Zakupy antykryzysowe
Handlowcy na całym świecie z drżeniem serca czekają na wyniki przedświątecznych zakupów. Pierwszy weekend okazał się w wielu krajach pozytywnym zaskoczeniem.

Do Świąt niespełna trzy tygodnie. Kryzys wprost wylewa się z ekranów telewizorów i stron gazet. Gdzie nie spojrzeć, tam hiobowe wieści – groźba krachu strefy euro, fiasko negocjacji oszczędnościowych w amerykańskim parlamencie, niepokojące dane z gospodarki chińskiej. Gdyby konsumenci w Stanach Zjednoczonych, Francji, Niemczech czy Polsce ze strachu głęboko schowali portfele z kartami płatniczymi, nie byłoby w tym nic dziwnego. Na szczęście to właśnie zwykli ludzie, a nie giełdowi inwestorzy, zachowują dziś spokój i nie dają się rynkowej panice. I to w milionach przygotowujących się do Bożego Narodzenia nadzieja na odrobinę normalności.

Trwa zdecydowanie najważniejszy okres dla sieci handlowych w krajach wciąż jeszcze chrześcijańskich - bądź raczej już tylko należących do zachodniego kręgu kulturowego. Boże Narodzenie w wielu miejscach straciło wiele ze swojego religijnego charakteru, ale wciąż święci triumfy jako kulminacja sezonu zakupowego. Na wyniki tzw. weekendu otwarcia, kiedy ruszają bożonarodzeniowe promocje, czekano zatem z olbrzymim napięciem. Co zwycięży – obawa przed kryzysem i decyzja o zaciskaniu pasa, czy też tradycja kupowania prezentów i chwila zapomnienia o wszystkich problemach współczesnego świata?

Na razie króluje mimo wszystko optymizm. Czarny Piątek, czyli dzień po Święcie Dziękczynienia pobił wszelkie rekordy w Stanach Zjednoczonych. Zdesperowany naród dosłownie rzucił się na promocje w hipermarketach. Także wyniki z największej europejskiej gospodarki brzmią zachęcająco – w Niemczech pierwszy weekend Adwentu okazał się udany dla handlu detalicznego. Nawet w Wielkiej Brytanii, pogrążonej w marazmie, sprzedawcy są umiarkowanie zadowoleni. Na pewno nie musimy się martwić o wyniki w Polsce, bo kolejne miesiące pokazują, że nie przestraszyliśmy się kryzysu. Zatem także w grudniu trudno spodziewać się zmiany nastrojów.

Przeprowadzony w kilkunastu krajach europejskich przez Deloitte sondaż pokazał, że poza Grecją nikt nie planuje zbytnio zaciskać pasa, a większość ankietowanych chce wydać na Święta mniej więcej tyle, co przed rokiem. Dlaczego? Oczywiście w krajach szczególnie dotkniętych kryzysem handlowcy stawiają na znaczne obniżki cen, aby nie zniechęcić klientów. Ale decydujące okazuje się chyba przekonanie, że trzeba przeżyć Boże Narodzenie jak co roku, szczególnie jeśli sami dotąd zanadto nie odczuliśmy skutków kryzysu. A poza tym - skoro ma być tak źle w 2012 r. jak wieszczą ekonomiści, to może warto nacieszyć się właśnie tymi Świętami i na nich nie oszczędzać. Bo kto wie, co naprawdę będzie z nami i naszą gospodarką za rok?

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną