Domino zdrady
Wiele już razy filozofowie uderzali w filozofię, głosząc, że zakalec „wiecznych problemów” da się przeczyścić już to teologią, już to naukami przyrodniczymi.

Felieton ukazał się w tygodniku POLITYKA 22 stycznia 2014 r.

Z czego słynie Białystok? Wiele wskazuje na to, że wnet jedna będzie na to pytanie odpowiedź: Białystok pierwszym miastem, w którym na uniwersytecie zlikwidowali studia filozoficzne! Wyrzucili tę starą k…, której nikt już nie chce, i wystawili w okienku młódkę kognitywistykę? Teraz inni zobaczą, że tak można, i nuże zamykać filozofię, gdzie się da! Ruszy domino – Opole, Zielona Góra, Rzeszów, a na końcu Warszawa. Niech sobie wierni sami płacą na swoje kościoły, a metafizycy na swoje metafizyki! Uniwersytet to nie Zakład Sentymentalno-Charytatywny. Od kultywowania tradycji i duchowości są inne instytucje. Gdyż uniwersytet ma tworzyć rzetelną wiedzę i kształcić specjalistów. Dokładanie do fanaberii, nawet dość szacownych, jest nieuczciwe wobec podatnika. Taka to filozofia stoi za wyrzynaniem filozofii – rugowaniem jej z programów studiów, niedopuszczaniem do nauczania jej w liceach, a ostatecznie, jak widzimy, zamykaniem studiów filozoficznych w mniejszych ośrodkach.

Wiele już razy filozofowie uderzali w filozofię, głosząc, że zakalec „wiecznych problemów” da się przeczyścić już to teologią, już to naukami przyrodniczymi. Ale żeby niszczyć instytucję studiów filozoficznych – na to jeszcze nie wpadli. To oryginalny wkład Białegostoku do dziejów myśli. Bo szanowna opinia musi wiedzieć, że likwidacja filozofii miałaby się odbyć na oddolny wniosek wykładowców filozofii! Płaski merkantylizm i technokratyzm „góry” spotyka się z uniżonym oportunizmem „dołów”, które chcą być bardziej nowoczesne i „do przodu” niż samo Ministerstwo Prawdy. Zaskoczona i rozbawiona „góra” wytarmosi i poklepie, łbem pokręci i śród śmiechu etaty przedłuży. Oto i czerwony ze wstydu a żądzy białostocki filozof tyka dziś paluchem pierwszą kostkę domina zdrady. Popchnie czy nie popchnie? Ależ tak!

Ha! Zamieni stryjek siekierkę na kijek! Filozofię na kognitywistykę. Gdybyż to jeszcze zdrajcy filozofii, uciekający z tonącego okrętu, mieli coś do zaoferowania – jakąś neuroscience, skrzyżowaną z psychologią poznawczą, computer science i teorią poznania. Ale nic z tych rzeczy. Chodzi po prostu o sprzedawanie zajęć z filozofii pod uwodzicielską nazwą. Panna Apolonia będzie Lolą. Zero młódki.

Tło kulturowe hucpy z zamienianiem filozofii na kognitywistykę jest złożone. Arogancki technokratyzm i zanik ideału kształcenia uniwersyteckiego to tylko jeden z wielu elementów procesu degradacji autorytetu filozofii. W grę wchodzi również utrwalona przez samych filozofów kultura pozytywistyczno-scjentystyczna, postępująca sekularyzacja życia (filozofia kojarzy się ludziom z „duchowością”, metafizyką i w końcu z religią), lecz przede wszystkim działa tu tzw. efekt salami. Filozofowie odkrawają sobie po plasterku z własnej nogi – a to stworzyli psychologię, a to socjologię, a to politologię – i niewiele im już zostało. Na dobitkę od spodu podgryzają ich filistrzy i miernoty, zanudzający świat tysięcznymi habilitacjami o Małym Problemie u Wielkiego Filozofa. I jeszcze psują wydawcy domagający się strawy dla szerokiej „publiczności myślącej”.

Upokorzeni, poprzebierani w szatki historyków, teoretyków literatury albo polityki, bioetyków i jakie tam jeszcze (w końcu trzeba mieć jakiś fach w tym życiu!), przekupieni przez redaktorów i polityków, schodzimy ze sceny. A za nami idą rzędem humaniści wszelkiej maści. Zostają „techniczni” i – w charakterze kaowców – dziko rosnący mądrole z tytułami profesorów porządnych nauk, realizujący swe grafomańskie kompulsje w okolicy emerytury. Tyle chce świat, tyle mu wystarczy. Bo nikt nawet się nie domyśli, że mądrole mieszają banały z głupstwami. Zresztą to bez znaczenia dla sprzedaży. Lampa, mikrofon, kamera pooszła!

A co na to Ministerstwo Prawdy? Ono-ć zawsze hoże. Autonomia, bla bla, świat się zmienia, bla bla bla. Za filozofię umierać nie będzie. A może jednak? Może nasz rząd zrozumie, że filozofia i humanistyka to rozum narodu, a nie kwiatek do jego baraniego kożucha? Może zauważy, że skoro instytut ma najwyższą kategorię, to prowadzenie studiów staje się jego prawem, bez względu na liczbę studentów? Może pozwoli mądrym młodym ludziom, którzy chcą uzupełnić swoje studia filozofią, oddawać się temu nieodpłatnie?

Nie kłamcie, że nie ma pieniędzy. Mało które studia kosztują tak mało, jak studia mądrości… Sokrates nie brał ani drachmy od Platona. Białystok stać na to, na co stać było Ateny 2400 lat temu. W końcu jest trzy razy większy i bogatszy. Hej, wy tam, puknijcie się w czoła!

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj