Rynek

PIT półautomatyczny

Resort finansów zaczął za nas wypełniać formularze podatkowe

Piotr Jaczewski / BEW
To sztandarowy projekt ministra finansów, Mateusza Szczurka, idealnie wpisujący się w postulat przyjaznego państwa. Niestety nie obyło się bez wad.

Od dzisiaj każdy podatnik może sprawdzić w Internecie wypełniony właśnie dla niego formularz zeznania za ubiegły rok. Polski fiskus przetworzył informacje, które otrzymał do końca lutego od pracodawców, a następnie przyporządkował je do konkretnych podatników. W ten sposób powstał swoisty „brudnopis” naszego PIT.

Teraz tylko trzeba go sprawdzić, a jeśli wszystkie przychody się zgadzają, wystarczy uzupełnić o ewentualne ulgi, których jednak zostało w naszym systemie podatkowym bardzo niewiele. Potem można jeszcze wybrać organizację pożytku publicznego, która dostanie jeden procent naszego podatku. I gotowe. 

Oczywiście całkowitą odpowiedzialność za dane w tak wypełnionym zeznaniu ponosi wysyłający formularz. Jeśli zatem pojawią się błędy, nie będzie można zrzucić winy na fiskusa, który źle podpowiedział.

Zwykły obywatel może skorzysta z tej pomocy. Chociaż pewnie zada sobie przy tym jedno pytanie. Dlaczego to tak długo trwało? Przecież od lat wydajemy ogromne, publiczne pieniądze na budowę skomplikowanych systemów informatycznych dla państwowych urzędów. A efekty, nie tylko zresztą w przypadku ministerstwa finansów, przychodzą bardzo powoli.

Ciekawe, czy w tym przypadku w ogóle by się pojawiły, gdyby nie zmiana na stanowisku szefa resortu. Widać, że Mateusz Szczurek to zupełnie inne pokolenie niż Jacek Rostowski, który przez sześć lat urzędowania takiego projektu nie zdążył zrealizować.

Niestety, system automatycznego wypełniania formularzy ma pewne luki. Najważniejsza i najbardziej kuriozalna z nich to nieuwzględnianie dochodów z tytułu rent czy emerytur. To wyjątkowo dziwna sytuacja, w której jeden państwowy urząd, czyli ZUS, nie jest w stanie efektywnie komunikować się z innym, czyli skarbówką.

Miejmy nadzieję, że ta ogromna wada zostanie do przyszłego roku usunięta. Na pewno emeryci czy renciści rzadziej korzystają z elektronicznego wysyłania formularzy podatkowych niż ludzie młodzi. Ale przecież to nie powód, żeby ich cyfrowo dyskryminować.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną