Skarpetki dla żołnierza i kokietki
Rzymscy legioniści nosili je w zimie do sandałów, kobiety w Chinach przez całe życie. Z pewnością skarpety noszono już w głębokich pradziejach, choć archeolodzy nie zawsze potrafią to potwierdzić.
Skarpetki były szczególnie pożądane w chłodniejszych krajach i w górach.
BEW

Skarpetki były szczególnie pożądane w chłodniejszych krajach i w górach.

Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w listopadzie 2005 r.

Zanim człowiek nauczył się tkać płótno, okrywał się futrami upolowanych zwierząt. Miękkimi skórkami owijał stopę i łydkę, a na to wkładał but z twardszej skóry i obwiązywał kostkę rzemieniem. But wyściełano suchą trawą. Obok znalezionej w 1991 r. w Alpach mumii „Człowieka z lodu” znajdowały się świetnie zachowane części jego garderoby, między innymi skórzane nogawice i buty z niedźwiedziej skóry sprzed około 5300 lat ocieplone właśnie trawą.

Jędrzej Kitowicz poświęca „onuczkom” (płóciennym chustom do owijania stóp) i „wiechciom” (słomie wkładanej do butów) cały wywód w swoim „Opisie obyczajów za panowania Augusta III”. „Najwięksi panowie, senatorowie, hetmani, w polskim stroju chodzący, używali wiechcia do botów. (...) Przed końcem panowania Augusta najprzód onuczki, a potem wiechcie skasowane zostały (...). Miejsce wiechciów zastąpiły podeszwy pilśniowe, kuczbajowe, burkowe albo kapeluszowe. Onuczki zaś przemienione zostały na szkarpetki i meszty tureckie. Co do ciepła i zdrowia, lepsze były wiechcie słomiane od jakichkolwiek podeszew, ponieważ słoma to ma do siebie, iż wyciąga wilgoć, dla zbytku której niejednemu przeraźliwie nogi śmierdzą”.

Jak widać, w oczach imć Kitowicza nie znajduje uznania ta mało higieniczna nowinka. I nic dziwnego – słomę codziennie wymieniano, a owe szkarpetki i podeszwy nieczęsto trafiały do balii. Mimo początkowego sceptycyzmu polska szlachta przerzuciła się na skarpetki, czego nie można powiedzieć o chłopach, którzy używali słomy aż do II wojny światowej.

Posągowy przyodziewek

Jedne ze starszych skarpetek, jakie zachowały się do naszych czasów, należały do faraona Tutanchamona (XIV w. p.n.e.). Już Howard Carter, słynny odkrywca jego grobowca, wspominał, że szaty, jakie w nim znalazł, będą miały ogromne znaczenie dla prześledzenia historii włókiennictwa. Traf chciał, że bardzo kruche i trudne do analizy materiały liczące ok. 3500 lat musiały czekać na przebadanie aż do 1995 r. Oprócz wspaniałych inkrustowanych złotem tunik, rękawiczek, ręczników czy bielizny w garderobie młodego władcy znajdowało się aż 47 par skarpetek. Były wykonane z lnianego płótna i miały przerwę przeznaczoną na rzemień sandałów, który przechodził między dużym a małymi palcami stopy.

Skarpetki były szczególnie pożądane w chłodniejszych krajach i w górach. Wyjątkowo zaś potrzebowali ich podróżnicy i żołnierze. Z pewnością szczególny rodzaj nogawic z podeszwą, zakrywających stopę i część nogi, nosili Scytowie. Ściśle przylegające do nóg spodnie przypominające leginsy mają na niektórych wazach greckich Amazonki. Nie ma natomiast żadnych wątpliwości, że grube wełniane skarpety nosili rzymscy legioniści. Potwierdza to kilka odkryć ostatnich lat z Wielkiej Brytanii.

Dwa lata temu w rzymskiej świątyni w miejscowości Southwark znaleziono naturalnej wielkości posąg mężczyzny w sandałach i skarpetkach. Niedawno natomiast w hrabstwie Northumberland archeolodzy odkryli tabliczkę z listem. „Ślę ci parę skarpetek, dwie pary sandałów i dwie pary majtek” – pisze żona albo matka do anonimowego żołnierza rzymskiego stacjonującego w Anglii. Fakt, że rzymskim legionistom na północy marzły stopy i że do swoich wojskowych, nabijanych ćwiekami, sandałów nosili grube skarpety, potwierdza też uchwyt brzytwy w kształcie nogi rzymskiego piechura w sandale i w wysokiej skarpetce, znajdujący się w muzeum w Newcastle.

Po odkryciu posągu w Southwark „Times” poświęcił temu wydarzeniu cały artykuł. Przeprowadzono wręcz monthypythonowską analizę wpływu rzymskiej mody żołnierskiej na współczesnych Anglików, którzy z upodobaniem popełniają karygodny z punktu widzenia dobrego stylu błąd i noszą skarpety do sandałów. Jednak archeolodzy nie byli tą „skarpetkową” rewelacją tak zdziwieni jak dziennikarze. W rzymskim forcie Vindolanda, w pobliżu Wału Hadriana w północnej Anglii, archeolog Robert Birley znalazł ponad 150 dokumentów pisanych atramentem na brzozowych i olchowych deszczułkach, a w nich informacje o zapotrzebowaniu żołnierzy na udones, czyli skarpetki. Udones miały formę trzewika, a wykonane były z kawałków wełnianej tkaniny. Chociaż nie ma na to archeologicznych dowodów – niewykluczone, że w zimniejszych częściach Europy już w neolicie robiono wełniane skarpetki za pomocą grubych igieł z kości.

Czytaj także: Co tatuaże mówią o naszych przodkach?

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj