Rynek

Przegrają bezrobotni

Stracą młodzi: oZUSowanie śmieciowek

Umowy śmieciowe będą ozusowane – tę wiadomość ma ogłosić premier Donald Tusk podczas jutrzejszego wystąpienia.

Jeśli przeciek się potwierdzi, oznaczać będzie zwycięstwo NSZZ „Solidarność” - związkowcy bili się o to najbardziej. Popierało ich Prawo i Sprawiedliwość (Janusz Śniadek, były szef związku, jest obecnie posłem tej partii), które teraz przeciwko nałożeniu składek ZUS na umowy o dzieło gwałtownie protestuje, podobnie jak wielu członków PO. Do największej partii opozycyjnej dotarło bowiem, że to nie jest żaden prezent dla młodych ludzi, znajdujących zatrudnienie w tej właśnie formie, ale sposób na zwiększenie bezrobocia.

Co bowiem zrobi pracodawca, który dotychczas płacił pracownikowi w ramach umowy o dzieło np. 2 tys. zł,a teraz dodatkowo będzie musiał odprowadzić od tej sumy składki na ZUS? Może przerzucić dodatkowy koszt na klientów, ale to mało prawdopodobne. Ci bowiem droższego produktu nie kupią, sami są coraz biedniejsi. Może składkę zapłacić z kasy firmy, pogarszając jej sytuację finansową. To też kiepskie wyjście, przedsiębiorcy skorzystają z niego niechętnie. Najczęściej wybierać będą takie rozwiązanie, że sumę składek na ZUS odejmą po prostu od dotychczasowego wynagrodzenia. Pracownik dostanie do ręki mniej. Małe firmy, zamiast umowy śmieciowej, mogą zaproponować umowę na czarno.

Związkowcom, zatrudnionym głównie w wielkich zakładach państwowych, wydaje się, że po ozusowaniu umów śmieciowych pracodawcy zaczną ludzi masowo zatrudniać na etatach. To bzdura. Szybciej zwolnią, niż w niepewnych czasach nałożą na firmy dodatkowe zobowiązania finansowe. Łudzą się, że do ZUS popłyną tak wielkie pieniądze, że można będzie cofnąć reformę „67”. Oczywiście, jeśli „Solidarność” odniesie kolejne zwycięstwo i zlikwiduje samozatrudnienie, co jest kolejnym mirażem.

To prawda, że ZUS-owi dramatycznie brakuje pieniędzy i że państwo musi go wspomagać z budżetu. Finansowa sytuacja państwa jest trudna m.in. dlatego, że ciągle utrzymuje ono przywileje emerytalne dla mundurowych, rolników, górników, prokuratorów itp. Rocznie kosztuje to około 40 mld zł. Tych przywilejów „Solidarność” jednak broni, bo w dużej części korzystają z nich członkowie związku. Bezrobotni, których przybędzie, do związków zawodowych nie należą.

Dlatego liderzy Prawa i Sprawiedliwości zaczynają się od tych złych pomysłów odcinać.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną