„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Rynek

Córka Hiszpanki

Bosch ma zgodę UOKiK na przejęcie fabryki FagorMastercook

Świetnie rozpoznawalną, dobrze prosperującą i cieszącą się znakomitą opinią klientów wrocławską firmę przygniotło cielsko upadającego hiszpańskiego właściciela. Świetnie rozpoznawalną, dobrze prosperującą i cieszącą się znakomitą opinią klientów wrocławską firmę przygniotło cielsko upadającego hiszpańskiego właściciela. Grzegorz Hawałej/Fotorzepa / Forum
Zdaniem Urzędu połączenie obu firm nie pociągnie za sobą istotnego ograniczenia konkurencji w branży AGD.
W grudniu 2014 r. BSH zadeklarował gotowość kupna masy upadłościowej po FagorMastercook za 90 mln zł.Bartłomiej Kudowicz/Forum W grudniu 2014 r. BSH zadeklarował gotowość kupna masy upadłościowej po FagorMastercook za 90 mln zł.

Po wielu miesiącach starań o przejęcie wrocławskich zakładów FagorMastercook niemiecki koncern Bosch und Siemens Hausgeräte (BSH) otrzymał zgodę na transakcję od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Zdaniem UOKiK nawet po fuzji Bosch wciąż będzie musiał się zmagać z konkurencją szeregu innych silnych producentów sprzętu AGD, takich jak Electrolux czy Samsung.

Wydaje się więc, że po półtorej roku poszukiwań inwestora dla upadłej fabryki wreszcie uda się znaleźć dla niej ratunek. Niemcy obiecują, że w ciągu trzech lat przywrócą produkcję w fabryce, w której docelowo miałoby pracować 300-500 osób.

Rozmowy z Boschem toczyły się od wielu miesięcy. Umowie długo sprzeciwiała się syndyk masy upadłościowej Teresa Kalisz, odwołana w połowie kwietnia przez sąd gospodarczy, na co Niemcy odpowiadali groźbą rezygnacji z planów inwestycji w Polsce i uruchomieniem nowej fabryki w Turcji. 

Poniższy artykuł ukazał się w POLITYCE 24 marca 2015.

*

Wymówienia pracownicy już dostali. Na przedłużenie produkcji nie zgadza się rada wierzycieli oraz nadzorujący upadłość sędzia – komisarz Jarosław Horobiowski z Sądu Rejonowego dla Wrocławia Fabrycznej. Żądają od syndyk Teresy Kalisz natychmiastowej zgody na sprzedaż zakładu spółce BSH (Bosch Und Siemens Hausgerate GmbH). Również prezydentowi Wrocławia Rafałowi Dutkiewiczowi BSH wydaje się nabywcą wymarzonym.

Ta firma jest już w Polsce 20 lat, w dwóch fabrykach łódzkich, a także w Warszawie i Rzeszowie, zatrudnia ponad 3,6 tys. osób. Produkuje sprzęt AGD, zmywarki, pralki, kuchenki, identycznie jak FagorMastercook. Byłaby dla wrocławskiego zakładu idealnym inwestorem branżowym.

Ale syndyk Teresa Kalisz na sprzedaż wrocławskiej firmy Boschowi kategorycznie się nie zgadza i uważa, że sędzia komisarz zmusza ją do tego bezprawnie. Za kilka miesięcy zgłosi się do niej prokurator i zapyta, dlaczego nowoczesną, zautomatyzowaną fabrykę sprzedała tak tanio? W sprzeciwie popiera ją część załogi.

Ale załoga jest podzielona. Leszek Bąk, szef zakładowej Solidarności, 16 marca pisał: „W imieniu setek pracowników, obecnych i już zwolnionych oraz organizacji związkowych zwracamy się do władz koncernu Bosch Siemens w Niemczech o rozważenie możliwości nie wycofywania swojej oferty nabycia naszej upadłej fabryki FagorMastercook SA”. Pod prośbą Solidarności podpisuje się też Tadeusz Wojtczak, przewodniczący Związku Zawodowego Metalowcy.

Bąk uważa, że BSH może zgodzić się na wznowienie rozmów o przejęciu Mastercooka dopiero wtedy, gdy sędzia komisarz odwoła syndyk Teresę Kalisz, co – zdaniem związkowca – powinien uczynić jak najszybciej.

Magdalena Pałka, choć też należy do związków, nie zgadza się z listem Bąka. Ma 34 lata i od 2007 r. pracuje w lakierni, przy taśmie, jako kontroler jakości. Napisała petycję do pani syndyk, błagając, by uratowała miejsca pracy, przedłużając produkcję. Pod petycją zebrała 198 podpisów. W szatni, na drzwiach szafki Magdaleny Pałki ktoś nasmarował słowo „zdrajca”. – A kogo ja zdradziłam? – pyta Pałka. – Ja chcę tylko pracować. Tak jak teraz, na etacie.

Przy dogorywającej montowni Mastercooka kłócą się wszyscy ze wszystkimi, ale obozy są dwa. Większość pracowników chce, żeby firmę przejął Bosch, który zaraz po ogłoszeniu upadłości przedstawił swoją ofertę. Ci, którzy podpisali petycję Magdaleny, woleliby, żeby syndyk po prostu przedłużyła produkcję i rozglądała się za innym inwestorem. Nie mają nic przeciwko koncernowi. Problem w tym, że jednym z warunków kupna, jakie postawił BSH, jest zwolnienie przez syndyka wszystkich pracowników i zerwanie wszystkich kontraktów. Tak przecież nie robi inwestor, który chce utrzymać produkcję. Magdalena Pałka uważa więc, że nie zdradza, tylko wybiera pracę zamiast odprawy.

W obu obozach uważają, że to przeciwnicy tkwią w błędzie. Albo nawet mają złe zamiary.

Ludzka masa upadłościowa

Sam sędzia nie chce rozmawiać, zdradza jednak, że w najbliższych dniach podejmie w tej sprawie istotną decyzję. Do tej pory miał związane ręce, ponieważ dwóch dotychczasowych dostawców Mastercooka zwróciło się do Sądu Najwyższego o odsunięcie od sprawy upadłości wrocławskiej firmy nie tylko jego, ale także wszystkich 240 sędziów z Dolnego Śląska. Uważają, że są nieobiektywni. SN 16 marca wniosek odrzucił. Teraz sprawy potoczą się szybko.

Można powiedzieć, że ci dwaj dostawcy popierają syndyk Kalisz, ponieważ widzą w tym swój interes. To prawda. Obaj, zarówno Gaspro Sp. z o.o., jak i Elektromechaniczna Spółdzielnia Inwalidów Elwat z Wrocławia z dniem zaprzestania produkcji zostaną na lodzie. Nie należą do wierzycieli uprzywilejowanych, więc nie odzyskali zaległych należności od upadłego zakładu. I prezes Przemysław Gintowt z Elwatu nawet machnąłby ręką na te 600 tys. zł, ale chciałby, żeby Mastercook ciągnął produkcję i nie zrywał kontraktów ze spółdzielnią zapewniającą jedyne źródło utrzymania zatrudnionym niepełnosprawnym. Takich drobnych poddostawców Mastercook ma ok. 500.

Więc rodziny tych 500 poddostawców czują się taką samą ludzką masą upadłościową jak 800 pracowników wrocławskiej fabryki. Uważają, że rada wierzycieli, w której znalazły się głównie banki i tylko jeden dostawca, w żadnym stopniu nie reprezentuje ich interesów. Jeśli bowiem Mastercook zostanie sprzedany, to – według zapewnień Teresy Kalisz – banki z zapłaconej sumy odzyskają większość swoich wierzytelności (a niektóre nawet wszystko). Natomiast mali dostawcy nie zobaczą grosza. Dlatego chcą, żeby syndyk podtrzymała produkcję. Wiedzą, że dobre czasy FagorMastercook już nie wrócą, ale walczą. No, bo co mają robić?

Matka nie chce płacić

Pamiętają też, że raz już fabryce się udało. Wtedy, gdy w nowej Polsce zabrakło na rynku miejsca dla Wrozametu, czyli jeszcze państwowych Wrocławskich Zakładów Metalowych. Zakład trafił do programu NFI.

To wtedy do zarządzania nim ściągnięto z Austrii Małgorzatę Murawę-Świątkiewicz. – Przemianowaliśmy firmę na Mastercook i znaleźliśmy dla niej hiszpańskiego inwestora, Fagora – mówi dzisiaj. Kiedy Polska weszła do Unii, sporo we wrocławską fabrykę zainwestował. Oprócz fabryki kuchenek powstały kolejne, produkujące pralki i lodówki. W Polsce inwestowali też inni: BSH, Indesit, Whirlpool. Staliśmy się potęgą w produkcji sprzętu gospodarstwa domowego. Z polskich fabryk pochodzi 80 proc. unijnego eksportu branży. Kłopoty przyszły wraz z kryzysem, pod potentatem ugięły się nogi.

Świetnie rozpoznawalną, dobrze prosperującą i cieszącą się znakomitą opinią klientów wrocławską firmę przygniotło cielsko upadającego hiszpańskiego właściciela. Fagor po kryzysie dwie swoje francuskie fabryki sprzedał algierskiej firmie Cevital. To dzisiaj główny odbiorca Mastercooka. – Właśnie wyraził chęć kupna kilku linii produkcyjnych – twierdzi Teresa Kalisz. – Gdybyśmy utrzymali produkcję, nadal kupowałby nasz sprzęt, jeśli przerwiemy, uruchomi montownię w Algierii.

W październiku 2013 r. hiszpański sąd w San Sebastian ogłosił upadłość zadłużonej hiszpańskiej spółki. Dwie tamtejsze fabryki przejęła katalońska Cata. Fabryki francuskie przejęli Algierczycy. Przy okazji sąd zadecydował też o bankructwie polskiej spółki-córki, Mastercook, choć mógł tę sprawę przekazać sądowi polskiemu. O takich przypadkach biznes mówi, że matka najwyraźniej chciała kontrolować upadek córki, zdaniem niektórych – najlepszej w grupie. Marnie córka na tym wyszła.

Zdaniem Krzysztofa Iwańczyka, zarządzającego fabryką w imieniu syndyk Teresy Kalisz, ta kontrola polegała na wysysaniu z wrocławskiej firmy pieniędzy. Wszystko, co było potrzebne do produkcji w Polsce, kupowała spółka-matka, doliczając do tego swoją marżę. Ona też sprzedawała wyprodukowany w Polsce sprzęt AGD, płacąc córce mniej, niż dotychczas robili to klienci. A po ogłoszeniu upadłości nie płacąc wcale. Według Iwańczyka Hiszpanie są Mastercookowi winni 140 mln zł, ale jakoś nie zamierzają oddać. Polski zarząd Mastercooka nie protestował. Przy takim zarządzaniu szybko się okazało, że dobrze do tej pory prosperująca polska spółka ma niezapłaconych rachunków za ponad 600 mln zł.

To dlatego jeden z małych wierzycieli, spółdzielnia Universal z Milicza, wystąpił do polskiego sądu o tak zwaną upadłość wtórną. Pojawiła się syndyk Teresa Kalisz.

W czerwcu 2014 r. Magdalena Pałka wróciła na taśmę. Syndyk wznowiła produkcję i zapewnia, że jest opłacalna. Ludzie w fabryce znów zaczęli zarabiać. Nie bardzo przejęli się tym, że jesienią na ogłoszenie o sprzedaży fabryki żaden potencjalny inwestor nie zareagował. Wyznaczona przez sąd cena opiewała na 270 mln zł.

W grudniu 2014 r. BSH zadeklarował gotowość kupna masy upadłościowej po FagorMastercook za 90 mln zł. – Masy, a nie fabryki – podkreśla dalej Maciej Łys, radca prawny BSH. Rada wierzycieli i sędzia komisarz za tę cenę też chętnie oddaliby firmę renomowanej firmie z branży. Ale syndyk jest uparta. Zapewnia, że nawet ze sprzedaży poszczególnych maszyn na żyletki uzyska więcej. Szybciej sędzia zmieni syndyka niż syndyk zdanie.

Obie strony tłumaczą swoją determinację dobrem pracowników. Obie posądzają się wzajemnie o brzydkie zamiary. Z wrocławskiego sądu do lokalnego dodatku „GW” wycieka pismo sędziego komisarza Jarosława Horobiowskiego, w którym daje do zrozumienia, że za uporem Teresy Kalisz kryje się układ pani syndyk z jej znajomymi. Dlatego może ona zmierzać „do zagarnięcia masy upadłości”, a mówiąc wprost do oddania fabryki spółce, którą założyli jej znajomi.

Oskarżenie jest ciężkie, ale uprawdopodobnione. Rzeczywiście, Krzysztof Iwańczyk, który w imieniu syndyk zarządza jeszcze wrocławską fabryką, kontroluje jednocześnie spółkę Mastercook SA. W spółce pracuje też, jako dyrektor strategii i rozwoju, Małgorzata Murawa-Świątkiewicz, od lat związana z fabryką. Zwolennicy szybkiej sprzedaży fabryki niemieckiemu koncernowi sugerują, że działania pani syndyk mogą mieć na celu wyeliminowanie z gry BSH. Kiedy zniknie ostatni starający się o fabrykę, nawet 90 mln okaże się ceną zbyt wysoką. Trzeba będzie ją znacznie obniżyć, wtedy Mastercook SA ma szansę na kupno.

Atrakcyjne hektary

Po co jednak ktokolwiek miałby kupować bankruta? Nawet za dużo mniejsze pieniądze, niż oferuje dziś jeszcze BSH? Atrakcją – i w tej opinii zgodne są obie strony sporu – jest 18 ha gruntu położonego w pobliżu największego skrzyżowania wielopoziomowego we Wrocławiu, przy zjeździe z trasy S8. Ten grunt, według Teresy Kalisz, wart jest ok. 60 mln zł. W koncepcji przeciwników sprzedaży fabryki grunt także zajmuje poczesne miejsce. Dlaczego jednak oferent gotów jest za niego dać 90 mln zł, skoro – według teorii spiskowej nr 2 – mógłby odzyskać zaledwie 60 mln? Żeby zająć miejsce poważnego jeszcze niedawno konkurenta. Tylko w kuchenkach do FagorMastercooka należało aż 30 proc. polskiego rynku.

Nieufnością wobec renomowanej niemieckiej firmy oburzony jest Dariusz Ostrowski, szef Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, członek rady wierzycieli upadłego Mastercooka. Jako zobowiązanie do ponownego uruchomienia fabryki traktuje bowiem prośbę BSH o zezwolenie na rozpoczęcie działalności w Wałbrzyskiej Strefie Ekonomicznej. – Przecież jeśli nie uruchomi fabryki, to nie skorzysta z ulg podatkowych – uzasadnia.

Ale sprzeda grunt i nikt nie będzie mógł mieć do niego pretensji, że nie wznowił produkcji w fabryce – odpowiada druga strona. Konkurenci się ucieszą. Na rynku sprzętu AGD robi się coraz ciaśniej. Właśnie amerykański Whirlpool przejął Indesit i w branży spekuluje się, co zrobi z Polarem? Czy druga wrocławska fabryka sprzętu AGD podzieli los Mastercooka? Zdaje się, że mamy za dużo mocy produkcyjnych, a za mało klientów.

Lada moment sędzia komisarz odwoła Teresę Kalisz z funkcji syndyka i już nikt nie będzie blokował sprzedaży upadłego Mastercooka. Pracowniczej masie upadłościowej pozostanie nadzieja, że – chociaż zwolnili – za jakiś czas znów będą przyjmować.

Polityka 13.2015 (3002) z dnia 24.03.2015; Rynek; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Córka Hiszpanki"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną