Białystok: między operą a disco polo

Kompleks metropolii
Liczący blisko 300 tys. mieszkańców ośrodek próbuje przekonać, że jest metropolią, w co nie do końca wierzą sami białostoczanie ani tym bardziej reszta Polski. A wiara w tym przypadku ma decydujące znaczenie.
Melomani w nowym Gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej.
Anatol Chomicz/Forum

Melomani w nowym Gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej.

Dworzec Białystok Fabryczny świeci pustkami, fabryki upadły.
Wojciech Jakubiuk/Forum

Dworzec Białystok Fabryczny świeci pustkami, fabryki upadły.

Reszta Polski raczej nie zna Białegostoku, bo to miasto, z którego się wyjeżdża. Po liceum, by studiować w większym ośrodku akademickim, lub po studiach w poszukiwaniu pracy. Przyjeżdżają na dłużej mieszkańcy regionu, bo bliżej nie znajdą lepszych szkół i uczelni; z pracą już jest znacznie gorzej, tej szukają często za granicą. Częstymi gośćmi w Białymstoku są obywatele Białorusi, głównie ciągnący tu na zakupy, część jednak zatrzymuje się także na spektaklu w nowej Operze i Filharmonii Podlaskiej.

Módlcie się o brak konkurencji!

Próba zrozumienia miasta na podstawie dostępnych analiz i porównań prowadzi nieuchronnie do pytania: co trzyma razem kilkaset tysięcy ludzi w miejscu pozbawionym najważniejszych do rozwoju zasobów? Życie gospodarcze Białegostoku oparte jest na małych i średnich przedsiębiorstwach, z dawnego peerelowskiego przemysłu nie pozostało praktycznie nic. Zakłady Przemysłu Bawełnianego Fasty – spektakularny przykład socjalistycznej modernizacji – straciły szansę na ratunek w nowej rzeczywistości, gdy do procesu naprawczego włączył się prokurator.

Miejsca po dużym przemyśle nie wypełniły przedsięwzięcia nowej gospodarki. Owszem, jak podpowiada prezydent Tadeusz Truskolaski, powstał Podlaski Klaster Bielizny skupiający nowe przedsiębiorstwa branży odzieżowej. Produkują one 3 mln sztuk bielizny rocznie, z czego 40 proc. idzie na eksport. Prężnie działa Samasz, producent maszyn rolniczych, zatrudniający dziś setki pracowników. Ale: – Głównym źródłem dobrych miejsc pracy jest w Białymstoku sektor publiczny – informuje prof. Robert Ciborowski, ekonomista i prorektor Uniwersytetu w Białymstoku. – A nasz uniwersytet to jeden z największych pracodawców. Gospodarka Białegostoku i całego regionu oparta jest na tradycyjnych gałęziach biznesu, gdzie możliwości ekspansji są ograniczone. Do tego rozdrobniona struktura i brak dużych firm powoduje, że ludzie z większymi aspiracjami nie mają szansy na karierę.

Pod koniec lutego br. prezydent Truskolaski spotkał się z młodymi przedsiębiorcami w ramach debat Twój Białystok 2020. Biznesmeni narzekali, że miasto zbyt słabo ich wspiera, wynajem lokali jest zbyt drogi, że niewiele się robi, by przyciągnąć inwestorów oraz duże firmy z zewnątrz. Prezydent, profesor ekonomii z Uniwersytetu w Białymstoku, zaripostował: „Przedsiębiorca powinien modlić się, by konkurencja tu nie dojechała, a nie jeszcze na to liczyć. Jeśli wejdą tu inne, silniejsze firmy, to będziecie mogli u nich co najwyżej stróżować”. (Za serwisem Poranny.pl). Tłumaczenie to własnej bierności czy realistyczna ocena zdolności konkurencyjnej białostockich firm?

Z punktu widzenia budżetu raczej to drugie: – Aby móc realizować inwestycje, a także pozyskać unijne pieniądze, musimy zaciągać kredyt i emitować obligacje – tłumaczy prezydent. – Zadłużenie, na poziomie 55 proc. przychodów, mamy pod kontrolą – przekonuje. A bezpiecznikiem jest możliwość prywatyzacji mienia komunalnego. W tym przypadku doliczyć jednak należy jeszcze koszt polityczny – sprzedaż Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej wywołała protesty zakończone w połowie ub.r. referendum. Nie zatrzymało ono procesu prywatyzacji, bo zabrakło wymaganej 30-proc. frekwencji.

Mimo wątłości miejskiego budżetu (blisko 1,5 mld zł w br.) Białystok jest od kilku lat wielkim placem budowy, a prezydent wylicza: – Zainwestowaliśmy 2,5 mld zł, z czego 1,2 mld z pieniędzy unijnych. Wybudowaliśmy ponad 50 km nowych dróg i tyle samo odnowiliśmy, na trasy ruszyło prawie 170 nowych autobusów, w tym roku długość ścieżek rowerowych przekroczy 100 km i ruszy BiKeR – Białostocka Komunikacja Rowerowa, czyli system wypożyczania rowerów. Przygotowaliśmy też ponad 30 ha terenów inwestycyjnych.

Do inwestycji miejskich dochodzą inwestycje miejscowych uczelni, na których studiuje ponad 40 tys. studentów. Nowy kampus uniwersytecki, wspólne Centrum Konferencyjno-Kongresowe, wspólne miasteczko akademickie uniwersytetu i politechniki to dodatkowe setki milionów złotych ulokowane w białostockiej ziemi. Jeśli jeszcze doliczyć infrastrukturę kultury: operę (sfinansowana ze środków centralnych i budżetu województwa), planowaną rewitalizację starej elektrowni z przeznaczeniem dla Galerii Arsenał i Muzeum Pamięci Sybiru, to okaże się, że pod względem substancji materialnej Białystok wykonał w ciągu ostatniej dekady metropolitalny skok.

Wysoka kultura dla tysiąca osób

Czy to wystarczy, żeby zatrzymać ludzi w mieście? – To największy problem miasta i regionu – przyznaje prof. Ciborowski. – Tylko w zeszłym roku wyjechało z naszego województwa na stałe 16 tys. osób, 80 proc. z wyższym wykształceniem. Jak na region liczący 1,2 mln mieszkańców, to bardzo dużo. A prognozy są nieubłagane, w perspektywie ludność podlaskiego zmniejszyć się może o 120 tys. osób, Białegostoku – o 20 tys.

Dla kogo więc te wszystkie inwestycje? – Dla elektoratu – odpowiada Radosław Oryszczyszyn, socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku i komentator życia miejskiego. – Nowa infrastruktura zaspokaja metropolitalne ambicje wielu mieszkańców, naszej klasy średniej, żyjącej głównie na państwowych posadach. Prezydent nie przejmuje się jednak szczególnie perspektywami ludzi młodych, bo nie są oni w istocie jego elektoratem. Rzeczywiście, skoro i tak większość wyjedzie?

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj