Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Żarłoczny Babisconi

Zły Czech – Andrej Babiš

Według Babiša, Czesi powinni kupować przede wszystkim rodzime towary, które na pewno są zdrowe i bezpieczne. Według Babiša, Czesi powinni kupować przede wszystkim rodzime towary, które na pewno są zdrowe i bezpieczne. Martin Sterba, Josef Horazny/CTK / PAP
Jeden z najbogatszych Czechów zbił fortunę na produkcji żywności, a o polskim jedzeniu ma zdanie jak najgorsze. Teraz kupuje firmy wydawnicze i wkracza do polityki, a jego przeciwnicy już straszą nowym Berlusconim.
Wielu polskich eksporterów żywności twierdzi, że w dużej mierze to on stoi za zmasowaną krytyką naszych produktów.Martin Sterba, Josef Horazny/CTK/PAP Wielu polskich eksporterów żywności twierdzi, że w dużej mierze to on stoi za zmasowaną krytyką naszych produktów.

Ja nie jem tego waszego gówna” – w tak niewyszukanych słowach Andrej Babiš kilka miesięcy temu odmówił degustacji kiełbasy podczas dyskusji o jakości polskiego jedzenia w czeskim programie telewizyjnym „Máte slovo”. Babiš to postać dobrze znana Czechom, bo choć z pochodzenia jest Słowakiem, od 20 lat mieszka w Czechach, ma tamtejsze obywatelstwo i w Pradze znajduje się główna siedziba jego imperium.

Majątek Babiša, szacowany przez słowackie wydanie magazynu „Forbes” na ponad 1,5 mld euro, pozwala mu tytułować się jednocześnie najbogatszym Słowakiem i drugim najbogatszym Czechem. A nasz kłopot polega na tym, że Babiš jest najważniejszym czeskim producentem żywności, co czyni z niego głównego wroga importu polskich produktów rolnych.

Sercem imperium Babiša jest holding Agrofert grupujący ponad dwieście spółek. Większość z nich zajmuje się produkcją albo przetwórstwem żywności, chociaż potężną częścią tej grupy jest także branża chemiczna. Agrofert stał się też wielkim właścicielem ziemskim i dziś należy do niego ponad 1,5 proc. czeskich gruntów uprawnych. Coraz śmielej rozwija działalność za granicą, zwłaszcza w Niemczech, gdzie kupił jedną ze znanych sieci piekarni Lieken. Zysk Agrofertu w ostatnim roku spadł co prawda o jedną trzecią, ale i tak wyniósł ok. 6 mld koron, czyli mniej więcej miliard złotych. Mimo szybkiego rozwoju w ostatnich latach Agrofert nie wszedł jednak na giełdę, a jedynym właścicielem koncernu pozostaje Babiš.

W pogoni za trutką

Wielu polskich eksporterów żywności twierdzi, że w dużej mierze to on stoi za zmasowaną krytyką naszych produktów, jaka w ostatnich miesiącach przetacza się przez czeskie media.

Polityka 34.2013 (2921) z dnia 20.08.2013; Rynek; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Żarłoczny Babisconi"
Reklama