Rynek

Powódź droga i droższa

Dlaczego woda wyrządza coraz więcej strat?

Ewakuacja mieszkjańców Bierunia po przerwaniu wałów na Wiśle i Gostynce, 18.05.2010. Ewakuacja mieszkjańców Bierunia po przerwaniu wałów na Wiśle i Gostynce, 18.05.2010. Julian Sojka / Agencja Gazeta
Z każdym kolejnym rokiem straty powodziowe w Polsce rosną. Nie z powodu coraz większych opadów, ale zabudowywania niebezpiecznych terenów.
pfly/Flickr CC by SA
Roger B/Flickr CC by SA

Przypomniany przy okazji obecnej powodzi raport Najwyższej Izby Kontroli z marca jest zatrważający. W przypadku większości wałów przeciwpowodziowych nie można nawet stwierdzić, w jakim są stanie, bo nie mają aktualnych badań technicznych. Nie istnieje plan ochrony przeciwpowodziowej dla Polski, choć na jego przygotowanie czekamy już osiem lat. NIK punktuje szereg zaniedbań w województwie małopolskim i świętokrzyskim, czyli obszarach dorzecza Wisły. W przygotowaniu jest już kolejny raport, dotyczący dorzecza Odry. Zostanie on opublikowany za miesiąc, ale z informacji uzyskanych przez „Politykę” wynika, że także on będzie miażdżący dla lokalnych władz. Efekty wieloletnich zaniedbań są natomiast już widoczne w bilansach strat. Za wcześnie jeszcze na szacowanie szkód wyrządzonych przez trwającą właśnie powódź. Jednak dane za ostatnie lata, zebrane przez NIK, są niepokojące.

Od 2007 do 2009 r. suma strat z powodu powodzi w dwóch tylko województwach – świętokrzyskim i małopolskim – stale rosła. Zwiększyła się z 194 mln w 2007 r. do aż 519 mln zł w ubiegłym roku. Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, dotyczących całej Polski, wynika, że odszkodowania z powodu strat związanych z siłami natury (nie tylko, ale przede wszystkim powodzie) wzrosły w 2009 r. w porównaniu z rokiem poprzednim aż o jedną trzecią. Jak to możliwe, skoro każdy kolejny sezon nie jest znacznie gorszy od poprzedniego?

W swoim raporcie NIK powołuje się na wnioski zawarte w przygotowanym ponad dwa lata temu przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji „Programie ochrony przed powodzią w dorzeczu Górnej Wisły”. Okazuje się, że mimo tragicznych doświadczeń z 1997 r., z czasu tzw. powodzi tysiąclecia, wciąż są zabudowywane naturalne tereny zalewowe. NIK podkreśla, że w strefach zagrożonych powodzią powstają zarówno nowe budynki mieszkalne, jak i obiekty użyteczności publicznej. – Ochrona przed zalaniem jest dalej rozumiana głównie jako budowa wałów, a to poważny błąd – mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK. Co gorsza, straty rosną również dlatego, że bezgranicznie ufa się urządzeniom technicznym. Poza tym niszcząca siła wielkiej wody jest większa z powodu sztucznych zwężeń dolin rzecznych i źle zaprojektowanych mostów. Nic zatem dziwnego, że taka sama powódź jak kilka lat temu, teraz powoduje znacznie większe straty materialne.

Szczególnie narażone województwa małopolskie i świętokrzyskie są w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. W dorzeczu górnej Wisły gęstość zaludnienia jest wyższa od przeciętnej, a zabudowa bardzo rozproszona. Raport MSWiA sprzed dwóch lat podkreśla, że rośnie wielkość zabudowywanych terenów w tych regionach, kosztem lasów i gruntów ornych. Coraz mniej jest zatem możliwości magazynowania nadmiaru wody w glebie i coraz szybciej spływa ona do rzek po dużych opadach. Rośnie ryzyko podtopień szczególnie w aglomeracjach większych miast, bo nowe osiedla nie mają często odpowiedniej kanalizacji deszczowej.

Kontrolerzy NIK stwierdzili, że w wielu gminach nie ma nawet ściśle określonych miejsc, gdzie nie wolno budować z powodu ryzyka powodziowego. – Często słyszymy ustne zapewnienie, że wójt wie, gdzie jest niebezpiecznie. Ale brakuje jakichkolwiek dokumentów – mówi Paweł Biedziak. A przecież Polska w najbliższych latach będzie nadal szybko się urbanizować.

Jeśli nie powstaną zarówno ogólnopolski, jak i regionalne plany przeciwpowodziowe, wartość strat z powodu powodzi nadal będzie rosnąć. Tymczasem już od dawna wiadomo, że tego typu zjawiska, w związku z ociepleniem klimatu mogą się nasilać. Południowa Polska, zarówno w dorzeczu Wisły, jak i Odry jest i będzie narażona na wielką wodę. Zamiast więc żyć nadzieją, że wyższe i grubsze wały nas przed nią skuteczniej obronią, lepiej uważnie wybierać miejsca pod następne inwestycje.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną