Rynek

Klucz do sukcesu w karierze

Dobra praca? Zrób z siebie markę

Konkurencja w biznesie i na rynku pracy przyspiesza. Co każdy człowiek powinien wiedzieć na temat zarządzania sobą i swoją marką osobistą, aby odnieść sukces?
materiały prasowe

Żyjemy w erze konceptualnej. W czasach, kiedy dezaktualizują się modele finansowe i biznesowe. W dobie, kiedy zwykli ludzie i eksperci zadają sobie pytanie, jaka będzie kondycja biznesu. Czy UE przetrwa z obecnym kształcie? Co robić w przypadku bankrutowania państw? Czy i jak będą wyglądały tradycyjne media w ciągu najbliższych kilku lat? Człowiek wznosi się na wielkiej reklamówce a następnie skacze z wysokości 37 km nad Ziemią. To, że jedyną pewną rzeczą jest zmiana, to już dla nas wszystkich nic nowego. Kryzys – mniejszy czy większy - odmieniany jest przez wszystkie przypadki w naszym kraju od 2008 r. Tempo zmian jest coraz szybsze i zawrotne – ale to także już wiemy.

Co jednak z tego dla nas wynika?

Jak żyć?

I jak w tym wszystkim żyć, Pani Joasiu, jak żyć zdrowo, godnie i szczęśliwie, unikając co najmniej frustracji, wypalenia, zawału czy rozwodu a, daj Boże, realizując swoje pasje i marzenia? Jak się nie dać zwariować – nauczyć się bezpiecznie wsiadać, ale i wysiadać z tego rozpędzonego pociągu w dogodnym momencie, na interesującej nas stacji.

Dziś skupmy się na nas w roli pracowników na wysoce konkurencyjnym rynku pracy.

Przeglądamy z zainteresowaniem, a czasem zmieszaniem i trwogą, predykcje dotyczące rynku pracy w przyszłości. Wkrótce. Zastanawiamy, jak ma wyglądać wymiana doświadczonych, kompetentnych, przywiązanych do firmy i coraz bardziej zadbanych 60-latków biegających maratony na młodych geeków, obywateli świata, panów multimediów, którzy od firmy oczekują atencji jak od matki, prostych i jasnych zasad, porządnego wynagrodzenia, uregulowanego czasu pracy, etatu, konkurencyjnego pakietu świadczeń, dobrze sformułowanych celów i planów rozwojowych – bez tego, natychmiast spada ich lojalność i motywacja, a tym samym ich bezcenna kreatywność.

Z  ogłoszeń o pracę, których chwilowo niewiele, wyziera obraz i sygnał „Szukam na stanowisko A kolejnego, wyskalowanego egzemplarza człowieka z kompetencjami X i doświadczeniem Y”. Plotka niesie, że bez znajomości, w takim kryzysie, pracy się nie dostaje. Ludzi posiadających wymagane kompetencje i podobne doświadczenie, aplikujących na te ogłoszenia są setki, jeśli nie tysiące.

Wysyłasz CV i nic

Proszę powiedzieć, Pani Joasiu, jako wieloletni dyrektor personalny w znanych firmach medialnych, jak wybić się z tego tłumu podobnych sobie, sklonowanych menedżerów, specjalistów, absolwentów. Jak radzić sobie z frustracją po wysłaniu 800 życiorysów, na które nikt nie raczył nawet odpowiedzieć?

Żyjemy w świecie marek. Marka to nie logo, nie nazwa, nie produkt. Jesteśmy z markami w stałej interakcji. Marka nie jest tym, co widzimy na bannerze reklamowym. Jest zespołem obietnic i skojarzeń, które ten banner ma uruchomić w naszych sercach i głowach.  W dalszej części tego tekstu rozważamy pojęcie marki osobistej jako zespołu skojarzeń, obietnic i wartości, które „wyświetlają się” w głowach i umysłach ważnych dla nas ludzi na widok naszego zdjęcia, wspomnienie naszego nazwiska czy efektu naszej pracy autorskiej.

Twoja osobista marka

Jedną z cech silnych marek, zwłaszcza osobistych, jest odwaga. Znany mi menedżer powiedział kiedyś, że wedle jego obserwacji świat dzieli się na dwie kategorie ludzi: „Plankton i Tych, którzy rządzą światem”. Wiem, że ten podział wywołuje w ludziach sprzeciw lub silne, trudne emocje. Cóż, trudne emocje są sygnałem, że spotkało nas coś ważnego. Nie ma ważnej zmiany bez przejścia przez strefę dyskomfortu, co oznacza, że musisz poczuć się źle, żeby mieć powód dokonania ważnej zmiany w swoim życiu.

Odwaga ma różne oblicza. Nie warto jej mylić z brakiem wyobraźni, szarżowaniem czy podejmowaniem decyzji pod wpływem emocji. Największą czasem odwagą jest zatrzymać się w pędzie i zadać sobie kilka kluczowych, banalnie brzmiących, ale fundamentalnych pytań. Zatem zmierzając do kwestii marki osobistej na początek warto postawić proste pytanie „Kim jestem?”. Wedle zaproponowanego (wyłącznie w celu sprowokowania) powyższego kryterium - albo dowolnego innego.

W. Goethe powiedział, że „Aby móc coś, trzeba być kimś”. Kim jestem dla swoich partnerów? Kogo widzi potencjalny pracodawca, headhunter, znajomy, który miałby mnie polecić do pracy lub obecny szef, kiedy myśli o mnie, prowadzi ze mną rozmowę, ocenia efekty mojej pracy. Gdyby miał mnie porównać do jakiejś znanej marki to czy to będzie marka Premium, butik, zwykły warzywniak czy ogólnie dostępny hipermarket? Czy ma przed sobą człowieka sukcesu czy życiowego pechowca; człowieka prezentującego silne przekonanie, że w życiu nie ma problemów - są tylko sprawy do załatwienia? A może człowieka, którego cała uwaga skoncentrowana jest na czujnym wypatrywaniu wroga, bo przecież wokół czyha nieżyczliwy świat pełen konkurentów rynkowych, konkurencyjnych zespołów w mojej firmie etc. Za jaką markę mnie uzna? Jakie wartości mu oferuję? Co wiem na swój własny temat? Jak brzmi moja historia?

W branży produkcji telewizyjnej jest metoda peachingu, kiedy to autorzy scenariusza mają 1 minutę aby przekonać szacowne grono potencjalnych producentów i sponsorów, że ich pomysł jest najlepszy. Jak brzmiałaby Twoja 60 – sekundowa opowieść na spotkaniu w sprawie pracy Twojego życia?

Cztery sfery życia

Moja koncepcja marki osobistej opiera się na założeniu, że człowiek osiągający sukcesy w życiu osobistym, w roli eksperta, pracownika a przede wszystkim lidera, musi być osobą wysoko samoświadomą. Swoich własnych zasobów, takich jak wizja, misja, strategia czy cele życiowe. Marzeń, talentów. Użytecznych lub bezużytecznych przekonań, które wykształcił w wyniku najważniejszych życiowych doświadczeń.

Gorąco wierzę, że sukces oznacza świadome kierowanie czterema podstawowymi sferami życia: umysłem, emocjami, ciałem i duchowością. Ileż to razy podczas prowadzonych projektów rekrutacyjnych stawali przede mną kandydaci na menedżerów  deklarujący realizację najbardziej ambitnych celów biznesowych, ale ich ciało „gadało”, że jeśli chodzi o poziom energii życiowej to kontrolka z rezerwą pali się od trzech lat. To zaś, dla przyszłego pracodawcy oznacza wyższy koszt świadczeń medycznych i potencjalnych absencji długoterminowych – o konieczności tworzenia planu sukcesji nie wspomnę.

Inni potrafili milczeć długo lub „zawieszali się”  po usłyszeniu pytania „Co jest dla Pana/-i w życiu ważne?”.

Jeszcze inni, kandydaci na „tradycyjnych” wojowników, nie byli w stanie zapanować nad własnym, zestresowanym ciałem i emocjami towarzyszącymi trudnej rozmowie. Nie wspomnę o tych, którzy rozpoczynali spotkanie w sprawie pracy lub potencjalnych wspólnych projektów, arogancko lub agresywnie.

Spotykałam szefów, którzy komunikowali swojemu zespołowi „Matko, jestem permanentnie zmęczony czy wypalony!”. „O, Patronie Efektywnych Liderów!”- powiem jako ekspert od kapitału intelektualnego, doświadczony w przeliczaniu wszystkich tego typu zjawisk na straty w PLN lub dowolnej walucie – główną rolą menedżera jest motywowanie ludzi, wydobywanie z nich potencjału, dodatkowej energii, żeby - szczególnie w dobie kryzysu - dali z siebie trzy razy więcej niż normalnie w trzy razy gorszych warunkach. Jeśli jesteś wypalony jako menedżer zastanów się, co możesz z tym zrobić. Jak sobie radzić w takich sytuacjach, jak się „zrewitalizować” w przyszłości. Świadomy człowiek widzi, słyszy i czuje, kiedy mu się rozładowuje akumulator ale też i wie, jak go doładować.

Zawody z przyszłością

Uważam, że przyszłość należy do „mentalnych wojowników” i „zaklinaczy koni”, którzy będą wykorzystywać siłę serca i umysłu zamiast siły fizycznej. Bez względu na to, czym się zajmują. Świadomych własnej wartości, która daje siłę i osobistą moc sprawczą. Umiejętnie nazywających swoje sukcesy, bo to w połączeniu z sumą informacji zwrotnych sprawia, że człowiek czuje się dobrze sam ze sobą, ma wyższą samoocenę i impregnuje się na różne próby „kąsania po kostkach” przez zawodowych i rynkowych konkurentów. Tacy ludzie w naturalny sposób są bardziej asertywni, stabilni, nie muszą nic udowadniać,  kreować się na kogoś innego, wchodzić w obce role. Mogą oszczędzić mnóstwo życiowej energii  pozostając wiernym  temu, co w nich unikalne i oryginalne, rezygnując z bycia imitacją kogoś innego w roli twardego biznesmena, polityka, szefa czy pracownika, których pełno na świecie i na rynku pracy. Ludzi skutecznych bo poukładanych w  środku, praktykujących refleksyjność, otwartych na różnorodność, którzy w każdej zmianie dostrzegą możliwości, a w każdym człowieku - nawet najtrudniejszym pracowniku - odkryją jedną mocną stronę. Ludzi znakomicie się komunikujących, odpowiadając za efekt, a nie intencje w komunikacji. Ludzi, którzy potrafią słuchać, żeby poznać i zrozumieć świat drugiego człowieka, bo to warunek, aby drugiej stronie złożyć ofertę na miarę jej potrzeb, możliwości i oczekiwań. W końcu takich, którzy potrafią siebie i innych motywować poprzez wartości i uwagę.

Brałam ostatnio udział w bardzo ciekawym badaniu realizowanym przez Deloitte – raport z tego badania, „Kobiety i władza w biznesie”, jest już dostępny  na stronie internetowej Deloitte.  Powtórzę jedną ze swoich wypowiedzi, opublikowanych w tym raporcie:

Ważne jest, żeby zrozumieć, że ludzie mają różne wartości, każdy inaczej filtruje świat. Staram się skanować siebie, ludzi i to, co się dzieje wokół, by być bardziej efektywną, lepiej zrozumianą, skuteczniej się komunikującą.

Zarządzanie przez wartości, zarządzanie przez komunikację, zarządzanie przez dawanie uwagi, zarządzanie przez delegowanie zaufania, zarządzanie przez komunikowanie innym ich talentów, zarządzanie przez okazywanie szacunku dla innych poglądów, coachingowe zarządzanie przez zadawanie pytań, zarządzanie przez autorytet przyzwoitego człowieka, zarządzanie przez asertywne komunikowanie swoich oczekiwań, zarządzanie przez nagradzanie odwagi i etycznych zachowań – to tylko niektóre z moich ulubionych narzędzi w skrzynce skutecznego, nowoczesnego menedżera. Ale nie tylko menedżera. Także matki, ojca, wychowawcy, wykładowcy akademickiego, mądrego partnera biznesowego.

Świat nie jest polem walki

Uważam, że nadchodzi era budowania sukcesu na znajomości siebie i własnej unikalności bardziej niż permanentnym „naparzaniu się”, agresywnych, siłowych zachowaniach przez lata akceptowanych jako skuteczne w biznesie czy w rodzinie. Definiowanie świata jako pola walki nie jest już efektywne. Czas postawić na unikalność i budowanie własnej, indywidualnej niszy w ramach przemyślanej, długoterminowej strategii. Einstein powiedział, że jest tylko jedno pytanie, na które warto sobie odpowiadać „Czy świat jest życzliwy”? Jeśli uważamy, że tak, budujemy mosty, jeśli, że nie – budujemy mury. Nadchodzi era budowniczych mostów, w polityce, biznesie, świecie nauki i szkolnictwa. Jeżeli uważacie to za kontrowersyjne – zapraszam do dyskusji.

Co zaś do szczegółów dotyczących procesu budowania i długoterminowego zarządzania marką osobistą – w moim przypadku - jest on sumą najlepszych praktyk wyniesionych z tej części życia zawodowego, kiedy zajmowałam się komunikacją, marketingiem i brandingiem oraz  najlepszych narzędzi z obszaru zarządzania i psychologii, pozwalających zeskanować człowieka na okoliczność jego kluczowych życiowych zasobów. To podstawa świadomego procesu budowania marki. Aby czymś zarządzać, trzeba być tego świadomym. Zarządzać to nazwać zasoby, a następnie je uporządkować. Na takim silnym fundamencie można potem, posługując się narzędziami marketingowymi, budować markę osobistą (Personal Brand) a następnie zaprojektować strategię spójnej komunikacji marki osobistej.

Ale to już historia na osobiste spotkania z klientami, którzy dojrzeli do tego, żeby przyznać, że żyją w świecie marek, wywierają i pozostawiają wrażenia w umysłach i sercach innych ludzi. Mają więc okazję, aby zrobić porządki w sobie, a potem zacząć skutecznie i długoterminowo inwestować w swoją markę, gwarantując sobie wolność, niezależność i opcje w wyborach życiowych. Bo silną marką osobistą jesteś bez względu na logo korporacji, czy nazwę stanowiska na obecnej wizytówce. Silna marka to zasób, którego nikt Ci nie odbierze rezygnując z zatrudnienia Cię na stanowisku X. Silna marka daje Ci elastyczność w kreowaniu alternatywnych planów życiowych i zawodowych wspierających Twoje cele i marzenia.

Dobrze zarządzana marka osobista jest gwarancją sukcesu w znalezieniu lub wykreowaniu miejsca pracy, uzyskaniu awansu na szefa, zarządzającego czy partnera biznesowego. Ludzie są mądrzy. Szybko wyczuwają chaos i brak spójności. Zwłaszcza gdy oceniają innych. Rekruterzy czy partnerzy biznesowi najpierw ocenią jakość pierwszego kontaktu, treść maila albo Twojego CV, następnie „wygooglują” Cię w Internecie. To pierwszy test, czy masz jakąś wiarygodną historię siebie. Potem, jeśli wypadniesz nieźle, zestawią to z informacjami uzyskanymi podczas spotkania twarzą w twarz.

Pamiętaj jednak! Marka osobista, według mnie, to nie jest historia jak zbudować swój wizerunek. Jak się raz-dwa wylansować. Bo to jest sztuczka krótkoterminowa, a ja, także jako ekspert ds. marki osobistej, lubię inwestować długoterminowo. Wizerunek, to oczywiście ważny element naszej marki, któremu poświęcamy czas, ale tylko jeden z wielu. Budowanie marki to historia o tym, jak realizować swoje życiowe i zawodowe cele, skutecznie zakomunikować ważnym dla ciebie ludziom swoje istnienie i swoją unikalną historię, aby na koniec zdać najważniejszy egzamin z zarządzania swoim życiem.

 

***

Joanna Malinowska-Parzydło - wieloletnia dyrektor personalna w międzynarodowych i polskich mediach, przez ostatnie 5 lat w TVN. Wcześniej odpowiedzialna za strategie komunikacyjne  i marketingowe. Jest CEO Personal Brand Institute oraz Prezesem Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Mentoringu. Będzie jedną z prelegentek na XVI edycji Kongresu Kadry.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną