Rynek

Silni wewnątrz

Dobre wieści z polskiej gospodarki

Marek Sobczak / Polityka
To był niezły rok dla naszej gospodarki. A biorąc pod uwagę wojnę na Wschodzie i niekończące się kłopoty na Zachodzie, nawet całkiem dobry.

Wzrost PKB o 3,3 proc. w 2014 r. na pewno nie jest imponującym wynikiem, skoro wciąż wiele nam brakuje do bogatych krajów Europy Zachodniej, a unijne pieniądze płyną przecież bardzo szerokim strumieniem.

Jednak w Unii to jeden z najlepszych rezultatów, bo większość krajów albo nie może wyjść ze stagnacji, albo rozwija się poniżej własnych możliwości. Poza tym 3,3 proc. to dwa razy lepiej niż w 2012 i 2013 r., które były prawdziwym testem dla naszej gospodarki.

Wówczas przed recesją uratował nasz eksport, tym razem przyspieszenie wzrostu zawdzięczamy naszemu własnemu rynkowi. I to chyba cieszy najbardziej, bo właśnie popyt wewnętrzny powinien być siłą napędową naszego rozwoju, tylko wspomaganą eksportem.

Większe inwestycje firm i rosnące powoli nasze zakupy w sklepach zrekompensowały przynajmniej częściowo polskiej gospodarce kłopoty zewnętrzne. Handel z Rosją załamał się nie tylko z winy embarga na naszą żywność, ale też recesji w samej Rosji. Ukraina kupuje mniej, bo jest w bardzo poważnym kryzysie, pogłębianym wojną w Donbasie. Także na strefę euro nie ma co liczyć, bo tam trudno o jakiekolwiek oznaki ożywienia poza Niemcami.

W tej sytuacji to 3,3 proc. zaczyna robić wrażenie, skoro uzyskaliśmy je głównie własnymi siłami. Pomogły na pewno spadki cen paliw, niskie stopy procentowe i względna polityczna stabilność. Nieco zmniejszyło się bezrobocie, chociaż wciąż jego stopa jest dwucyfrowa (11,5 proc. w grudniu). Przedsiębiorcy stwierdzili, że po okresie wyczekiwania przyszła pora na śmielsze decyzje, a konsumenci postanowili zrobić zakupy, które dotąd odkładali. To skupienie się na sobie, a nie otaczającym nas, dość pesymistycznym świecie, okazało się najlepszym rozwiązaniem.

Ten rok, według prognoz, ma być podobny do poprzedniego. Oczywiście prognozy w dzisiejszym świecie warte są bardzo niewiele i nie należy zwracać na nie większej uwagi. Przewidywania dotyczące polskiego wzrostu w 2014 r. zmieniały się praktycznie co miesiąc, a i tak mało kto trafił. Pierwsze twarde sygnały na ten rok są optymistyczne – spore odbicie produkcji przemysłowej w grudniu i niezły wzrost płac na koniec poprzedniego roku.

Pułapek oczywiście nie brakuje, jak choćby pytanie, o ile spłacający kredyty we frankach będą musieli ograniczyć swoje miesięczne wydatki. Jednak najważniejsze to nie martwić się na zapas, bo i tak nie mamy pojęcia, co przyniesie gospodarcza przyszłość.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną