Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Walutowe salami

KNF: Kolejne ograniczenia kredytów

Nadzór systematycznie ogranicza dostępność kredytów w walutach obcych. Co jeszcze wymyśli?

Komisja Nadzoru Finansowego, podobnie zresztą jak Ministerstwo Finansów i Narodowy Bank Polski, nie kryje swojej niechęci wobec kredytów hipotecznych, udzielanych w innej walucie jak złoty. Oczywiście nie zawsze tak było. Do wybuchu światowego kryzysu trwało przecież u nas, podobnie jak w niektórych innych krajach regionu, szaleństwo franka szwajcarskiego. Wówczas polski nadzór niestety zawiódł, więc teraz postanowił świecić przykładem.

Jednak strategia przyjęta przez KNF może budzić kontrowersje. To swoista taktyka salami. Poprzez kolejne nowelizacje rekomendacji skierowanych do banków, Komisja odcina od dostępu do kredytów w walutach obcych kolejne grupy klientów. Teraz przykładowo obniżono maksymalny poziom miesięcznych rat do 42 proc. wynagrodzenia netto. Gdy weźmiemy kredyt w złotym, nadal będziemy mogli na jego spłatę przeznaczyć - w zależności od poziomu zarobków - od 50 do 65 proc. dochodów.

Inne ograniczenie ma miejsce przy sprawdzaniu przez bank naszej zdolności kredytowej. Aby ją poprawić, często bierze się pożyczkę aż na 30 lat. Ale dla kredytów w euro czy franku bank będzie musiał obliczyć obciążenie, tak jakby okres spłaty trwał najwyżej 25 lat. W tym gąszczu przepisów pogubić się mogą nawet sami doradcy finansowi, nie wspominając o klientach. Wydaje się, że przyszedł moment, aby KNF jasno zadeklarował, jak chce dalej postępować.

Komisja oczywiście asekuruje się, nie chcąc jednoznacznie powiedzieć, czy i kiedy w ogóle zabroni udzielać kredytów w obcych walutach. Zamiast tego dozuje kolejne rekomendacje, czym tylko pomaga bankom w ich strategiach marketingowych. Bankowcy puszczają bowiem oko do klientów, dając do zrozumienia, by spieszyć się ze składaniem wniosków, bo przecież nigdy nie wiadomo, co jeszcze nadzór wkrótce wymyśli, aby utrudnić życie.

A przecież kredyt hipoteczny w ogromnej kwocie, brany na wiele lat, to tak wielka odpowiedzialność, że nie można zaciągać go w pośpiechu, przy nieustannie zmieniających się regułach gry. Zaostrzenie przepisów przez KNF jest nie tyle pożądane, ile znacznie spóźnione. Jednak powinno być połączone z przedstawieniem długofalowych zamiarów Komisji. Tym bardziej, że kredyty w walutach obcych same nie znikną i kusić będą coraz bardziej, bo ich oprocentowanie pozostanie znacznie niższe od złotowych.

Potwierdzają to ostatnie dni – gdy Rada Polityki Pieniężnej zaczyna podnosić stopy, Europejski Bank Centralny nawet o tym nie myśli, nie chcąc pogrążyć w recesji południa kontynentu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną