Metamorfozy Torunia

Na swoją miarę
Stare Miasto to dla Torunia największy dar losu. Ale sława rozleniwia i już wkrótce ten piękny zakątek może stać się dla miasta przekleństwem. A jeśli zblaknie gwiazda, to nagle zobaczymy, że cała reszta ma się bardzo kiepsko.
MS/Polityka

Pieczołowicie odremontowane Stare Miasto wpisane zostało na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Wojciech Szabelski/freepress.pl

Pieczołowicie odremontowane Stare Miasto wpisane zostało na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Imperium ojca Tadeusza Rydzyka - postmodernistyczny kampus jego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.
Adam Wysocki/EAST NEWS

Imperium ojca Tadeusza Rydzyka - postmodernistyczny kampus jego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

Chlubą miasta jest oczywiście Mikołaj Kopernik. Jego imieniem nazwano tu niemal wszystko: uniwersytet i szkołę, ulicę i hotel, zakłady cukiernicze i spółdzielnię mieszkaniową. Dla wyedukowanych w językach jest nazwa Copernicus: drugi hotel, centrum handlowe, szpital, a nawet biuro nieruchomości. Są także kopernikańskie: bieg, piknik, rajd, książnica, akademia menedżera itd. No i oczywiście pomnik na staromiejskim Rynku oraz dom, w którym (podobno) się urodził. Postać Kopernika to rodzaj zaproszenia do odwiedzenia największej atrakcji – Starego Miasta z przyległościami.

Starówka – biedówka

Dla turysty jest opakowanie. To, co widać z zewnątrz. Mniej więcej pół kilometra kw. gęsto zabudowanego terenu, co stanowi zaledwie pół procent powierzchni miasta. Pieczołowicie odremontowane fasady, nowe nawierzchnie ulic, dziesiątki kawiarni i knajpek. No i zabytki: ruiny krzyżackiego zamku, baszty, mury obronne, gotycka katedra, efektowny ratusz, zabytkowe kościoły, urocze zaułki i setki kamienic, po których przyjemnie błądzić wzrokiem. Także dodatkowe atrakcje w postaci małych „pomniczków całuśnych”, przy których tak chętnie fotografują się wycieczki. Całości dopełnia Piernikowa Aleja Gwiazd (od 2003), fontanna multimedialna dumnie nazwana Cosmopolis (2008), liczne tablice pamiątkowe i murale. Na wypieszczenie Starówki wydano dotychczas blisko 400 mln zł.

Ale i na tym opakowaniu pojawiają się rysy. Np. brakuje miejsc, by usiąść i odpocząć. Ławki podobno permanentnie okupował tzw. element, więc je dla świętego spokoju w ogóle zlikwidowano. Turyści za odpoczynek muszą więc płacić kawiarniom. Niepokojąco zmieniają się także witryny wzdłuż staromiejskich ulic. Powoli znikają butiki i marki popularnych sieciówek. Przenoszą się do centrów handlowych. Bo na szkolnych wycieczkach zadeptujących Stare Miasto nie zarobią. W ich miejsce pojawia się coraz więcej lokali, które na szyldach reklamują „tanie książki”, „tanią odzież”, „tanie buty”. Wiele witryn zaklejono papierem, a za szybą zawieszono kartki „do wynajęcia”. Pojawiły się pierwsze kluby go-go. Całość wygląda coraz bardziej jak starannie urządzony salon, w którym rozsiadają się osobnicy w gumofilcach.

A skoro o mieszkańcach mowa – oni pozostają po drugiej stronie fasady. Brak miejsc do parkowania (1270 przy wydanych 1300 abonamentach), zaniedbane podwórka i klatki schodowe, wiele mieszkań o obniżonym standardzie (np. ze wspólną toaletą na piętro). Kłopoty z zaopatrzeniem, bo sklepów spożywczych ubywa. A przede wszystkim społeczna deprecjacja. Już blisko 30 proc. lokali w centrum to pustostany, kolejne zmieniają masowo funkcję z mieszkalnej na biurową. Wieczorem coraz trudniej zobaczyć powyżej parteru palące się światła. W obrębie staromiejskim zameldowanych jest ok. 6000 osób (przez pięć lat ubyło ponad 20 proc.) i aż 1650 z nich korzysta z pomocy społecznej.

Tak więc Starówka to z jednej strony zaszczytny wpis na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO, z drugiej – dzielnica będąca w Toruniu synonimem biedy i socjalnego wykluczenia. Niektórzy mówią nawet dosadniej: menelstwa. Centralny kawałek miasta, który zamienia się w dziwaczny skansen z fasadą dla turystów i zapleczem dla mieszkańców. A interesy jednych i drugich trudno tu pogodzić.

W niewoli historii

Problemy z Toruniem nie kończą się, gdy wyściubimy nos poza obszar staromiejski. Kilka atrakcji może się znajdzie, choć raczej dla wąskich grup wyrafinowanych miłośników tego czy owego. Bataliści z pewnością popędzą oglądać to, co zostało z budowanej przez Prusaków w XIX w. Twierdzy Toruń. A pozostało dużo: ponad 150 obiektów, w tym 15 dużych fortów dawniej łukiem otaczających miasto, a dziś już wplecionych w jego zabudowę. To największy tego typu i niezniszczony kompleks w Europie. Niestety, poza otwartym częściowo dla zwiedzających Fortem IV, pozostałe są w różnym stopniu zaniedbane i niedostępne. Sympatycy architektury powojennego modernizmu najpierw pojadą zwiedzić jego jasną stronę: kampus uniwersytecki na zachodzie miasta. Niemal wzorcowy przykład architektury owych czasów, precyzyjnie zaplanowanej, od układu urbanistycznego po detale wykończenia auli i budynków. Następnie przeniosą się do części wschodniej, by zadumać się nad ciemną stroną mocy: gigantyczną miejską sypialnią dwóch połączonych osiedli Rubinkowo (budowane w latach 70. XX w.) i Na Skarpie (lata 80.), gdzie udało się pomieścić blisko 40 proc. mieszkańców miasta.

Miłośnicy architektoniczno-urbanistycznych ciekawostek na pewno zajrzą na wylotówkę w stronę Bydgoszczy, gdzie na 20 ha, tuż obok oczyszczalni ścieków, rozbudowuje się imperium ojca Tadeusza Rydzyka. Już w całości stoi, utrzymany w duchu postmodernizmu monumentalnego, kampus jego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Kończy się budowa, utrzymanego dla odmiany w stylu oświeconego Bizancjum, gigantycznego kościoła. A w planach jeszcze aquapark, centrum konferencyjne, wielki hotel, sala widowiskowo-sportowa. Dobrej architektury tam nie ma, ale jest rozmach i efekciarstwo.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj