Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Rynek

Debiut Zuckerberga

Walki o Internet

Włamanie na profil Zuckerberga to część kampanii mającej pokazać, jak słabo Facebook zabezpiecza treści swoich użytkowników. Włamanie na profil Zuckerberga to część kampanii mającej pokazać, jak słabo Facebook zabezpiecza treści swoich użytkowników. Mike Kepka / Corbis
Wskutek luki w oprogramowaniu na początku grudnia 2011 r. do sieci wyciekły prywatne zdjęcia Marka Zuckerberga, dostępne zwykle dla jego przyjaciół z Facebooka.

Na jednym z nich założyciel największego serwisu społecznościowego prezentuje zabitą kurę, ale poza tym występuje w normalnych okolicznościach: jedzie na tylnym siedzeniu samochodu ze szczeniakiem na kolanach, gotuje kolację ze swoją dziewczyną, wznosi toast z przyjaciółmi i rozdaje dzieciom słodycze z okazji Halloween. Kura też ma swoje wyjaśnienie: Zuckerberg wyznał kilka miesięcy temu, że je mięso tylko tych zwierząt, które sam zabił. W maju na jego profilu pojawił się wpis: „Właśnie zarżnąłem świnię i kozę”.

Włamanie na profil Zuckerberga to część kampanii mającej pokazać, jak słabo Facebook zabezpiecza treści swoich użytkowników. Obawy o prywatność są tym większe, że firma szykuje się do wejścia na giełdę, po którym dołączy do grona wielkich korporacji. Mimo kryzysu Facebook chce ustanowić nowy rekord debiutów giełdowych i zebrać z rynku 100 mld dol. Pierwszego dnia notowań co najmniej tysiąc pracowników firmy zostanie milionerami, a majątek samego Zuckerberga wzrośnie do 18 mld dol., czyli jednej trzeciej fortuny Billa Gatesa. Ale to nie Microsoft będzie głównym rywalem Facebooka – firma staje do walki z Amazonem, Google’em i Apple’em. Walki o Internet.

Każda z tych firm osiągnęła już globalny sukces w jednym z sektorów sieci, teraz każdy z gigantów chce wydrzeć rywalom ich części Internetu: Google uruchomił własny serwis społecznościowy, Amazon wprowadził kolorowy tablet na wzór iPada, Facebook buduje podobno własny smartfon, który ma konkurować z iPhonem. Jednocześnie na giełdzie debiutuje już kolejna generacja firm: producent gier internetowych Zynga czy organizator akcji sprzedaży grupowej Groupon. To jednak płotki w porównaniu z firmą Zuckerberga.

Facebook dysponuje dziś dostępem do 800 mln ludzi, a przede wszystkim wiedzą o ich upodobaniach, kontaktach i historii życiowej. Tę wiedzę można spieniężyć, budując na jej bazie nowe usługi, ale też bardzo łatwo ją utracić, jeśli użytkownicy poczują, że Facebook nie szanuje ich prywatności. Debiut giełdowy będzie tak naprawdę zakładem o przyszłość – o to, że wokół Facebooka zrodzi się nowa sieć, a firmie uda się zamienić użytkowników bezpłatnego serwisu w konsumentów usług i dóbr oferowanych przez inne firmy. By było to możliwe, Facebook musi uruchomić system płatniczy, nad czym podobno już pracuje. Pieniądze z giełdy pójdą na dalszy rozwój firmy.

W tym roku dowiemy się też, kto zajmie miejsce zmarłego Steve’a Jobsa jako najbardziej innowacyjny przedsiębiorca sektora nowych technologii. Jego następca na czele Apple’a nie ma charyzmy, założyciele Google’a nie zabłysnęli niczym od wynalezienia swojej przeglądarki, a szef Amazona zajmuje się dziś budowaniem rakiet kosmicznych. W związku z wejściem na giełdę o Zuckerbergu usłyszymy w tym roku najwięcej, ale on ma też największe dane po temu, by zaskoczyć nowym wynalazkiem, czymś, co zmieni sposób korzystania z sieci. O ile oczywiście gigantyczny debiut Facebooka nie skończy się pęknięciem równie gigantycznej bańki internetowej.

Polityka 01.2012 (2840) z dnia 03.01.2012; Rynki; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Debiut Zuckerberga"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Co z tymi czołgami? Niemiecka prasa o kolejnym sporze Warszawy i Berlina

Spór o Leopardy, obiecane ponoć Polsce w ramach „zamiany okrężnej”, zmienił się w kolejny punkt zapalny. Sprawa rozgrywana jest przez rząd PiS jak zwykle w pełnym świetle jupiterów.

Adam Krzemiński
07.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną