Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Pokażemy się pięknie

Imponujące dworce na Euro - ale co po?

Wreszcie możemy przestać się wstydzić największych dworców kolejowych w Polsce. Tylko czy po Euro 2012 znów nie zaczną popadać w ruinę?

Otworzono nowy dworzec Poznań Główny, pierwsi pasażerowie skorzystają z odnowionej Warszawy Wschodniej, a tuż przed Mistrzostwami Europy zostanie oddana podróżnym największa dworcowa inwestycja w Polsce - pięknie odrestaurowany Wrocław Główny. Od kilku miesięcy zdecydowanie przyjemniej wsiada i wysiada się na stacji Warszawa Centralna. Wkrótce skorzystamy również z nowego podziemnego dworca w Krakowie.

Polska kolej ma jeszcze mniej powodów do chwalenia się podczas Euro 2012 niż nasze drogi. Remont trasy z Warszawy do Gdańska dopiero przekroczył półmetek i podczas turnieju najszybsze pociągi będą jechać aż pięć godzin. Również wiele innych inwestycji jest niegotowych – między Poznaniem a Wrocławiem prace dopiero nabierają tempa, a podróż z Krakowa do Katowic trwa nadal dwie godziny. Nowoczesne składy New Pendolino przyjadą dopiero za dwa lata, a wiele wagonów jest w opłakanym stanie. Tym bardziej cieszy, że udało się chociaż zdążyć z modernizacją najważniejszych dworców. To tam właśnie wielu kibiców będzie miało pierwszy kontakt z Polską.

Niestety, huczne otwarcia w towarzystwie polityków nie rozwiązuje podstawowego problemu, czyli braku długofalowej strategii. Nie wystarczy dworców zbudować czy wyremontować, trzeba jeszcze mieć pieniądze, aby utrzymać je w najlepszej kondycji przez wiele lat. Tymczasem nadal nie wiadomo, gdzie znaleźć na to środki. To zwłaszcza problem dla mniejszych dworców, bo te największe zarobią na siebie dzięki reklamom oraz wynajmowaniu powierzchni na różne lokale. Ale co się ze stanie z mniejszymi stacjami, które skorzystały na inwestycyjnej ofensywie przed Euro 2012?

Pomysł kontrowersyjnej opłaty dworcowej, doliczanej do biletu, został przez rząd odrzucony. Obawiający się podwyżek pasażerowie mogli odetchnąć z ulgą, ale powodów do radości nie ma, bo problem pozostaje nierozwiązany. Na wsparcie dworców z budżetu państwa szanse są niewielkie, a samorządy też wcale nie prześcigają się w dotowaniu deficytowych stacji. Jeśli kolejarze nie znajdą wystarczających pieniędzy, za kilka lat znów zaczniemy się przed turystami i samymi sobą wstydzić za budynki, którymi dzisiaj tak chętnie się chwalimy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną