Jak e-handel zmienia nasze konsumenckie przyzwyczajenia

Wyślij lodówkę po zakupy
Jak internet zmienia handel, a handel internet.
W Polsce działa 14 tys. sklepów internetowych, których obroty w zeszłym roku doszły do 26 mld zł.
Martin Fischer/PantherMedia

W Polsce działa 14 tys. sklepów internetowych, których obroty w zeszłym roku doszły do 26 mld zł.

W ciągu ostatniej dekady liczba tradycyjnych sklepów zmniejszyła się z 450 tys. do ok. 300 tys.
Arne Trautmann/PantherMedia

W ciągu ostatniej dekady liczba tradycyjnych sklepów zmniejszyła się z 450 tys. do ok. 300 tys.

Wystarczy sięgnąć po smartfon albo tablet i wykonać kilka ruchów palcem. Bez ruszania się z miejsca, o dowolnej porze dnia i nocy.
Piotr Socha/Polityka

Wystarczy sięgnąć po smartfon albo tablet i wykonać kilka ruchów palcem. Bez ruszania się z miejsca, o dowolnej porze dnia i nocy.

Joanna lubi ładne torebki. Zresztą, która kobieta nie lubi? Bardzo się ucieszyła, kiedy udało jej się wypatrzyć w małym butiku torebkę, która przypadła jej do gustu. Ze sprzedawczynią przegadały miło pół godziny, ale nie kupiła, bo nie było koloru, o którym marzyła. W domu natychmiast siadła do komputera. Szybko znalazła upatrzony model w wymarzonym kolorze. Choć woli zakupy w zwykłych sklepach, czasem korzysta z tych online. – Kiedy przyszła przesyłka z torebką, okazało się, że ma nieco inny odcień, niż widziałam na ekranie. To częsty problem, że na zdjęciu coś wygląda inaczej niż w rzeczywistości. Ale już nie odsyłałam – tłumaczy. Być może kupi następną, bo komputer zorientował się w jej upodobaniu i bombarduje ją reklamami e-sklepów. – Na jakąkolwiek stronę wejdę, natychmiast zaczynają mi fruwać i migać na ekranie torebki – narzeka.

Tak działają systemy reklamy sieciowej. Joanna przyznaje jednak, że kilka razy z ciekawości kliknęła w e-reklamy, co utwierdziło system, że trafił pod dobry adres. I zdwoił wysiłki, żeby osiągnąć efekt konwersji. Tak w języku e-handlu nazywa się sukces polegający na tym, że osoba klikająca w reklamę i przechodząca do e-sklepu dokonuje w nim zakupu. Kilkuprocentowa konwersja to już dobry wynik.

W Polsce działa 14 tys. sklepów internetowych, których obroty w zeszłym roku doszły do 26 mld zł. Mają 3,8 proc. udziału w polskim handlu detalicznym. Na razie niewiele, ale wrażenie robi dynamika. Prognozy mówią, że w ciągu najbliższych kilku lat udział dojdzie do 6–7 proc. – Myślę, że e-handel ma szansę na 2530-proc. udział w rynku – ocenia Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD). Na razie dominują niewielkie e-sklepy, choć są i wielcy gracze, wywodzący się głównie z handlu tradycyjnego, dla których internet stał się dodatkowym kanałem sprzedaży (np. euro.com.pl, mediamarkt.pl, empik.com, alma24.pl). 32 proc. Polaków robi zakupy w internecie, najczęściej korzystając z komputerów, choć szybko rośnie grupa użytkowników urządzeń mobilnych, czyli amatorów m-handlu. Duży udział w zakupach online mają mieszkańcy małych miast – sieć umożliwiła im kupowanie towarów, których inaczej w okolicy nie znajdą.

Królem e-handlu jest Grupa Allegro, do której należy kilkadziesiąt serwisów. Ten najważniejszy i najpopularniejszy – allegro.pl – to jednak nie sklep, ale platforma aukcyjna, czyli rodzaj wirtualnej hali targowej, w której każdy może ustawić swój kramik i prowadzić sprzedaż. Z tego miejsca korzysta wiele małych e-sklepów. To niezły biznes dla operatora, bo zyski są od każdej transakcji, a odpadają problemy, które gnębią e-handlowców – magazynowanie towaru, pakowanie, wysyłka, zwroty, reklamacje itd. Nic dziwnego, że wartość Grupy Allegro – jak ostatnio oszacował World Startup Report – to już ok. 1 mld dol.

Alibaba dmucha bańkę

Allegro jest jednak karzełkiem przy gigancie takim, jak chiński Alibaba. W tych dniach świat oszalał na punkcie Alibaby, który podbił amerykańską giełdę Nasdaq, zyskując 40 proc. w chwili debiutu. Grupa Alibaba to największy na świecie operator e-handlu. Jego główną specjalnością jest kojarzenie sprzedawców i nabywców, ale nie tylko. Kojarzy też producentów z całego świata z poszukującymi wykonawców różnych towarów. Roczne obroty to 252 mld dol. Dla porównania największy na świecie amerykański sklep internetowy Amazon ma obroty ok. 75 mld dol.

Euforia, w jaką wprawił Alibaba amerykańskich inwestorów, skłoniła część ekspertów do ostrzeżeń na temat pęczniejącej bańki spekulacyjnej, podobnej do tej z końca lat 90. Wystarczyło wówczas wymówić magiczne słowo „internet”, a wszyscy sięgali po portfele. Tomasz Czechowicz uspokaja, że od tamtych wydarzeń minęła technologiczna epoka. – Przyczyną ówczesnej bańki było bagatelizowanie przez inwestorów znaczenia infrastruktury niezbędnej do e-handlu. Dostęp do internetu był ograniczony, wszyscy korzystali ze stacjonarnych komputerów, telefonia GSM dopiero raczkowała, nie było smartfonów, brakowało serwisów rozliczeniowych, były kłopoty z dostawami towaru. W tych warunkach nawet dobre pomysły e-handlu nie miały szansy się przebić. Dziś sytuacja jest zupełnie inna – tłumaczy. Czechowicz jest legendą polskiego rynku internetowego i rzadkim przypadkiem biznesmena, którego nowe technologie wprowadziły do grona najbogatszych Polaków.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną