Zadłużenie USA - niepokój rośnie

Kto zadzwoni na alarm
Stany Zjednoczone długo korzystały z bezkarności w zadłużaniu się. Ale ten czas już się kończy.

Kto i kiedy jako pierwszy odważy się wysłać ostrzeżenie? Takie pytanie od dawna nurtowało cały świat, patrzący jak Stany Zjednoczone nie są w stanie rozpocząć kuracji oszczędnościowej. Teraz już wiemy – agencja ratingowa Standard & Poor's straciła cierpliwość i zagroziła, że wkrótce Stany Zjednoczone mogą stracić najwyższą możliwą ocenę swojego długu. Na razie nie jest to jeszcze degradacja, ale zmiana tzw. perspektywy ze „stabilnej” na „negatywną”. Co to w praktyce oznacza?

W ten sposób agencje oceniające wiarygodność państw i firm ostrzegają przed obniżeniem ratingu. Równocześnie dają jeszcze szansę na poprawę. Teraz wszystko zależy już od amerykańskich polityków. Na razie zostali ukarani za to, że w przeciwieństwie do innych krajów walczących wszelkimi siłami z deficytem, nie mogą dojść między sobą do porozumienia dotyczącego zakresu i kalendarza cięć. Liczby są rzeczywiście bardzo niepokojące – amerykański deficyt nadal wynosi aż 10 proc. tamtejszego PKB, a demokratyczny prezydent i republikańska Izba Reprezentantów mają zupełnie różne pomysły na jego obniżanie.

Wszystkie inne kraje, będące w podobnej sytuacji, już dawno nie tylko musiałyby pożegnać się z najlepszym możliwym ratingiem, ale i ciężko byłoby im sprzedawać kolejne pakiety obligacji. Oczywiście Stany Zjednoczone są nadal w uprzywilejowanej sytuacji, bo dolar pozostaje najważniejszą walutą rezerwową świata, a państwa takie jak Japonia i Chiny, mające mnóstwo amerykańskiego długu, nie chcą przecież stracić na zawsze pożyczonych pieniędzy. Stąd właśnie szczególne traktowanie USA przez agencje ratingowe, co od dawna krytykuje wiele europejskich krajów. Nie brak nawet iście spiskowych teorii, że kryzys zadłużeniowy w strefie euro jest podsycany przez komentarze trzech wiodących agencji ratingowych (wszystkie pochodzą ze Stanów Zjednoczonych), aby odwrócić uwagę od poważnych problemów po zachodniej stronie Atlantyku.

Ale Amerykanie mają w swoim ręku nadal poważny atut, o którym Grecja czy Portugalia mogą tylko pomarzyć. Gospodarka Stanów Zjednoczonych rośnie, choć wciąż za wolno, aby znacząco spadło bezrobocie. Jeżeli Amerykanie wreszcie porozumieją się co do oszczędzania i podnoszenia wybranych podatków, wciąż są w stanie uspokoić sytuację na rynkach i zachować znakomity rating. Ale jeśli tego szybko nie zrobią, grozi nam bardzo poważny kryzys, porównywalny, a może i gorszy od tego z 2008 r.

Bo paniczna wyprzedaż amerykańskich obligacji spowodowałoby załamanie rynków finansowych na całym świecie. Przedsmak mogliśmy obserwować po pierwszym ostrzeżeniu ze strony Standard & Poor’s. Oby na nim się zakończyło.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj