Rynek

Portugalia to nie Grecja

Kolejny kraj UE w kłopotach?

Nie ma jakoś wiary, że europejska gospodarka stopniowo podnosi się z kolan. Nastroje nadal są zwarzone. I są do tego powody.

Najpierw agencja ratingowa Standard & Poor`s uznała, że propozycja pomocy Grecji złożona niedawno przez prywatne banki jest tak słaba, że w praktyce oznacza bankructwo tego kraju. Tydzień później inna i też renomowana agencja Moody`s aż o 4 poziomy obniżyła długoterminowy rating Portugalii uznając, że ryzyko jej niewypłacalności ostro rośnie. Wystawiający te cenzurki to firmy amerykańskie, ale trudno uznać, że powodowała nimi wyłącznie niechęć do Europy i gra na zniżkę wartości euro. Unia ciągle nie ma pomysłu jak skutecznie i w miarę szybko wyjść z obecnego impasu.

Ale mimo wszystko próba niemal zrównania Portugalii z Grecją jest nie fair.

Grecy od początku swojego upadku zdawali się nie rozumieć jego przyczyn. Obwiniali wszystkich tylko nie siebie. I nie byli gotowi do większych poświęceń. Program sanacji gospodarki, walki z korupcją i oszustwami, wyduszano z nich kolanem. W Portugalii nastroje były inne a gospodarcze statystyki jednak nieco lepsze. Portugalczycy łatwiej przystali na poświęcenia, wybrali centroprawicowy rząd i sprawniej dogadali się z Brukselą i MFW w sprawie 78-miliardowej pomocy, którą mają dostawać przez kilka lat, nim samodzielnie staną na nogi i będą mogli płynnie pożyczać na międzynarodowym rynku. Nowy premier, Pedro Passosa Coelho potrafił zmontować na pierwszy rzut oka całkiem znośnie wyglądający program cięć wydatków i wzrostu dochodów (m.in. prywatyzacja, przejściowy wzrost podatku dochodowego), który ma sprawić, że w ciągu trzech lat deficyt budżetowy spadnie tam z 9,1 proc. do 3 proc. PKB. Portugalczycy nie są nim oczywiście zachwyceni, bo będzie bolał, ale nieźle rozumieją konieczność takich cięć. Dlatego tak szybkie i bezpardonowe sprowadzanie wyceny ich obligacji do poziomu „śmieciowego” wydaje mi się przedwczesne. Pewnie, że gwarancji na sukces nie mają, ale cień szansy - ciągle tak.

Po ostatnich, minorowych prognozach Moody`s będzie, niestety, im trudniej. A na finansowych rynkach tylko utrwali się pesymizm. Dotyczy to także i Polski. Już tego samego dnia, gdy „Amerykanie zaatakowali Portugalię”, kurs złotego do najważniejszych walut osłabł, a kolejna sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się marnie. Zły nastrój jest dziś na tyle dominujący, że objął też pierwsze notowania Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która zainteresowała kilkaset tysięcy inwestorów i miała być tegorocznym hitem akcjonariatu obywatelskiego. Już wiadomo, że przynajmniej na razie nie będzie.

Europa jest jednak mała, naprawdę zjednoczona, a wydarzenia w dalekiej Portugalii odbijają się na notowaniach w Warszawie. Tak będzie już pewnie zawsze. Dlatego lepiej umacniać przekonanie, że jedziemy na jednym, wspólnym wózku.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jaki wpływ na kreatywność ludzi mają ich emocje

Czy kreatywność przytrafia się tylko nielicznym.

Joanna Maria Kwaśniewska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną