Rynek

Bilionerzy

LISTA 500: Bilionerzy

Marek Sobczak / Polityka
Mamy bilion! Po raz pierwszy w historii Listy 500 przychody największych polskich firm przekroczyły granicę biliona złotych. To świadectwo niezłej kondycji gospodarki, ale także procesów konsolidacyjnych, które sprawiają, że duże firmy stają się coraz większe.
Marek Sobczak/Polityka

***

Pełną wersję tegorocznej Listy 500 największych polskich firm z sektora przemysłu, usług i handlu zamieszczamy na naszej stronie internetowej:www.lista500.polityka.pl

***

W 2010 r. firmy z naszej listy były o włos od rekordu – zanotowały 984 mld zł przychodów. W ubiegłym roku było już 1110 mld zł. To robi wrażenie, zważywszy, że cały PKB Polski w 2011 r. wyniósł 1522 mld zł. Wzrost przychodów (rok do roku) był nieco niższy niż w 2010 r., ale i tak wyższy od tempa, w jakim rosła cała polska gospodarka w 2011 r. (4,3 proc.). Szybciej rosły też zyski firm z naszej listy. W sumie udało nam się doliczyć 62,8 mld zł zysku brutto. Nie wszystkie firmy chciały się chwalić danymi na temat zysków albo strat.

Na szczęście rośnie liczba spółek giełdowych, które mają obowiązek podawania szczegółowych informacji na temat swojej sytuacji ekonomicznej. Na naszej liście jest ich już 123, o nich wiemy najwięcej. Bo Lista 500 nie jest oazą szczęśliwości. Można tu znaleźć firmy z sukcesami, ale także z mniejszymi lub większymi problemami. Przykładem Dolnośląskie Surowce Skalne (pozycja 342), sąd ogłosił upadłość spółki kilka dni temu. DSS zyskały sławę, wchodząc do konsorcjum z chińską firmą COVEC budującą fragment autostrady A2 Warszawa–Łódź, a po rejteradzie Chińczyków próbując kontynuować realizację kontraktu. Okazało się, że nawet trwający właśnie boom związany z inwestycjami infrastrukturalnymi, na którym wiele firm z naszej listy korzysta, nie jest uniwersalną gwarancją sukcesu.

Kłopoty kolosa

Listę 500 tradycyjnie otwiera PKN Orlen. To właściwie klasa sama dla siebie, zawodnik kategorii międzynarodowej startujący w lidze krajowej. Od numeru 2 na tegorocznej liście, Grupy Lotos (awans z miejsca 5), dzieli Orlen ok. 50 mld zł przychodów. Na dodatek Grupa Orlen nie konsoliduje swoich wyników na poziomie krajowym, więc poza spółką matką na dalszych pozycjach listy znajdziemy szereg spółek córek, m.in. Orlen PetroCentrum (pozycja 21), Grupa Anwil (79), Orlen Petrotank (83), Orlen Gaz (152), Orlen Asfalt (170), Rafineria Trzebinia (186), Petrolot (192), Orlen Oil (217), Rafineria Jedlicze (467). W sumie spółki należące do Grupy Orlen notowane na naszej liście mają ponad 100 mld zł przychodów.

Wśród polityków panuje przekonanie, że im spółka większa, tym lepiej – dlatego Orlen marzy im się ogromny. W efekcie koncern z rozmaitych, nie do końca biznesowych, powodów stał się właścicielem międzynarodowego konglomeratu spółek, w skład którego wchodzą m.in. litewski Orlen Lietuva (Możejki) czy czeski Unipetrol. Nie są to szczególnie rentowne firmy, dlatego Orlen był zmuszony do zredukowania zysku za zeszły rok. Z 3,2 mld zł ostatecznie zrobiło się 2,4 mld, ze względu na konieczność dokonania odpisów aktualizujących wartość majątku. Cały zysk netto – 1,4 mld zł – spółka postanowiła przeznaczyć na kapitał zapasowy. Akcjonariusze znowu nie zobaczą dywidendy.

Orlen musi szukać gazu łupkowego, bo minister skarbu tego się domaga, a to kosztuje. W ubiegłym roku udała się na szczęście sprzedaż spółki Polkomtel (pozycja 24), w której Orlen miał znaczący pakiet akcji. Dzięki tym pieniądzom koncern stara się obniżyć swoje zadłużenie i znaleźć środki na rozwój. Procedura sprzedaży Anwilu i poszukiwania nabywcy dla litewskich Możejek nie przyniosły jednak rezultatu. Niestety, to nie jest dobry czas na sprzedawanie czegokolwiek z branży rafineryjno-petrochemicznej. Rynek robi się coraz trudniejszy. Przychody wprawdzie rosną za sprawą drożejącej ropy, ale z zyskami jest problem. Rosnące ceny paliw przynoszą spadek sprzedaży, dodatkowo przepisy o biopaliwach narażają koncern na straty. Orlen, choć wielki, stoi na niepewnym gruncie. Ma bardzo rozbudowany segment rafineryjny i handlowy, ale brakuje mu segmentu wydobywczego. Tymczasem dziś zarabia się na wydobyciu ropy, a jej przerób nie jest szczególnie opłacalny. W sumie więc sytuacja lidera nie wygląda najlepiej.

Nieco lepiej ma się tegoroczny wicelider Listy 500 – Grupa Lotos. Firma kierowana od dziesięciu lat przez Pawła Olechnowicza (rekord wśród spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa) zaczęła zbierać owoce kilkuletnich inwestycji w Program 10+ (jego głównym celem było zwiększenie przerobu i głębsza rafinacja ropy). Lotos musi jednak sprostać tym samym problemom co Orlen. Zmaga się z drogą ropą, barierą popytu na paliwa, obsługą wysokiego zadłużenia. Dodatkowo ma kłopot z inwestycją w zagraniczne złoża ropy naftowej. Pomysł był dobry, tyle że wspólnik – koncern Talisman, który odpowiada za eksploatację złoża Yme na szelfie norweskim – nawalił, więc ropy jak nie było, tak nie ma. A czas płynie i kredyty na inwestycje trzeba spłacać. O sytuacji Grupy Lotos świadczy także niedawna próba sprzedania kontrolnego pakietu firmy przez ministra skarbu. Z powodu braku chętnych sprawę sprzedaży postanowiono odłożyć na lepsze czasy.

Państwowy biznes

Gdyby analizę tegorocznej Listy 500 ograniczyć do pierwszych dwudziestu firm, można odnieść wrażenie, że w ciągu minionych dziewiętnastu lat, od kiedy publikujemy nasze zestawienia, w polskiej gospodarce nie zaszły szczególne zmiany. Niezmiennie królują wielkie przedsiębiorstwa sektora paliwowo-energetycznego i górniczego: Orlen, Lotos, PGE, PGNiG, Tauron, KGHM, Kompania Węglowa, Energa, Enea, JSW. Jakby PRL – z jego upodobaniem do przemysłu ciężkiego – wcale się nie skończył. Nie są to co prawda już przedsiębiorstwa państwowe, a spółki giełdowe, ale wszystkie kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli polityków. Ich ranga i wyniki finansowe są w dużej mierze efektem zagwarantowanej monopolistycznej lub dominującej pozycji rynkowej oraz decyzji administracyjnych regulatora rynkowego (gaz, energia elektryczna).

To nie jest gospodarka oparta na wiedzy, która ma być naszą przyszłością. Marzenie o polskiej Nokii, wielkiej firmie, która zadziwi świat swoimi innowacyjnymi rozwiązaniami, wciąż pozostaje niezrealizowane. Nawet obecne na naszej liście duże spółki informatyczne, jak np. Asseco (pozycja 41) czy Sygnity (361), sporą część swoich przychodów zawdzięczają publicznym kontraktom. Asseco odziedziczyło po przejętym Prokom Software obsługę systemu ZUS, a po przejętym ABG obsługę ARMiR.

Sygnity ma wśród klientów m.in. Ministerstwo Sprawiedliwości (system ksiąg wieczystych), Ministerstwo Administracji (system PESEL), Ministerstwo Finansów (e-podatki) i obsługę systemu głosowań w sali Sejmu. Większość polskich firm z branży IT obecnych na liście zajmuje się usługami programistycznymi albo po prostu sprzedaje sprzęt komputerowy.

Efekt Euro

Zamówienia publiczne są dziś jednym z motorów napędzających polską gospodarkę. Widać to na tegorocznej Liście 500. Wysokie pozycje spółek budowlanych i awans wielu z nich można uznać za efekt inwestycji związanych z Euro 2012. Dotyczy to szczególnie firm budownictwa infrastrukturalnego, choć nie tylko. Spółka Nowy Styl z Krosna, która awansowała o blisko trzydzieści pozycji (na 244), produkuje nie tylko tradycyjne krzesła, ale także fotele stadionowe. Wszystkie cztery budowane na Euro polskie stadiony są wyposażone w siedziska z Nowego Stylu.

Większość spółek budowlanych awansowała na naszej liście, m.in. Budimex (z 55 na 33), Polimex-Mostostal (z 45 na 44), Grupa Skanska (z 52 na 45), Bilfinger Berger (z 252 na 240). Jednak absolutny rekord należy do spółki Trakcja-Tiltra specjalizującej się w budownictwie kolejowym: 256 pozycji do góry! Awans z miejsca 388 na 132 to nie tylko efekt ubiegłorocznego przejęcia przez polską spółkę Trakcja Polska litewskiej Tiltry, ale przede wszystkim rozkręcającego się wreszcie procesu inwestycyjnego na polskiej kolei. W ciągu najbliższych trzech lat na torach będzie do wzięcia 20 mld zł. Specjalistycznych firm jest tylko kilka. Nic więc dziwnego, że Trakcja-Tiltra, kierowana przez prezesa Macieja Radziwiłła, ma już portfel wypełniony zamówieniami na 3,5 mld zł. Będzie więc w przyszłym roku zapewne kolejny awans.

Od Biedronki do Małpki

Ciekawe rzeczy dzieją się w handlu. Portugalczycy trzymają się mocno, za to Niemcy słabiej. Niemiecki koncern Metro Group (Makro Cash&Carry, Media Markt, Saturn, Real) zakończył ubiegły rok na minusie. Jakie dokładnie wyniki miał w Polsce, nie ujawnia, ale biorąc pod uwagę niewielki wzrost wartości sprzedaży (zaledwie 60 mln zł), można odnieść wrażenie, że nie udało się Niemcom wykorzystać niezłej koniunktury w polskim handlu. W efekcie z miejsca 6 zjechali na 8.

Za to portugalski Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciel sieci Biedronka, utrzymuje się w ścisłej czołówce. Jak rok temu na pozycji 4. Sprzedaż sklepów, które z tanich dyskontów przekształcane są ostatnio w supermarkety, wzrosła o 20,4 proc. Ponad połowę wartości sprzedaży JMD zawdzięcza naszemu rynkowi, a ponieważ na portugalskim rynku sytuacja jest kryzysowa, to coraz więcej energii firma wkłada w rozwój polskiego biznesu. Ma już 1873 sklepy, a chce dojść do 3 tys. w 2015 r. Nieźle też się wiedzie sieci Eurocash (hurtownie i Delikatesy Centrum). Firma, której szefem i głównym udziałowcem jest Portugalczyk Luis Amaral (były szef Biedronki), przejęła niedawno firmę Tradis. A na naszej liście awansowała z miejsca 20 na 15.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że ani Eurocash, ani Biedronka nie zostały stworzone przez Portugalczyków od zera. W obu przypadkach twórcą był Polak Mariusz Świtalski. Słynny w latach 90., choć zawsze pozostający w cieniu, poznański biznesmen okazał się wyjątkowo utalentowanym kreatorem sieci handlowych. Jego dziełem jest nie tylko Eurocash i Biedronka, ale także sieć małych sklepów Żabka (awans z pozycji 102 na 93). Świtalski rozkręca biznesy i je sprzedaje. Hurtownie i dyskonty kupili Portugalczycy, zaś Żabka, przejęta w 2000 r. przez fundusz AIG, w ubiegłym roku trafiła w ręce kolejnego funduszu – Mid Europa Partners. Tymczasem Świtalskiemu nie brakuje nowych pomysłów. Rozwija sieć małych galerii handlowych Czerwona Torebka, a także sklepów (podobnych do Żabki) Małpka Express. Biedronka, żabka, małpka, jakie jeszcze handlowe zwierzę wymyśli?

Polacy mają talent do handlu, widać to na naszej liście. Dowodem sukces polskich spółek LPP i NG2. Pod tymi dziwnymi nazwami kryją się dwaj rynkowi liderzy – handlu odzieżą i obuwiem. Spółka LPP (awans z miejsca 120 na 114) projektuje i zleca szycie ubrań na Dalekim Wschodzie, a potem sprzedaje swoje wyroby w sieci prawie tysiąca sklepów z angielsko brzmiącymi szyldami (Reserved, CROPP, House, Mohito). Podobną metodę w przypadku obuwia ma NG2, kierowana i kontrolowana przez Dariusza Miłka. Spółka ma już ponad 700 sklepów (CCC, Boti, Quazi) i jest na miejscu 226.

Warte wspomnienia są też sukcesy dwóch mało znanych sieci handlowych. Obie mają siedzibę w Rzeszowie: to spółka Specjał (sieć Nasz Sklep), która z miejsca 64 awansowała na 60, i prowadząca hurtownie spożywcze spółka Bać-Pol (miejsce 237). Specjał rozwija się dynamicznie przejmując kolejne hurtownie. Właściciel i prezes Krzysztof Tokarz zapowiada, że do końca 2013 r. spółka stanie się drugim graczem na rynku hurtu spożywczego. Firma chce tworzyć sieć bardzo tanich sklepów (hard dyskontów) Cent.

Rozwija się też Lewiatan Holding (awans z pozycji 25 na 23), polska sieć franczyzowa skupiająca właścicieli sklepów działających pod wspólną marką, korzystających ze wspólnych zakupów itd. Lewiatan ma już 2,7 tys. sklepów i 17 regionalnych spółek, prowadzi negocjacje w sprawie przyłączenia kilku kolejnych grup handlowych. Konsolidacja handlu nabiera tempa. Pojawiły się informacje o możliwym sojuszu sieci POLOmarket (76) z zajmującą pozycję 30 Emeperią (sieci m.in. Stokrotka, Delima, Maro Market). Apetyt na Stokrotkę mają także inni wielcy operatorzy, w tym m.in. właściciel sieci Żabka. Widać, że w handlu wiele jeszcze się może wydarzyć. O czym przekonamy się zapewne przy okazji przyszłorocznej Listy 500.

 

***

Pełną wersję tegorocznej Listy 500 największych polskich firm z sektora przemysłu, usług i handlu zamieszczamy na naszej stronie internetowej:www.lista500.polityka.pl

***

Polityka 17-18.2012 (2856) z dnia 25.04.2012; Lista 500; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Bilionerzy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Kontrowersyjna rolna rewolucja

Lada dzień na Ukrainie rozpocznie się rolna rewolucja. To najbardziej oczekiwana i kontrowersyjna obietnica Wołodymyra Zełenskiego.

Oleksandra Iwaniuk
25.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną