Rynek

Kobieta pracująca

2010 - rok pracy kobiet

Kobiety coraz częściej sięgają do zawodów i prac kulturowo zarezerwowanych dla mężczyzn Kobiety coraz częściej sięgają do zawodów i prac kulturowo zarezerwowanych dla mężczyzn Jonathan Ross / PantherMedia
Panie ruszają na podbój rynków pracy – i to one mają posprzątać po kryzysie. Jeśli mężczyźni pozwolą.

Rok 2010 będzie rokiem kobiet, zapowiada „The Economist”. Według autorów tygodnika w ciągu kilku najbliższych miesięcy w Stanach Zjednoczonych będzie pracowało więcej kobiet niż mężczyzn. W wielu państwach wysoko uprzemysłowionych kobiety już dominują, o czym świadczą rozmaite wskaźniki opisujące rynek pracy. W krajach rozwiniętych z grupy OECD stanowią przeważający odsetek absolwentów studiów wyższych, coraz częściej obejmują też kierownicze stanowiska w międzynarodowych korporacjach, takich jak choćby PepsiCo czy francuski koncern jądrowy Areva.

– Kobiety mogą odegrać główną rolę w procesie przekształcania panujących obecnie stosunków ekonomicznych – przekonywała niedawno minister Fadela Amara, odpowiadająca we francuskim rządzie za politykę miejską, podczas „kobiecego Davos”. Czyżby więc rynek pracy naprawdę należał już do kobiet? Nie tak prędko.

Kobiety lepiej radzą sobie w warunkach kryzysu. Rzadziej tracą pracę, szybciej znajdują nową. W dużej mierze wynika to jednak z faktu, że zatrudnione są w sektorach bardziej odpornych na wahania koniunktury, takich jak edukacja czy opieka zdrowotna. Obejmują też często stanowiska nisko płatne, więc ich zwolnienie nie przynosi pracodawcy dużych oszczędności. Grudniowy raport Komisji Europejskiej poświęcony prognozom dotyczącym równości kobiet i mężczyzn w 2010 r. nie napawa optymizmem. Co prawda w ciągu ostatniej dekady zatrudnienie kobiet wzrosło o ponad 7 proc. i zbliżyło się do celu zapisanego w Strategii Lizbońskiej (60 proc. w 2010 r.), jednak różnice między poszczególnymi krajami są duże – od 40 proc. (Grecja, Malta, Włochy) do ponad 70 proc. (Holandia, Dania, Szwecja).

Nie zniwelowano także różnicy dochodów między pracującymi kobietami a mężczyznami – w 2007 r. wynosiła ona nadal ponad 17 proc.

Antyprzywileje

Polska wciąż odbiega od przeciętnej unijnej jeśli chodzi o współczynnik aktywności zawodowej kobiet (średnia w UE w 2007 r. to 58,3 proc., u nas ok. 48 proc.). Kobietom wchodzącym na rynek pracy i tym szykującym się do jego opuszczenia brakuje nowoczesnych zabezpieczeń prawnych, zaplecza opiekuńczego i programów socjalnych.

W PRL propagowano równouprawnienie bardziej z powodu permanentnego niedoboru siły roboczej niż wiary w samą ideę, ale wraz ze zmianą systemu z mapy Polski znikło wiele tak potrzebnych żłobków, przedszkoli, domów opieki. Dziś stanowią towar deficytowy. Zmiany w prawie dokonywały się stopniowo. W 1996 r. w kodeksie pracy pojawiły się przepisy mówiące o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn, rok później potwierdził je artykuł 33 konstytucji, zakazujący dyskryminacji w zatrudnieniu także ze względu na płeć. Sporo zmian wymusiła integracja europejska i konieczność implementacji tzw. dyrektyw równościowych. Do kodeksu pracy trafiły takie pojęcia jak molestowanie, dyskryminacja pośrednia czy mobbing. Trwa spór w sprawie urlopów macierzyńskich (wydłużać, a może skracać?). Pojawił się natomiast urlop tacierzyński. Od 1 stycznia tego roku mężczyźni mogą wreszcie z niego skorzystać, choć na razie tylko przez tydzień.

– Prawo w Polsce nie jest już dyskryminujące, ale można się jeszcze o ulepszenie pewnych regulacji upominać. Przywileje dla kobiet, choć proponowane są na ogół w dobrej wierze, mogą być jednak źródłem dyskryminacji – uważa Anna Jancewicz, prezeska Fundacji Centrum Promocji Kobiet. Regulacje te wciąż różnicują pozycję kobiet i mężczyzn.

– Paradoksalnie, im bardziej próbuje się chronić kobiety, tym bardziej ich sytuacja się pogarsza – twierdzi prof. Marek Góra z SGH i wskazuje tu na przykłady krajów takich jak Szwecja czy Francja, gdzie nacisk kładzie się na pomoc w łączeniu obowiązków rodzinnych z zawodowymi. Taki wariant przynosi zresztą korzyści nie tylko samym kobietom i ich rodzinom, ale całemu społeczeństwu. – Warto zauważyć, że Francuzki rodzą najwięcej dzieci w Europie, co nie przeszkadza im w prowadzeniu aktywnego życia zawodowego i realizowaniu się – dodaje profesor.

 

Głową w szklany sufit

Tendencją europejską jest wyrównywanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Panie i panowie przechodzą na emeryturę w tym samym wieku m.in. we Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Niemczech i Norwegii. W 2007 r. krócej od Polek pracowały tylko Białorusinki, Ukrainki, Rumunki, Bułgarki, Rosjanki, Słowaczki i Czeszki, jednak także i w tych krajach planowane lub realizowane jest podwyższenie progu. W Polsce budzi to opór, zwłaszcza wśród kobiet. Panuje wciąż powszechne przekonanie, że najważniejszym przywilejem kobiety pracownika jest prawo do wcześniejszego pożegnania pracy zawodowej.

Zmiany w świadomości zachodzą powoli. Wprawdzie jeszcze 35 proc. zamężnych Polek zgadza się ze stwierdzeniem, że „gdy sytuacja na rynku pracy jest trudna, mężczyźni powinni mieć pierwszeństwo na rynku pracy przed kobietami”, ale są one już w mniejszości. Partnerski model relacji małżeńskich ze świata seriali przenosi się do polskich, już nie tylko wielkomiejskich, domów. W porównaniu z latami dziewięćdziesiątymi rośnie też w Polkach przekonanie, że praca zawodowa przynosi więcej korzyści niż strat, na przykład dla życia rodzinnego (42 proc. w badaniu CBOS z czerwca 2009 r.).

Problemem w dalszym ciągu jest nierówne traktowanie mężczyzn (postrzeganych jako pracownicy„uniwersalni”) i kobiet, które z racji swoich funkcji prokreacyjnych należą do grupy „podwyższonego ryzyka”. – Wciąż silnie jest zakorzenione u pracodawców przekonanie, że kobieta jest pracownikiem gorszym, mniej użytecznym. To ona odejdzie na urlop macierzyński, potem być może i wychowawczy, to ona będzie zwalniała się z pracy, jeśli dziecko zachoruje. Pracodawca więc dokonuje realnej wyceny, z której wynika, że inwestowanie w kobietę nie leży w jego interesie oraz że należy jej płacić mniej – zauważa prof. Marek Góra. Taki podział próbują zmienić programy takie jak chociażby finansowany ze środków EQUAL projekt Gender Index, wyróżniający firmy „przyjazne kobiecie”.

Kolejna bariera to segregacja pozioma. Chodzi o feminizację całych, przede wszystkim nisko opłacanych, sektorów – od służby zdrowia niższego szczebla po handel.

Równolegle działa też segregacja pionowa, której formą jest tzw. szklany sufit, czyli utrudnienia w awansie. W obu przypadkach problemem często nie jest samo prawo, ale praktyka jego stosowania. W kobiety rykoszetem uderzają też elastyczne formy zatrudnienia, mające ułatwić godzenie obowiązków rodzinnych z zawodowymi.

W praktyce oznaczają mniejsze zarobki i niższe emerytury. Polki generalnie zarabiają mniej, choć tu zachodzą pozytywne zmiany. – W 1989 r. kobieta przeciętnie zarabiała 79 proc. tego, co mężczyzna, w 1995 r. 75 proc., w 1998 r. 80 proc., a w 2006 r. już 82 proc. W całej UE nadal występują takie dysproporcje mimo tendencji do ich spłaszczania – mówi Anna Jancewicz.

Nie czekając na pomoc państwa, kobiety starają się radzić sobie z tymi problemami. – Coraz częściej sięgają do zawodów i prac kulturowo zarezerwowanych dla mężczyzn. Bo ofert pracy dla kobiet ogólnie jest mniej, a prace męskie są lepiej wynagradzane – uważa dr Ewa Lisowska z SGH. Przyczyniło się do tego także zlikwidowanie wykazu prac prawnie kobietom wzbronionych. Przykładem tego zjawiska są kobiety wybierające karierę wojskową. Częściową odpowiedzią na bariery jest też wzrost przedsiębiorczości kobiet. Wobec wysokiego bezrobocia wiele z nich było zmuszonych podjąć działalność na własny rachunek, żeby w ogóle mieć jakieś zatrudnienie i zarabiać pieniądze. Z tej formy zatrudnienia skorzystało już ponad milion Polek.

Orliki czy żłobki?

Wiele problemów dotyczy także mężczyzn. Czy sytuację obu płci na rynku pracy można więc analizować odrębnie? – Ich sytuacja jest szczególna z kilku powodów, w tym dwóch najważniejszych: kobiety wcześniej przechodzą na emeryturę oraz tradycyjnie w większym stopniu wykonują funkcje opiekuńcze – uważa prof. Marek Góra.

Autorzy Raportu Polska 2030 patrzą na sprawę generalnie. – Sytuacja kobiet na polskim rynku pracy jest bezpośrednio związana z sytuacją na rynku pracy w ogóle – mówi Mateusz Walewski, współautor raportu.

A jakie są perspektywy? – Zarówno kobiety jak i mężczyźni muszą dłużej pracować, czemu będzie służyć stopniowe wydłużanie ustawowego wieku emerytalnego – twierdzi dr Lisowska. W parze muszą jednak pójść rozwiązania systemowe, głównie dotyczące obszaru opieki.

Coraz wyższa świadomość własnych praw i wartości spowoduje, że panie częściej będą sięgały po kierownicze stanowiska. Dobrze wiedzą już, że wiąże się to nie tylko z większymi zarobkami, ale także szacunkiem i prestiżem dotąd postrzeganymi jako wartości przynależące do świata męskiego. Na najwyższym szczeblu kierowniczym wciąż dominują mężczyźni, ale im niżej, tym więcej kobiet. – Jeśli policzyć kierowników bez podziału na szczeble, okazuje się, że liczba kobiet rośnie. W 1989 r. było ich 30 proc., w 2008 r. już 36 proc., czyli więcej niż wynosi średnia unijna, 33 proc. – dodaje Jancewicz.

Aby ten trend mógł się rozwinąć, zniwelowana musi zostać różnica między zarobkami kobiet i mężczyzn. Ci ostatni muszą być bardziej włączeni w opiekę nad dziećmi, tak by pracodawca, mając do wyboru kobietę i mężczyznę o porównywalnych kwalifikacjach, zwracał uwagę na aspekty merytoryczne, bo oboje potencjalnie będą odpowiedzialni za opiekę nad dzieckiem. Propozycja elastycznych form zatrudnienia kierowanych nie tylko do kobiet zawarta została w zaleceniach Raportu Polska 2030.

Jest tu też propozycja zrównania wieku emerytalnego oraz postulat zwiększenia dostępności usług opiekuńczych. Raport to jednak bardziej diagnoza niż zbiór gotowych recept na przyszłość. Pozostaje mieć nadzieję, że zmieni się coś w myśleniu. Ot choćby – najpierw żłobki, potem orliki.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną