie tych przepisów grozi kara w wysokości od 1 do 50 tys. zł.

Prosta droga do raka

Co przypominają Państwu nowe restrykcje? Tak, wygląda na to, że ustawodawca oraz prezydent (który ustawę podpisał jesienią 2017 roku) zrównali lampy UV i tzw. łóżka opalające z alkoholem i papierosami, wobec których podobne ograniczenia istnieją od dawna. Ale też, co warto przypomnieć, które to ograniczenia w wielu miejscach są niestety notorycznie łamane. Tym razem prawdziwym autorem ustawy nie byli jednak politycy, lecz lekarze – zwłaszcza onkolodzy i dermatolodzy – którzy od dawna naciskali na decydentów, by zapanowali nad nieokiełznanym rynkiem solaryjnym.

Od wielu już bowiem lat wiadomo, że moda na solaria (jak w latach 60. moda na zaciąganie się papierosami, którą pokazywał pamiętny serial „Mad Men”) nikomu zdrowia nie przynosi. Prof. Piotr Rutkowski z warszawskiego Centrum Onkologii przy każdej okazji ostrzega, że już kilkakrotne skorzystanie z solarium przez osoby poniżej 30. roku życia powoduje wzrost zagrożenia nowotworem skóry aż o 75 proc.! A wie, co mówi, bo właśnie do jego kliniki w Centrum Onkologii trafiają chorzy z nowotworami skóry. Jest ich kilka typów, ale szczególnie niebezpieczny jest czerniak – rak, którego liczba zachorowań podwaja się w Polsce co 10 lat, a według Krajowego Rejestru Nowotworów współczynnik zachorowalności w ciągu trzech dekad wzrósł trzykrotnie. Równie złowrogo brzmi informacja, że umieralność z powodu czerniaków skóry jest w Polsce aż o 20 proc. wyższa niż w innych krajach Unii Europejskiej.

Dermatolodzy zwracają uwagę, że stosowane w solariach promieniowanie długie UVA i – z mniejszą domieszką – krótkie UVB ma działanie rakotwórcze również przy innych nowotworach skóry: raku podstawnokomórkowym i kolczystokomórkowym.

Czytaj także: Jak w Polsce leczy się choroby onkologiczne

Co trzeci nastolatek korzystał z solarium

Wypada zapytać, że skoro to takie niebezpieczne, dlaczego zakaz korzystania z solariów wprowadzono tylko dla osób poniżej 18. roku życia? Nie tylko z tego samego powodu wychowawczego, dla jakiego zabrania się dzieciom palenia tytoniu lub kupowania alkoholu. Dorosłym też szkodzi, ale trzeba wierzyć, że dbający o siebie wykazują się mimo wszystko większą świadomością. Iluzja? Być może.

Według lekarzy opalanie nie służy nikomu, jednak najbardziej niezdrowe jest w młodym wieku, gdyż skóra nie osiągnęła wtedy jeszcze pełnej dojrzałości, a powstawanie na niej rumienia lub oparzeń pod wpływem promieni UV (nawet jeśli są przemijające) wywołuje głębsze zmiany, które za kilkadziesiąt lat mogą prowadzić do raka. Wszystko zaczyna się w DNA komórek, gdzie dochodzi do mutacji i dopiero po dłuższym czasie eksploduje wybuchem choroby nowotworowej.

Czy rudowłosi częściej zapadają na nowotwory skóry?

Moda na korzystanie zimą z solariów, jak się okazuje, w młodym pokoleniu bardzo się rozpowszechniła. W drugiej połowie 2017 roku Fundacja Medicover przeprowadziła w ramach Narodowego Programu Zdrowia sondaż na ten temat i wynika z niego, że co trzeci nastolatek w Polsce korzystał z tej formy opalania, a 6 proc. robiło to co najmniej dwa razy w tygodniu! Na pytanie o powody tak dużej popularności solariów młodzież odpowiadała, że podoba się jej opalona skóra i w ten sposób poprawia sobie zły nastrój. Wiele osób wciąż wierzy w mit, że korzystanie z urządzeń opalających zimą daje skórze ochronne przygotowanie do lata i wakacyjnych wyjazdów. W sezonie komunijnym nieroztropne mamy fundowały zaś córkom sesje w solariach, aby śniada cera ładniej kontrastowała z bielą ich sukienek.

Tanoreksja to nałóg

Wyjątek od ustawy stanowi korzystanie z urządzeń UV dla celów leczniczych. Bo warto podkreślić, że są choroby skóry (np. łuszczyca), które wymagają naświetlań i fototerapia przy użyciu specjalistycznych lamp jest pacjentom, także młodszym, wręcz zalecana.

Wprowadzenie środków zaradczych w mało uregulowanej branży solaryjnej ma oczywiście wymiar prewencyjny i miejmy nadzieję, że przysłuży się za kilkanaście lat spadkowi zachorowań na czerniaka. Ale przy okazji może uda się również ocalić choć niektórych młodych ludzi przez tanoreksją, czyli uzależnieniem od sztucznego opalania (z ang. tan – opalenizna). Nałóg zaczyna się niewinnie, zwłaszcza wśród dziewcząt – perfekcjonistek, którym wydaje się, że z ładnym wyglądem szybciej zostaną kobietami sukcesu. Tak niewiele trzeba, by móc się odprężyć i poczuć przyjemnie, a przy okazji wpaść w uzależnienie i sidła nowotworu.

Czytaj także: Psycholog Julia Jeschke o tym, jak zaakceptować swoje ciało

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną