Rynek

Druga strona chilijskiego medalu

Maria Jose Bustamante / Flickr CC by 2.0
Polemika eksperta Forum Obywatelskiego Rozwoju z tekstem Artura Domosławskiego o reformie emerytalnej w Chile.

W numerze 20/2014 POLITYKI ukazał się tekst Artura Domosławskiego pt. „Otwarte do zamknięcia”. Główną tezą Autora jest stwierdzenie, że kapitałowy system emerytalny, który został „narzucony” w 1981 r. w Chile, nie spełnił swojego podstawowego celu, czyli zapewnienia wysokich emerytur. Autor w swoim wywodzie nie przedstawia jednak solidnych argumentów pozwalających na udowodnienie postawionej tezy.

Emerytury nie tak niskie

Po pierwsze, należy się zastanowić, czy emerytury w chilijskim systemie emerytalnym są aż tak drastycznie niskie? Otóż średnia wysokość emerytury wypłacanej przez prywatne fundusze emerytalne (AFP) w styczniu 2013 r. wynosiła 322 USD [Institutional Investor (2014)], czyli ok. 970 zł. Należy tu podkreślić, że jest to świadczenie „wypracowane” ze składki emerytalnej wynoszącej 10% płacy brutto. Jeśli porówna się ją do średniej emerytury wypłacanej w Polsce w sierpniu 2013 r. (1983,1 zł) [Wirtualna Polska (2013)], przy uwzględnieniu blisko dwukrotnie wyższej składki emerytalnej (19,52% płacy brutto) okaże się, że są one proporcjonalne. Innymi słowy, gdyby Chilijczycy płacili dwukrotnie wyższe składki emerytalne (tak jak w Polsce), to mieliby emerytury na poziomie obecnych polskich świadczeń. Do podobnych wniosków można dojść analizując średnią stopę zastąpienia netto1 podawaną przez OECD (2012a: 141) dla Chile – w zależności od poziomu dochodu między 47,7% a 62,5%2. Średnia dla Polski w tej analizie oscyluje wokół 60%. Jednakże, jak już wspomniano, w Polsce składki emerytalne są blisko dwukrotnie wyższe niż w Chile. Na tej podstawie można stwierdzić, że chilijski system emerytalny w sposób adekwatny spełnia swoją rolę zapewniania akumulacji kapitału na okres emerytury.

Autor podkreśla również, że wielu Chilijczyków ma zbyt niskie emerytury i państwo musi pokrywać różnicę między emeryturami wypłacanymi z AFP a minimalną gwarantowaną emeryturą ponosząc rzekomo z tego powodu znaczne koszty. Istotne są tu dwa fakty. Po pierwsze, Chile charakteryzuje się znacznym rozwarstwieniem dochodowym - współczynnik Giniego, który jest miarą stopnia zróżnicowania zarobkowego, w 2009 r. wyniósł 52,1 w Chile, a w Polsce 34,1 [CIA (2009)]. Oznacza to, że w Chile relatywnie mało osób osiąga bardzo wysokie dochody, a reszta – znacznie niższe. W przypadku Polski rozkład dochodów jest bardziej równomierny (mniej jest bardzo zamożnych i skrajnie biednych osób). Konsekwencją wspomnianego rozkładu płac jest to, że w Chile znacznie więcej osób będzie miało emerytury niższe niż średnia, ponieważ w okresie aktywności zawodowej miały pensję niższą niż średnia w gospodarce. Jako, że podstawową zasadą kapitałowego systemu emerytalnego jest powiązanie wysokości świadczenia emerytalnego ze składkami odprowadzanymi od zarobków, to przy niskiej pensji niska będzie również emerytura. To jednak nie jest wina systemu emerytalnego w Chile, że w tym państwie występuje tak znaczne zróżnicowanie dochodowe. Po drugie, ów „wysoki” koszt dopłat do emerytur w Chile nie jest tak wysoki, jak się powszechnie uważa. W 2012 r. dopłaty do systemu emerytalnego wyniosły 3,6% PKB w Chile; w Polsce było to blisko trzy-i-półkrotnie więcej: 11,8% PKB [OECD (2012b, 2012c)].

Warto również zwrócić uwagę na to, że fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia wysokiej emerytury w systemie emerytalnym opartym o zdefiniowaną składkę ma ciągłość w odprowadzaniu składek emerytalnych. Jeśli występują nieregularne wpłaty składek emerytalnych, lub okres ich odprowadzania jest krótki, to kapitał zgromadzony na indywidualnym koncie emerytalnym będzie również niski. Spójrzmy jak przedstawia się rozkład ciągłości odprowadzania składek emerytalnych w Chile. Fortenza i in. (2009:13) obliczyli, że trzy czwarte Chilijczyków odprowadza składki przez mniej niż 75% okresu aktywności zawodowej, a w sposób ciągły (czyli przez 100% tego czasu) czyni to zaledwie co setny pracownik. Dane te pokazują, że w Chile występuje ewidentny problem z zachowaniem ciągłości i z długością okresu płacenia składek emerytalnych. O to trudno jednak winić sam system emerytalny.

Dlaczego pani Yolanda ma niską stopę zastąpienia?

Autor stwierdza również, że wiele osób otrzymało emerytury, które stanowiły niewielką część ich ostatniej pensji, czyli mieli niską tzw. stopę zastąpienia. I działo się tak pomimo tego, że przez prawie cały okres pracy, a więc przez kilkadziesiąt lat, odprowadzali składki emerytalne. Przykład takiej osoby przywołuje Pan Domosławski w swoim tekście. Pani Yolanda Cortes ma stopę zastąpienia brutto (w tym przypadku rozumianą jako: iloraz pierwszego świadczenia emerytalnego przed opodatkowaniem do ostatniej pensji brutto przed przejściem na emeryturę) na poziomie ok. 20%. Osoba ta przepracowała w sumie 36 lat „niemal bez przerw” w urzędzie gminy w obszarze pomocy społecznej, a następnie w administracji sądowej, zaś jej pensja przed przejściem na emeryturę wynosiła ok. 3 tys. dol.

Analizując tylko i wyłącznie informacje podane przez autora można rzeczywiście dojść do wniosku, że system emerytalny nie sprawdził się. Dodatkowo autor wskazuje, powołując się na słowa prof. Riesco, że ponad 30% składek emerytalnych fundusze emerytalne „wzięły w postaci opłat i marż”. Idąc tym tropem, jeśli fundusze emerytalne nie wzięłyby tych pieniędzy, to pani Yolanda miałaby emeryturę wyższą o 30%, czyli jej stopa zastąpienia wyniosłaby ok. 26% (otrzymywałaby emeryturę w wysokości nie jednej piątej, ale jednej czwartej ostatniej pensji). Wniosek: nawet, jeżeli fundusze emerytalne nie pobierałyby żadnych opłat i nie ponosiły żadnych kosztów działalności (co nie ma miejsca nawet w przypadku państwowych funduszy emerytalnych) emerytura pani Yolandy w relacji do jej ostatniej pensji nadal byłaby relatywnie niska.

1. W analizie OECD (2012a) przyjęto, że stopa zastąpienia netto jest ilorazem świadczenia emerytalnego po opodatkowaniu do średniego poziomu płacy netto z okresu pracy.
2. Stopy zastąpienia wyliczono dla mężczyzn odprowadzających składki emerytalne przez cały okres aktywności zawodowej, których płaca rośnie realnie (po uwzględnieniu inflacji) średniorocznie o 2%.

Jeśli więc to nie wysokie marże pobierane przez fundusze emerytalne były główną przyczyną niskiej emerytury, to może fundusze emerytalne miały kiepskie wyniki inwestycyjne i nie zdołały pomnożyć efektywnie odprowadzanych do nich składek emerytalnych? W żadnym wypadku. Średnie realne stopy zwrotu funduszy emerytalnych w okresie 1981 – 2010 były dwukrotnie wyższe niż tempo wzrostu PKB w Chile [Wieprzowski (2013)], które stanowi maksymalną stopę waloryzacji w hipotetycznym państwowym funduszu emerytalnym. Mówiąc prościej – fundusze emerytalne miały stopy zwrotu dwukrotnie wyższe niż „teoretyczna” stopa zwrotu w państwowym funduszu emerytalnym3.

Dlaczego więc pani Yolanda miała niską stopę zastąpienia? Po pierwsze, w artykule brakuje jakiejkolwiek informacji na temat wysokości płacy pani Yolandy z początkowego okresu pracy (np. 10 lat). A to właśnie ten okres ma największy wpływ na wysokość późniejszego świadczenia emerytalnego, ponieważ składki emerytalne odprowadzane na początku okresu oszczędzania będą inwestowane i kapitalizowane najdłużej. OECD (2005:60) szacuje, że wysokość wpłaconych składek emerytalnych z pierwszych 10 lat pracy wpływa na 60% wysokości późniejszej emerytury. Jako, że pani Yolanda na początku pracowała w obszarze pomocy społecznej można przyjąć, że jej pensja była stosunkowo niska, a tym samym płaciła niskie składki emerytalne. W każdym systemie emerytalnym opartym na zasadzie zdefiniowanej składki taka osoba będzie miała niską emeryturę.

Ponad to, Autor nie informuje czytelnika, jak kształtowała się pensja pani Yolandy, a co za tym idzie – wysokość składek emerytalnych, które odprowadzała w okresie swojej aktywności zawodowej. Można jednak założyć, że przejście do wymiaru sprawiedliwości spowodowało skokowy wzrost pensji pani Yolandy. Jeśli tak, to drugim kluczem do rozwiązania „tajemnicy” niskiej stopy zastąpienia jest ów skokowy wzrost pensji. Jeśli nastąpił on w okresie kilku/kilkunastu lat przed zakończeniem pracy, to składki z tego okresu, mimo iż wyższe niż na początku aktywności zawodowej, będą inwestowane przez relatywnie krótki okres. W rezultacie zyski z tych inwestycji będą ograniczone, a tym samym mniejszy będzie ich wpływ na wysokość późniejszej emerytury. Skutkiem tego emerytura nie będzie wysoka, nawet przy wysokiej pensji w ostatnich miesiącach pracy przed przejściem na emeryturę. Dlatego też porównywanie wysokości emerytury pani Yolandy do jej ostatniej pensji może prowadzić do błędnych wniosków, że kapitałowy system emerytalny się nie sprawdza.

W rzeczywistości jest całkiem odwrotnie – zapewnia wysokie stopy zwrotu i akumuluje realne oszczędności. Podsumowując, wyjaśnieniem niskiej stopy zastąpienia w przypadku pani Yolandy są prawdopodobnie: niska pensja w początkowym okresie aktywności zawodowej oraz skokowy wzrost płacy przy zmianie pracy w okresie późniejszym. Gdyby pani Yolanda była uczestnikiem państwowego systemu emerytalnego, również działającego na zasadzie zdefiniowanej składki, jej stopa zastąpienia byłaby jeszcze niższa ze względu na dwukrotnie niższe tempo wzrostu chilijskiego PKB, niż średnia stopa zwrotu prywatnych funduszy emerytalnych.

Chilijski system emerytalny jest wysoce rentowny

Kolejne dwie nieścisłości pojawiają się przy okazji omówienia rentowności tego systemu emerytalnego. Po pierwsze, jak twierdzi Autor, większość wysokich stóp zwrotu osiągniętych przez chilijskie fundusze emerytalne było pochodną wysokich stóp procentowych (oprocentowania obligacji). Takowe były w pierwszej połowie lat 80. XX w. [World Bank (2013)] i to miało pozwolić na osiągnięcie wysokich stóp zwrotu przez AFP.

Otóż, nawet jeżeli z okresu 1981 – 2010 pominie się 5 lat z najwyższymi stopami zwrotu funduszy emerytalnych (przyjmijmy, że w tych latach stopa zwrotu AFP była zerowa), to i tak skumulowane realne stopy zwrotu AFP będą wyższe od skumulowanego tempa wzrostu PKB [Wieprzowski (2013)]. Ponadto, nawet po uwzględnieniu tzw. „podwójnego dna” ostatniego kryzysu finansowego, średnia realna stopa zwrotu chilijskich funduszy emerytalnych wyniosła 8,7% w okresie 1981 – 2013 [Institutional Investor (2014)], co należy uznać za bardzo wysoką rentowność.

Po drugie, Autor wskazuje, że kryzys finansowy z 2008 r. spowodował, że chilijskie fundusze emerytalne „straciły w ciągu roku istotną część zysków wypracowanych w ciągu ćwierćwiecza”. Przytoczenie jedynie informacji o tym, że w „pechowym” 2008 roku fundusze straciły większość osiągniętych wcześniej zysków sprawia wrażenie, że jednoroczna bessa niweczy sens istnienia całego kapitałowego systemu emerytalnego. Fakty są takie, że w zależności od typu funduszy emerytalnych ich ujemne stopy zwrotu w 2008 r. wynosiły od ok. – 40% (w przypadku najbardziej agresywnych AFP inwestujących największą część swoich środków w akcje) do ok. – 1% (w przypadku bardzo konserwatywnych funduszy emerytalnych) [Superintendentia de Pensiones (2014)]. Aczkolwiek, o czym Autor już nie wspomina, w kolejnym roku (2009) fundusze emerytalne odrobiły te straty osiągając stopy zwrotu od ok. 8% (najbardziej konserwatywne fundusze emerytalne) do ok. 44% (najbardziej agresywne fundusze emerytalne).

Ponad to, wzięcie pod uwagę wyników inwestycyjnych z tylko jednego wybranego roku, jako argumentu w dyskusji nad systemem emerytalnym, pozbawione jest sensu, ponieważ ideą gromadzenia środków na emeryturę jest systematyczne i długookresowe (kilkudziesięcioletnie) oszczędzanie. I to z takiej perspektywy należy oceniać rentowność kapitałowego systemu emerytalnego, a nie biorąc pod uwagę tylko jeden, celowo wybrany rok.

Oprócz wyżej wspomnianych nieścisłości Autor porusza problem polityki gospodarczej tzw. Chicago Boys. Była to grupa ekonomistów wykształconych na amerykańskim uniwersytecie w Chicago1, którzy przeprowadzili szereg prorynkowych reform w latach 70. i 80. XX w. w Chile, w tym – reformę emerytalną z 1981 r. Poza ogólnikowym opisem owych zmian gospodarczych w tekście brak jest jednak odniesienia do jakichkolwiek danych makroekonomicznych, które pozwalałyby na ocenę skutków wspomnianych reform. Jakie są fakty? Między 1974 r. (pierwszym pełnym rokiem „rządów” Chicago Boys) a 2010 r. PKB per capita w Chile wzrósł o 178%. Było to trzykrotnie więcej niż średnia dla regionu Ameryki Łacińskiej (59%) w tym okresie. Dla porównania, w latach 1950 – 1973, a więc przed „przyjściem” Chicago Boys, Chile radziło sobie dużo gorzej – wzrost PKB per capita w tym okresie wyniósł 48%, podczas gdy w regionie był równy 58% [Maddison (2010)]. Przytoczone dane pozwalają na stwierdzenie, że reformy „chłopców z Chicago” bardzo pozytywnie wpłynęły na gospodarkę Chile. 

3. W państwowym systemie emerytalnym nie występuje stopa zwrotu, a jedynie stopa waloryzacji. Wynika to z tego, że stopa zwrotu może być obliczana w odniesieniu do realnie inwestowanego kapitału. W państwowym systemie emerytalnym nie są dokonywane jakiekolwiek inwestycje. Teoretyczne zapisy księgowe waloryzowane są ustaloną stopą związaną z tempem wzrostu PKB, jako przybliżeniem tempa wzrostu dochodów budżetowych, lub też opartą na tempie wzrostu płac, od których płacone są składki emerytalne.

Chilijski system emerytalny musiał być zreformowany 

Następnie, Autor pisze, że „junta Pinocheta wywróciła ten (państwowy – przyp. PW) system” emerytalny. Gwoli wyjaśnienia – do 1981 r. w Chile występował repartycyjny system emerytalny (podzielony na szereg kas przypisanych do różnych grup zawodowych), w którym osoby pracujące płaciły składki do państwowego systemu emerytalnego. Z tych pieniędzy wypłacano świadczenia ówczesnym emerytom. Ów system emerytalny nie funkcjonował jednak najlepiej. Był on wysoce deficytowy (na skutek przyznawania wysokich emerytur, nie związanych w znacznej mierze z wysokością składek emerytalnych i długością okresu ich odprowadzania). W związku z tym utrzymanie poziomu wypłacanych świadczeń emerytalnych przed 1981 r. dokonywało się przez ciągle podnoszone składki na ubezpieczenia społeczne, których wysokość sięgnęła ok. 60% płacy brutto w 1974 r. [SAFP (2003:28)], zaś liczba pracowników pracujących na jednego emeryta systematycznie się zmniejszała (z 10,8 w 1960 r. do 2,2 w 1980 r.) [Cheyre (1991) za SAFP (2003:37)].

Reforma systemu emerytalnego była więc nieunikniona i uzasadniona przede wszystkim problemami z wypłacalnością repartycyjnego systemu emerytalnego. Warto również zauważyć, co jest pomijane w licznych publikacjach na temat Chile, że reforma emerytalna była jednym z czynników znacząco zmniejszających dług publiczny Chile, który w 2010 wynosił zaledwie 9,2% PKB, co czyniło ten kraj drugim najmniej zadłużonym państwem należącym do OECD [OECD (2011)].

O czym warto wspomnieć, a co Autor pomija w swoim artykule, to wpływ, jaki miał kapitałowy system emerytalny na chilijską gospodarkę. Literatura przedmiotu jest jednomyślna w tym względzie. System ten przyczynił się do zwiększenia stopy oszczędności w Chile (o 3,7 pkt. % do 1997 r.) [Schmidt – Hebbel (1998:37)] oraz, dzięki ulgom podatkowym wkomponowanym w system indywidualnych kont emerytalnych, do zwiększenia skłonności do oszczędzania wśród osób zamożnych o 7,8 pkt. % [Coronado (1998:19)]. Ponad to, poprzez zmniejszenie i zmianę struktury kosztów pracy, wpłynął na zmniejszenie bezrobocia strukturalnego o 2% - 3,2% [Edwards (1997)], zwiększenie zatrudnienia w gospodarce rejestrowanej o 3,2% - 7,6% oraz zmniejszenia zatrudnienia w szarej strefie o 1,1% - 1,3% [Corbo i Schmidt-Hebbel (2003)]. Sumarycznym skutkiem tych procesów było przyspieszenie tempa wzrostu PKB w Chile średnio o 0,5 pkt. % rocznie w latach 1981 – 2001 [Corbo i Schmidt-Hebbel (2003)]. Gdyby więc nie reforma emerytalna z 1981 r. chilijskie PKB w 2001 r. byłoby niższe o ponad 10%.

Likwidacja funduszy emerytalnych negatywnie wpłynie na wysokość emerytur

Pod koniec artykułu, niejako konkluzję, Autor przytacza kolejną opinię prof. Riesco według którego państwo powinno całkowicie zlikwidować AFP i przejąć ich aktywa, co pozwoli na dwukrotne zwiększenie wysokości wypłacanych świadczeń emerytalnych. Pomysł ten jest z góry skazany na niepowodzenie.

Po pierwsze, brak jest informacji, dlaczego wysokość świadczeń emerytalnych miałaby wzrosnąć akurat dwukrotnie po nacjonalizacji aktywów. Jeśli uznamy, że państwo może waloryzować składki emerytalne stopą nieprzekraczającą tempa wzrostu PKB, to emerytury z państwowego systemu emerytalnego, bazującego na zasadzie zdefiniowanej składki, byłyby blisko dwukrotnie niższe niż te wypłacane z AFP, przy założeniu znaczącej redukcji wysokości prowizji pobieranych przez fundusze emerytalne, jeśli weźmiemy pod uwagę historyczne stopy zwrotu osiągnięte przez AFP [Wieprzowski (2013)].

Po drugie, likwidując kapitałowy system emerytalny, oparty o akumulację realnych oszczędności w AFP, zaniknie jego pozytywny wpływ na gospodarkę wspomniany we wcześniejszym punkcie. Wolniejszy wzrost gospodarczy będzie prowadził do zmniejszenia inwestycji w gospodarce, a więc i kreacji nowych miejsc pracy, spowolnienia tempa wzrostu wynagrodzeń i produktywności. To z kolei musi negatywnie wpłynąć na wysokość świadczeń emerytalnych, tj. spadku ich wysokości, ponieważ są one uzależnione od wysokości płacy z okresu pracy.

Po trzecie, przejęcie przez państwo akcji firm, w które zainwestowały AFP doprowadziłoby do quasi-nacjonalizacji szeregu przedsiębiorstw, czego skutkiem byłoby obniżenie ich efektywności, a tym samym – osłabienie potencjału gospodarki Chile. W konsekwencji, problemy pojawiłyby się nawet w repartycyjnym systemie emerytalnym (gdyby do takowego wrócono), ponieważ spadłoby tempo wzrostu płac, a co za tym idzie również sumy składek emerytalnych i podatków dochodowych będących źródłem finansowania świadczeń emerytalnych w takim systemie. Niewypłacalność takiego systemu emerytalnego byłaby już tylko kwestią czasu, podobnie jak to miało miejsce na końcu lat 70 XX w.

Po czwarte, wprowadzenie repartycyjnego systemu emerytalnego, co prof. Riesco postuluje w swoich publikacjach [np. Riesco (2009)], w obliczu szybkiego starzenia się społeczeństwa (spadku liczby rodzonych dzieci przez statystyczną kobietę oraz wydłużającego się średniego oczekiwanego trwania życia po osiągnięciu wieku emerytalnego) jest postulatem irracjonalnym ze względu na nieuchronność generowania wysokich deficytów w takim systemie emerytalnym. Oznacza to brak możliwości jego utrzymania w długim okresie. To też było powodem reformy z 1981 r.

Głównym problemem, który Autor niedostatecznie uwypuklił, a który odnosi się do każdego (nie tylko do chilijskiego) systemu emerytalnego o zdefiniowanej składce, jest kwestia czynników wpływających na wysokość emerytur. Najważniejszymi z nich są: wysokość płacy, od której odprowadzane są składki emerytalne, długość okresu pracy oraz ciągłość odprowadzania składek emerytalnych. Osoby mające niskie płace, krótko pracujące, lub też mające długie przerwy w pracy będą miały niskie świadczenia emerytalne, ponieważ nie zdołają zgromadzić znacznego kapitału emerytalnego. Taka jest nieubłagana logika każdego systemu emerytalnego o zdefiniowanej składce. Jednakże w obliczu starzenia się społeczeństwa jest to jedyny system, który będzie stabilny, a więc i bezpieczny, w długim okresie czasu. A o to przede wszystkich chodzi w świadczeniach emerytalnych.    

Paweł Wieprzowski jest ekspertem Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Bibliografia

CIA, (2009), The World Factbook, Distribution of family income – Gini index, https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/fields/2172.html

Corbo, V., Schmidt-Hebbel, K., (2003), “Macroeconomics Effects of Pension Reform in Chile”, w: Pension Reforms: Results and Challenges, FIAP.

Coronado, J.L., (1998), “The Effects of Social Security Privatisation on Household Saving: Evidence from the Chilean Experience”, Federal Reserve Board, Finance and Economics Discussion Series, No. 1998 – 12.

Cheyre, H., (1991), La Previsión en Chile Ayer y Hoy, Second Edition, CEP, Santiago de Chile.

Fortenza, A., Apella, I., Fajnzylber, E., Grushka, C., Rossi, I., (2009), “Work histories and Pension entitlements in Argentina, Chile, and Uruguay”, World Bank Social Protection Working Paper, No. 0926.

Institutional Investor, (2014), Chile’s Bachelet Pushes Pension Reform, Threatening Private Funds, 27 June, http://www.institutionalinvestor.com/Article/3356037/Investors-Pensions/Chiles-Bachelet-Pushes-Pension-Reform-Threatening-Private-Funds.html#.U81wguN_ur2

Maddison, (2010), Database, http://www.ggdc.net/maddison/maddison-project/data.htm
Riesco, M., (2009), AFP esta liquidado, CENDA 2009, http://www.cendachile.cl/Home/publicaciones/autores/manuel-riesco/manuel-riesco-articulos/afp-liquidadas

OECD, (2005), OECD Economic Surveys: Chile, Volume 2005/19, November, Supplement No. 1.

OECD, (2011), Central Government Debt, http://stats.oecd.org/Index.aspx?DataSetCode=GOV_DEBT

OECD, (2012a), Pensions at a glance 2013: OECD and G20 indicators, http://www.oecd.org/pensions/public-pensions/OECDPensionsAtAGlance2013.pdf

OECD, (2012b), Pensions at a glance 2013: Country profiles – Poland, http://www.oecd.org/els/public-pensions/PAG2013-profile-Poland.pdf

OECD, (2012c), Pensions at a glance 2013: Country profiles – Chile, http://www.oecd.org/els/public-pensions/PAG2013-profile-Chile.pdf

SAFP, (2003), The Chilean Pension System, Superintendency of Pension Funds Administrators, (Fourth Edition), Santiago de Chile, 2003.

Superintendentia de Pensiones, (2014), Rentabilidad Real de Los Fondos de Pensiones, http://www.spensiones.cl/safpstats/stats/rentabilidad/getRentab.php?tiprent=FP&template=0

Schmidt – Hebbel, K., (1998), „Chile’s takeoff: facts, challenges, lessons”, Documentos de Trabajo del Banco Central, No. 34, Abril.

Wieprzowski, P., (2013), „System emerytalny w Chile – popularne mity, wpływ na gospodarkę i wnioski dla Polski”, Analiza FOR, 12/2003, 10 września, http://www.for.org.pl/pl/a/2716,Analiza-122013-System-emerytalny-w-Chile-popularne-mity-wplyw-na-gospodarke-i-wnioski-dla-Polski

Wirtualna Polska, (2013), ZUS: we wrześniu br. przeciętna emerytura wyniosła 1984,31 zł, 5 listopada, http://finanse.wp.pl/kat,1033719,title,ZUS-we-wrzesniu-br-przecietna-emerytura-wyniosla-198431-zl,wid,16142794,wiadomosc.html

World Bank, (2013), Real interest rate (%), http://data.worldbank.org/indicator/FR.INR.RINR/countries/IN?display=graph

 

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną