Rynek

Najpierw wzrost, potem reszta

FED rozpoczyna skup obligacji

W środę amerykański bank centralny podjął ryzykowną grę. W ciągu najbliższych 8 miesięcy skupi z rynku obligacje warte… 600 mld dolarów. W praktyce oznacza to druk gigantycznych ilości pustego pieniądza.

Wszystko po to, żeby podtrzymać wyraźnie gasnącą w USA koniunkturę, ożywić akcję kredytową i wesprzeć rząd, bezskutecznie walczący z rosnącym bezrobociem. Czy przy okazji Fed rozhuśta inflację i ostatecznie zniszczy reputację dolara? Zdania w tej sprawie, jak zwykle, są podzielone.

Jedni mówią, że Amerykanie nie takie już rzeczy robili, a świat i tak im wybaczał nadal kupując amerykańskie papiery wartościowe. W okresach strachu i niepewności nie widziano dla nich alternatywy, a euro ciągle nie sprawdza się w tej roli.

Inni podkreślają, że co za dużo, to niezdrowo. Amerykańskiego życia na kredyt nie sposób w nieskończoność tolerować. Pewnego dnia okaże się, że miarka się przebrała, i ten dzień jest coraz bliżej. Swoimi działaniami - mówią krytycy pomysłu - to właśnie bank centralny, formalnie strażnik wartości pieniądza i wolno rosnących cen, przyczynia się do wzrostu inflacji. Prowokuje więc - potencjalnie - ucieczkę od dolara i destabilizuje finansowy system. Robi to świadomie, bo jego szefowie wybrali inne priorytety. Wygląda na to, że Fed postanowił jednak przyjść teraz rządowi z pomocą. Celem numer jeden działań nie tylko prezydenta Obamy, ale i szefa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke, stało się najwyraźniej podtrzymanie tempa wzrostu PKB.

Jeszcze raz dosypano więc węgla do pieca (chodziło o zwiększenie ilości wolnego pieniądza na rynku, stopy procentowe w USA są bliskie zera i ich kolejna obniżka była praktycznie niemożliwa). I teraz wszyscy patrzą, czy po tej operacji przypadkiem piec nie wybuchnie?

Na razie organizatorzy tej akcji mogą być zadowoleni. Dolar słabnie co zwiększa konkurencyjność amerykańskich towarów za granicą (ich ceny dla odbiorców maleją). Pomaga też ograniczać tempo przyrostu i tak już gigantycznego deficytu w bilansie płatniczym kraju. Większy eksport i – być może - większa, prowadzona na kredyt konsumpcja ze strony amerykańskich obywateli, to dwie nadzieje na podtrzymanie ożywienia gospodarczego w USA.

O potencjalnych kosztach mówi się mniej. Skoro podobna akcja powiodła się dwa lata temu to może uda się jeszcze raz?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną