Rynek

10 technotrendów

Czy nowoczesne technologie zawojują świat w 2012 r.?

Powszechnie znane jest powiedzenie, że „jeśli nie ma czegoś w Google, to znaczy, że nie istnieje”. Powszechnie znane jest powiedzenie, że „jeśli nie ma czegoś w Google, to znaczy, że nie istnieje”. private miguev / Flickr CC by SA
Co będzie się działo w świecie komputerów, oprogramowania, urządzeń mobilnych i sieci, czyli w jednej z najbardziej dynamicznych branż gospodarki?
Słuchanie książek czytanych przez profesjonalnych lektorów, a nawet całych słuchowisk, produkowanych z rozmachem i z dziesiątkami zatrudnionych aktorów – staje się coraz popularniejsze.Gideon Tsang/Flickr CC by SA Słuchanie książek czytanych przez profesjonalnych lektorów, a nawet całych słuchowisk, produkowanych z rozmachem i z dziesiątkami zatrudnionych aktorów – staje się coraz popularniejsze.
W USA już 10 proc. czytelników sięga wyłącznie po elektroniczne wydania magazynów i gazet, zaś kolejne 10 proc. korzysta zarówno z wydań cyfrowych, jak i papieru.IntelFreePress/Flickr CC by SA W USA już 10 proc. czytelników sięga wyłącznie po elektroniczne wydania magazynów i gazet, zaś kolejne 10 proc. korzysta zarówno z wydań cyfrowych, jak i papieru.

1 Pojedynki gigantów

Największa internetowa wyszukiwarka Google zmieniła w 2011 r. prezesa – wieloletni dyrektor generalny, człowiek korporacji Eric Schmidt został zastąpiony przez młodego wynalazcę, jednego z założycieli firmy, Larry’ego Page’a. Nieoficjalna wersja głosi, że Schmidt tak bardzo zajął się tabelkami wydajności, że nie zauważył, jak pod bokiem wyrósł groźny rywal w postaci Facebooka. Serwis społecznościowy Marka Zuckerberga przyciągnął już 800 mln stałych użytkowników, z których 80 proc. wchodzi na swój profil codziennie! I choć wciąż „jeśli nie ma czegoś w Google, to znaczy, że nie istnieje”, to właśnie na Facebooku ludzie siedzą całymi godzinami, dopieszczając swe społeczne relacje. Teraz Larry Page chce nadrabiać straty, a pierwszym krokiem jest uruchomiona kilka miesięcy temu usługa Google+, która pozwala w łatwy sposób tworzyć kręgi bliższych i dalszych znajomych, aby dzielić się z nimi informacjami znalezionymi w sieci.

Ale nawet jeśli Google przespał narodziny mediów społecznościowych, to inwestycja w system operacyjny Android zwraca mu się teraz z nawiązką. Dziś większość mobilnych urządzeń, w tym smartfony i tablety, wykorzystuje system spod znaku sympatycznego zielonego robocika. Jak przewiduje firma analityczna Gartner, przy takim tempie przyrostu liczby urządzeń mobilnych rok 2012 będzie ostatecznym kresem dominacji komputerów PC oraz firmy Microsoft, producenta Windows (której udział w rynku systemów operacyjnych spada, zbliżając się do progu 50 proc.).

Ale gigant oprogramowania nie zamierza poddać się bez walki. Przygotowuje premierę nowego, wymyślonego całkiem od podstaw systemu Windows oznaczonego cyfrą 8, przeznaczonego głównie dla urządzeń mobilnych z ekranem dotykowym. Ma w tym pomóc strategiczny sojusz z Nokią, która z kolei chce wrócić na pozycję królowej wśród producentów telefonów komórkowych. To oczywiście ustawia obie firmy w opozycji do Apple’a (który na telefonach iPhone oraz tabletach iPad lansuje własny system operacyjny iOS) oraz Google’a, który w sierpniu przejął producenta komórek i urządzeń mobilnych – Motorolę. 2012 r. upłynie pod znakiem starć tych branżowych gigantów, bo w Internecie zwycięzca bierze wszystko.

2 Mikropłatności

Jeszcze do niedawna podstawową barierą w e-handlu był brak możliwości łatwej zapłaty niewielkimi kwotami. Wciąż sporo kart płatniczych nie działa przy transakcjach w sieci. Z kolei z esemesa za 10 zł wysłanego z komórki w celu zapłacenia za jakąś e-usługę ponad połowa sumy wędrowała do operatora, co zniechęcało i sprzedawców, i kupujących.

To się jednak błyskawicznie zmienia. Dziś za pomocą kilku kliknięć przekierowujemy się z nowoczesnego e-sklepu na stronę swego banku, gdzie wszystkie dane do przelewu są już wypełnione i wystarczy tylko potwierdzić transakcję. Co ciekawe – platform do płatności online nie zbudował żaden bank ani organizacja banków, ale niezależni operatorzy, tacy jak PayU (niegdyś płatności.pl, własność Allegro) czy PayPal (własność eBay). W ciągu kilku lat podmioty kompletnie spoza branży finansowej mogą stać się w niej poważnymi graczami. Niewielkie kwoty, ale przemnożone przez potencjalne miliony transakcji dziennie – dadzą im spory zarobek. O tym, że e-mikropłatności to łakomy kąsek świadczy i to, że zęby na nie ostrzy sobie Google.

3 Ucyfrowienie mediów

Media tradycyjne, podgryzane z jednej strony przez kryzys, z drugiej zaś przez atakujące z każdej strony firmy internetowe, jak zbawienia wypatrują takich informacji jak listopadowy raport amerykańskiego instytutu GfK MRI. Wynika z niego, że w USA – rynku najbardziej rozwiniętym, jeśli chodzi o przyswajanie nowoczesnych technologii w mediach – już 10 proc. czytelników sięga wyłącznie po elektroniczne wydania magazynów i gazet, zaś kolejne 10 proc. korzysta zarówno z wydań cyfrowych, jak i papieru. Jest to jednocześnie grupa najbardziej poszukiwana przez reklamodawców – wykształceni, dobrze zarabiający, młodzi. Zjawisko to będzie się wzmacniało wraz z lawinowo rosnącą sprzedażą tabletów, e-czytników i smartfonów. – To pierwszy krok do całkowitej digitalizacji wszystkich dzieł kultury – filmów, książek, gier, muzyki. Sklepy połączone z urządzeniami, takie jak Amazon, AppStore, iTunes, Steam, staną się podstawowymi kanałami cyfrowej dystrybucji – twierdzi Artur Kurasiński, autor bloga poświęconego nowym technologiom. To z kolei prowadzi do kolejnego trendu na 2012 r.

4 Korzystaj, jak chcesz i  gdzie chcesz

Bo współczesny czytelnik, a szerzej: odbiorca mediów, chce kupić – podkreślmy, kupić, a nie spiracić, co też jest pewną rewolucją – produkt raz, ale mieć do niego dostęp wszędzie i przez cały czas. Reportaż z POLITYKI przeczyta przy porannej kawie, przy biurku albo np. w pociągu dzięki tabletowi albo smartfonowi. Grubą książkę do połowy przeczytać chce wieczorem przy kominku, zaś dokończyć następnego dnia lecąc samolotem do Londynu, na swoim lekkim i wygodnym czytniku Kindle. Albo posłuchać, gdyż 2012 r.to także…

5 Boom audiobooków

Słuchanie książek czytanych przez profesjonalnych lektorów, a nawet całych słuchowisk, produkowanych z rozmachem i z dziesiątkami zatrudnionych aktorów – jak ma to miejsce w przypadku audiobookowych adaptacji prozy Andrzeja Sapkowskiego – staje się coraz popularniejsze. Pewnie sporo w tym zasługi „Polski w budowie”, bo książka do słuchania to jeden ze skuteczniejszych sposobów uniknięcia frustracji podczas godzin spędzonych na staniu w korkach. Chociaż ten rynek u nas rozwija się bardzo dynamicznie, wciąż stanowi zaledwie 0,5 proc. całej branży księgarskiej. Podczas gdy w krajach zachodnich to już 45 proc. – W ciągu kilku lat wartość polskiego rynku audiobooków przekroczy 200 mln zł – prognozuje Marcin Beme, prezes serwisu Audioteka, który sprzedaje online książki i magazyny (w tym również POLITYKĘ) czytane przez lektorów. Dziś szacuje się go na 25 mln zł. Perspektywiczne są również inne kraje Europy – Audioteka weszła właśnie do Czech, planuje ekspansję na Węgrzech, w Bułgarii i Rumunii.

6 Grywalizacja

Jeśli prestiżowy brytyjski „The Economist” w ogromnym raporcie pisze o tym, że gry wideo będą jedyną gałęzią mediów, która będzie się gwałtownie rozwijać w najbliższej dekadzie, to nie można tego ignorować. Globalna branża gier jest dziś warta 65 mld dol., a do 2014 r. – według raportu firmy PricewaterhouseCoopers – będzie to 86 mld dol. Tylko reklama online rozwija się dziś szybciej. Gry będziemy spotykać już nie tylko na konsolach, ekranach komputerów, telewizorów czy smartfonów. – Coraz częściej elementy ze świata gier będą przenikać do świata realnego. Mechanizmy znane z gier – nie tylko komputerowych – będą używane, aby zmienić nasze codzienne zachowania. To grywalizacja – mówi Paweł Tkaczyk, autor książki o tym zjawisku. Chęć rywalizacji oraz zabawy, która tkwi w każdym człowieku, można wykorzystać w zarządzaniu pracownikami, motywowaniu klientów sklepu do zakupów czy wspólnym budowaniu nowych cząsteczek białek w poważnym projekcie naukowym. Miłej zabawy!

7 Big Data

Pod tym hasłem – skojarzenia z Big Brotherem nieprzypadkowe – kryje się potęga, jaką mają gigantyczne bazy danych, zawierające informacje o milionach ludzi. Dziś są one rozproszone – sporą częścią danych dysponują rządy, wiele danych o swych klientach zbierają firmy (np. operatorzy telekomunikacyjni, banki), wreszcie wiele informacji o sobie przekazujemy sami, korzystając z darmowej poczty na portalach, wrzucając notki na Twittera czy zdjęcia z imprezy na Facebooka. Dodajmy do tego bardzo dokładny zbiór danych geolokalizacyjnych i satelitarnych (Google Earth), obrazy z tysięcy kamer monitoringu w miastach, informacje o naszym zdrowiu zbierane przez NFZ. Wszystkie te bazy zaczną być ze sobą wzajemnie łączone – już się to dzieje – co ma zapewnić lepszą jakość obsługi klienta, dokładniejsze informacje, ale – niestety – skutkuje coraz mniejszym zakresem prywatności. W nadchodzącej epoce Big Data, zawód data minera – osoby, która przeszukuje i analizuje zbiory danych – będzie profesją z dużą przyszłością.

8 Zielone komputery

Do zarządzania taką liczbą danych potrzebne są gigantyczne liczby procesorów i nieskończone wielkości dysków. Serwerownie największych – Google, Microsoftu, Amazonu – zużywają dziś tyle prądu, ile średniej wielkości miasta. Chodzi nie tylko o zasilanie, ale spore zasoby energii, której potrzeba do chłodzenia superkomputerów. Stąd olbrzymi nacisk na rozwiązania ekologiczne i energooszczędne.

9 Facebook na giełdę

Jedni twierdzą, że Facebook ukradł nam prywatność i wolny czas. Inni z kolei uważają, że zrewolucjonizował kontakty międzyludzkie w sieci. Już wkrótce będzie można sprawdzić, czy i ile da się zarobić na znajomościach, gdyż intensywne prace nad wprowadzeniem Facebooka na amerykańską giełdę wchodzą właśnie w decydującą fazę. Debiut firmy założonej przez Marka Zuckerberga ma nastąpić pomiędzy kwietniem a czerwcem i – jeśli powiodą się plany zebrania od inwestorów 10 mld dol. – będzie jednym z największych w historii. Sukces Facebooka może przyciągnąć na giełdę drugi ikoniczny serwis z fali tzw. mediów społecznościowych – czyli mikroblogowego Twittera.

10 Zabawa w  Boga

Zaczęło się w słonecznej Kalifornii od kilkunastu zapaleńców, którzy budowali swe wynalazki w garażach. Mieli pomysł, aby zbawiać świat, wykorzystując do tego technologię. Tanie programowalne miniprocesory, darmowy software, wolny dostęp do sieci. Część ludzi się z tego śmiała, a pozostali nic nie rozumieli.

Brzmi znajomo? Nie – to nie jest wspomnienie z lat 70. ubiegłego wieku, gdy narodziły się komputery osobiste i firmy takie jak Apple czy Microsoft. Nie jest to też wspomnienie z końcówki lat 90., gdy tak powstawały eBay czy Amazon. To najkrótsza charakterystyka ruchu makersów (od ang. make – tworzyć), który zyskuje sobie coraz większą popularność wśród młodych inżynierów, internautów i fanów technologii.

Ale – choć ruch jest nowy – analogie do przeszłości są oczywiste. – Podobnie jak twórcy pierwszych komputerów osobistych, kultura makersów przyspieszy innowację, promuje radosne eksperymentowanie, wymianę doświadczeń i współpracę – twierdzi Dale Dougherty, założyciel poświęconemu tematowi pisma „Make”. To taki współczesny poradnik „zrób to sam”, który wyjaśnia, jak za pomocą planów znalezionych w Internecie, sieciowych narzędzi programistycznych oraz tzw. drukarek 3D (służących do wycinania z bryły np. metalu, plastiku czy drewna przedmiotów o dowolnych kształtach) konstruować w domu samodzielnie wszelkie możliwe wynalazki – od inteligentnego kubka do kawy, przez doniczkę wysyłającą esemesy, gdy roślina wymaga podlania, po skomplikowane roboty. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że ruch makersów, dzięki tysiącom rozproszonych drobnych innowacji, da światowej gospodarce impuls do wyjścia z kryzysu.

Polityka 01.2012 (2840) z dnia 03.01.2012; Rynki; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "10 technotrendów"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną