Zabawa w Pana Boga

Czarny jak tulipan, słodki jak ogórek
Mariusz Forecki/Tam Tam

W obu Amerykach i w Azji obawy przed modyfikowaną żywnością są o wiele mniejsze niż w Europie. Najwięcej GMO jedzą Chińczycy, m.in. pomidory, papaję, paprykę. W USA powszechnie uprawia się zmodyfikowaną soję, kukurydzę, bawełnę, rzepak, słodkie ziemniaki, lucernę. Większość światowych plantacji soi i kukurydzy to organizmy modyfikowane. W krajach UE jest zgoda tylko na uprawę zmodyfikowanej kukurydzy. Innych roślin już nie. Nasz strach przed GMO ma konsekwencje ekonomiczne. Europejczycy, także Polacy, jedzą żywność z roślin zmodyfikowanych genetycznie, ale płacą za nią innym. Czy to ma sens?

Europejskie rządy uginają się pod strachem swoich społeczeństw, choć nie ma to żadnego naukowego uzasadnienia. Są przy tym niekonsekwentne, ponieważ próbują każdemu zrobić dobrze. Polska, jeszcze w czasach rządu PiS (to stanowisko podtrzymał także obecny), ogłosiła, że dąży do bycia krajem wolnym od GMO. Tyle, że tej deklaracji nie wolno traktować dosłownie. I tak na przykład import pasz z roślin modyfikowanych jest zabroniony, ale do 2013 r. obowiązuje moratorium, czyli zabroniony nie jest. Stosowną nowelizację podpisał prezydent. A sprowadzamy rocznie ok. 2 mln ton zmodyfikowanej soi i kukurydzy, z których produkuje się 90 proc. pasz!

Na szczęście. Gdyby zakaz importu GMO rzeczywiście obowiązywał, pasze natychmiast zdrożałyby, a w ślad za tym wzrosłyby ceny drobiu, wieprzowiny, mleka, jaj.

Wtedy konsumenci przerzuciliby się na tańsze kurczaki z importu, nie wiedząc nawet, że były karmione paszami genetycznie modyfikowanymi. Zresztą, zgodnie z danymi Polskiego Związku Hodowców Kukurydzy, na polskich polach także rośnie modyfikowana kukurydza. Nasiona legalnie zostały kupione w Niemczech, gdzie są dopuszczone do obrotu. Prawo nie wymaga jednak, by te uprawy były rejestrowane, nie wiemy więc nawet, gdzie są. Czy to bezpieczniej?

Czyli to, że w naszych sklepach jako żywność GMO znajdziemy tylko olej sojowy, także nie musi być prawdą?

I nie jest. Znakować jako GMO trzeba tylko te produkty, w których zawartość organizmów zmodyfikowanych przekracza 0,9 proc. Nie wiemy więc, że zawiera je także szynka babuni oraz inne wędliny, do których dodaje się izolat białka sojowego. Są w nabiale i słodyczach zawierających syrop kukurydziany czy lecytynę, a więc zapewne także w każdym rodzaju czekolady.

Czyli to, czego się boimy, zawierają prawie wszystkie dodatki do żywności?

I nie to jest problemem. Prawdziwe problemy stwarza nasz strach. Ponad 10 lat temu, w wyniku doświadczeń finansowanych przez UE, uzyskano ryż GMO, który zawiera beta-karoten, czyli prowitaminę A chroniącą przed ślepotą, oraz ryż wzbogacony w ferrytynę – białko akumulujące żelazo, co zapobiega anemii. Ten ryż miał być darem Europy dla głodującej części świata. Jednak w Europie się go nie uprawia, a prawo międzynarodowe zakazuje darować innym krajom żywność, której sam darczyńca się obawia. W 2002 r. do głodującej w wyniku suszy Zambii Amerykanie wysłali kilka statków ze zmodyfikowaną soją i kukurydzą. Zambijczycy ich nie przyjęli, woleli umierać z głodu. Kto ponosi za to odpowiedzialność? Teraz produkcję tego ryżu rozpoczyna Iran. Nikt nad tymi plantacjami nie będzie miał kontroli. Czy nie jest to prawdziwy powód do obaw?

Co powinniśmy więc zrobić?

Dopuszczać uprawy GMO, ale je rejestrować i kontrolować. Robiono wiele badań, jak zmodyfikowane organizmy wpływają na szczury lub myszy, i nie przedstawiono wiarygodnych negatywnych danych, które byłyby autoryzowane przez Europejski Urząd ds. Żywności. Co nie znaczy, że już zawsze możemy spać spokojnie. Trzeba jednak pamiętać, że naszym strachem łatwo manipulować. Upowszechnienie upraw GMO jednych pozbawi ogromnych pieniędzy (np. producentów środków ochrony roślin), a innym ich przysporzy. Tu ścierają się interesy potężnych grup.

W finale dojdzie do uzależnienia rolników od kilku wielkich światowych firm produkujących zmodyfikowane nasiona. Każdego roku trzeba będzie je kupować.

Tak, one na tym najwięcej zarobią. A pamięta pani, jak wchodził do Polski McDonald’s i ziemniaki na frytki trzeba było importować?

Nasi rolnicy nie potrafili dostarczyć odpowiedniego surowca.

Bo nie kupowali każdego roku kwalifikowanego materiału do sadzenia, tylko kroili i sadzili ubiegłoroczne ziemniaki. Rolnik, który chce mieć dobre plony, teraz też jest uzależniony, tylko od innych dostawców. Oni, w razie upowszechnienia GMO, też mają sporo do stracenia. Inżynieria genetyczna, bez względu na nasz stosunek do niej, zmienia świat, a globalizacja powoduje, że te zmiany dotyczą również nas. Możemy się w ten proces włączyć i próbować na nim skorzystać, możemy też stać się jego ofiarą. Wybór należy do nas i powinien być dokonany świadomie, a nie pod wpływem strachu. Na razie uprawiamy politykę strusia.

Mamy jakieś szanse? Przeczytałam, że uczeni poznali genom ogórka, co z tego może wynikać?

Prof. Stefan Malepszy z SGGW już 10 lat temu otrzymał genetycznie zmodyfikowany ogórek, do którego genomu wprowadził gen odpowiedzialny za biosyntezę białka słodkiego smaku. W ten sposób powstał bardzo słodki ogórek, do 20 tys. razy słodszy od cukru, a przy tym mało kaloryczny i bez metalicznego smaku, charakteryzującego na przykład aspartam. To rewolucyjne odkrycie, pozwalające zastosować słodkie ogórki w produkcji deserów…

...albo preparatów odchudzających. Nie słyszałam, żeby prof. Malepszy trafił do rankingu najbogatszych.

Wynalazek został zgłoszony do opatentowania, ale słodki ogórek, jako produkt zmodyfikowany genetycznie, nie może być u nas uprawiany. I to jest ten wybór, czy – dopóki się da – będziemy chronić interesy centrali nasiennych i producentów środków ochrony roślin (głównie zresztą zagranicznych), czy też spróbujemy zacząć zarabiać na wynalazkach. Słodki ogórek to tylko jeden z nich.

 

 

Prof. dr hab. Tomasz Twardowski, biolog molekularny, biotechnolog, profesor w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN, prezes Polskiej Federacji Biotechnologii. Jest członkiem komisji ds. organizmów genetycznie zmodyfikowanych przy ministrze środowiska.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną