Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Zielone na złote i z powrotem

Polskie pomysły na odnawialne źródła energii

Elektrownia wiatrowa w województwie pomorskim Elektrownia wiatrowa w województwie pomorskim Jan Włodarczyk / Forum
Zielona energia rozpala polskich polityków do czerwoności. Nic dziwnego – chodzi o konkretne pieniądze. Dla konkretnych ludzi.
W Polsce energetyka fotowoltaniczna to dziś margines. Tu farma słoneczna we francuskim Mess.SPL/EAST NEWS W Polsce energetyka fotowoltaniczna to dziś margines. Tu farma słoneczna we francuskim Mess.

Niedawno pani premier wmurowała kamień węgielny pod budowę nowych bloków w Elektrowni Opole.Dzięki takim inwestycjom – mówiła – oraz osiągnięciom szczytu klimatycznego Polacy mogą czuć się bezpiecznie, również w zakresie cen energii elektrycznej. Opole to sztandarowa inwestycja III RP, największa powstająca w Europie elektrownia na węgiel kamienny. Decyzję o budowie wymusił na Polskiej Grupie Energetycznej (PGE) Donald Tusk, choć jej sens ekonomiczny budzi wątpliwości. Kiedy już powstanie, nie wiadomo, czy produkcja energii będzie tu opłacalna. Mimo kompromisu na niedawnym szczycie klimatycznym, w Europie przyszłość energii z węgla kamiennego rysuje się w coraz ciemniejszych barwach. A tej z polskiego węgla w wyjątkowo czarnych.

Donald Tusk zostawia swej następczyni nie tylko rozgrzebany gigantyczny plac budowy energetyki konwencjonalnej o wartości ponad 100 mld zł, ale także bałagan w energetyce odnawialnej. Wszystko dlatego, że od czterech lat nie udaje się stworzyć ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), która ma określić, na jakich warunkach będą wspierane nowe inwestycje w zielonej energetyce. To w dużym stopniu efekt poglądów premiera Tuska na tę branżę, które można delikatnie określić jako sceptyczne. Nigdy nie ukrywał, że bardziej wierzy w węgiel, gaz i atom niż w wiatr, słońce czy biomasę.

Wykonamy w dziedzinie OZE tyle, ile wymaga UE i ani promila więcej. Niech Niemcy robią u siebie rewolucję energetyczną (Energiewende), nas na to nie stać. My mamy węgiel, a być może i gaz. „Ratujemy dla polskich rodzin miliardy złotych” – przekonywał. Jak każdy premier patrzył na energetykę oczami wielkich, państwowych koncernów. Wiadomo, że w Polsce nie da się dyskutować z energetykami. To oni rządzą. Hasło „bezpieczeństwo energetyczne” zamyka usta każdemu politykowi.

Polityka 48.2014 (2986) z dnia 25.11.2014; Rynek; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Zielone na złote i z powrotem"
Reklama