Rynek

Spacerkiem po Warszawie

Bilety droższe o 100 proc.? W stolicy

Czy chodzi o to by odstraszając od komunikacji zbiorowej ostatecznie zakorkować samochodami i tak już ledwie dyszące miasto?

O konieczności podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej władze Warszawy mówiły od dawna. Teraz chcą zrealizować ten plan. W ciągu trzech lat – jak donosi „Życie Warszawy” – bilet jednorazowy ma zdrożeć z 2,80 do 5,60, trzymiesięczny (na okaziciela) z 360 do 760 złotych a bilety dwudziestominutowe po prostu…  znikną. To byłby skok cen w niektórych przypadkach przekraczający 100 procent! Czy chodzi o to by odstraszając od komunikacji zbiorowej ostatecznie zakorkować samochodami i tak już ledwie dyszące miasto?

Podobno nie. Urzędnicy tłumaczą, że wpływy z biletów pokrywają dzisiaj raptem 30 proc. kosztów utrzymania komunikacji publicznej w stolicy. Co więcej, z każdym rokiem ten wskaźnik się kurczy. Skoro chcemy drugiej linii metra, nowoczesnych tramwajów i autobusów, a także coraz dłuższych tras, to jako pasażerowie musimy intensywniej uczestniczyć w kosztach tych inwestycji. Z podatków i z zaciąganych kredytów miasto wszystkich rachunków nie popłaci.

Może i nie, ale na pewno mogłoby popłacić ich więcej. Nie mogę zrozumieć dlaczego dyrekcja warszawskiego metra tak bezwolnie przygląda się tysiącom młodych ludzi, każdego dnia przeskakujących kołowrotki przy wejściu? Czyżby montaż automatycznych drzwi w przejściach (jak to zrobiono przed laty choćby w Paryżu) nie opłacił się po roku stokrotnie? Ciekaw też jestem, czy władze miasta są zadowolone ze skuteczności poboru opłat parkingowych i akcji zachęcających do kasowania biletów? Czy zrobiły wszystko, by uprzywilejować transport zbiorowy i tym samym zachęcić mieszkańców do przesiadania się w pojazdy komunikacji publicznej? Przy większej liczbie kasujących bilety, koszt jednostkowy przejazdu mógłby być przecież niższy. A tak pozostaje tylko jedna rada: walnąć wszystkich pasażerów cenowym cepem.

Mam nadzieję, że do takiej skali podwyżek mimo wszystko nie dojdzie, a ten projekt to tylko marny, spóźniony, primaaprilisowy żart.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Młodzi: monogamia to tylko jedna z opcji

Amelia chętnie słucha, gdy jej chłopak opowiada, jak mu się udała randka z drugą dziewczyną. Dla coraz większej liczby młodych monogamia przestaje być normą. Staje się tylko jedną z opcji.

Norbert Frątczak
11.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną