Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Rynek

Prowizoryczna Unia

Budżet UE: co dalej?

Jeśli europejscy przywódcy nie mogą porozumieć się w sprawie budżetu na rok, aż strach pomyśleć, co się stanie podczas negocjowania wieloletnich ram finansowych.

To już jasne – przynajmniej przez część przyszłego roku Unia Europejska nie będzie miała normalnego budżetu. Aby można było wydawać fundusze strukturalne, prowadzić Wspólną Politykę Rolną czy zapewnić bieżące funkcjonowanie administracji, obowiązywać będzie tzw. prowizorium budżetowe, oparte o poziom wydatków z tego roku, ale za to rozliczane w cyklu miesięcznym. Dobra wiadomość jest zatem taka, że pieniądze z Brukseli do Polski będą nadal płynąć. Niestety, poza tym nie ma powodów do zadowolenia.

Przede wszystkim znacznie trudniej będzie rozliczać zwłaszcza duże projekty, a takich przecież w Polsce jest coraz więcej. Nie ma mowy o budowie unijnej dyplomacji, która byłaby nową pozycją w budżecie. Oczywiście poziom wydatków pozostaje niezmieniony – a przecież nawet najbardziej skromna z rozważanych koncepcji zakładała zwiększenie budżetu na 2011 r. o 2,9 proc.

Długofalowe konsekwencje są jeszcze gorsze. Państwa będące płatnikami netto wysyłają jasny sygnał, że na Unii trzeba po prostu zacząć oszczędzać. Na ironię zakrawa fakt, że rej w tym gronie wodzi Wielka Brytania, która dzięki całkowicie anachronicznym regulacjom, pochodzącym z czasów Margaret Thatcher, odzyskuje aż dwie trzecie swojej nadwyżki. Co prawda pretekstem do zerwania negocjacji była chęć rozszerzenia przez Parlament Europejski uprawnień budżetowych (przysługujących mu zresztą zgodnie z Traktatem Lizbońskim), ale w tle jest oczekiwanie krajów najbogatszych, że tak samo jak teraz tną własne budżety, powinny również dostosować budżet unijny do nowych czasów.

Dla Polski fiasko ostatnich negocjacji jest fatalną wiadomością, skoro przecież już w przyszłym roku należy na poważnie zacząć debatę o nowych ramach finansowych na okres po 2013 roku.  Bojowy nastawiony David Cameron, mogący zawsze liczyć na poklask licznych brytyjskich eurosceptyków, mniej lub bardziej otwarcie wspierany przez bogatą unijną Północ, będzie bardzo trudnym partnerem do rozmów. Aż trudno uwierzyć, że te wszystkie zacięte boje i kłótnie dotyczą budżetu stanowiącego niewiele więcej niż 1 proc. PKB wszystkich 27 państw członkowskich. Tylko że dla nas to pieniądze decydujące o postępie cywilizacyjnym i gonieniu Europy, a dla bogatych – łatwa okazja, by zdobyć parę głosów w swoich krajach, tupiąc i waląc pięścią w stół.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną