Kto rządzi na Podlasiu?

PrzePiS
Słabnąca PO straci zapewne jesienią władzę w sejmiku podlaskim, ale popierany przez nią Tadeusz Truskolaski pozostaje faworytem wyborów prezydenckich w Białymstoku.
Prezydent Tadeusz Truskolaski kibicuje Jagielonii Białystok w klubowym szaliku.
Anatol Chomicz/Forum

Prezydent Tadeusz Truskolaski kibicuje Jagielonii Białystok w klubowym szaliku.

Białymstokiem ósmy rok rządzi Tadeusz Truskolaski i nic nie wskazuje na to, żeby po jesiennych wyborach samorządowych miało to się zmienić. Jest jednym z wielu samorządowców, którzy z kadencji na kadencję wzmacniają swą pozycję. W 2006 r. Truskolaski pokonał kandydata PiS w drugiej turze, a w 2010 r. wygrał już w pierwszej, zdobywając 68 proc. głosów.

Prezydent jest bezpartyjny, w dwóch poprzednich kampaniach popierała go Platforma, ale nie jest od niej uzależniony. – To politycy PO są jego wasalami. Wygrałby wybory nawet bez ich pomocy, gdyby Platforma wystawiła własnego kandydata, nie miałby szans z obecnie urzędującym – ocenia Jakub Medek, dziennikarz lokalnej „Gazety Wyborczej”.

Ostatnio pojawiły się plotki, że Truskolaskiego, podobnie jak kilku innych samorządowców, próbuje przyciągnąć Jarosław Gowin, ale nic nie wskazuje, by mógł coś wskórać.

Truskolaski korzysta – podobnie jak inni prezydenci miast – z dużej władzy, którą zapewniają mu przepisy i bezpośredni wybór przez mieszkańców. Oraz ze strumienia pieniędzy z Unii – dzięki nim zbiera punkty u mieszkańców nawet za inwestycje centralne, jak otwarcie gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej. W pamięci mieszkańców zapisał się też autorski pomysł prezydenta – stworzenie deptaku na Rynku Kościuszki. Truskolaski nie zadeklarował jeszcze, że jesienią powalczy o reelekcję, ale każda inna decyzja byłaby w mieście sensacją.

Jego mocna pozycja sprawia, że na znaczeniu tracą podziały polityczne w radzie miasta. PO zaczynała kadencję, mając większość radnych, ale po odejściu pięciu osób, które stworzyły osobny klub, musi się dogadywać z radnymi wybranymi z innych partii.

Raczkowski kontra Tyszkiewicz

W wyborach samorządowych czy parlamentarnych w samym Białymstoku w ostatnich latach wygrywała Platforma, ale w całym województwie przewagę miało PiS. W 2011 r. partia Jarosława Kaczyńskiego miała 37 proc., czyli sporo więcej niż średnio w kraju (29,9 proc.), Platforma – 29 proc. (w całej Polsce – 39 proc.). Posłów – po jednym – wprowadziły również PSL, SLD i Ruch Palikota.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj