Konkurs na prezesa ZUS zostanie unieważniony?

Gorący fotel
W konkursie do fotela prezesa ZUS, największej finansowej instytucji w kraju, wykruszyli się już wszyscy kandydaci, została tylko jedna – Katarzyna Kalata.
Katarzyna Kalata
Adam Stępień/Agencja Gazeta

Katarzyna Kalata

Tylko ona zaliczyła test pisemny z wiedzy o ubezpieczeniach, pozostali kandydaci go nie zdali. Jeśli nawet ustne rozmowy pójdą jej dobrze, niekoniecznie jednak zostanie prezesem. Wygląda na to, że konkurs raczej zostanie unieważniony.

Premier Ewa Kopacz, która musi zaakceptować zwycięską kandydaturę, może bowiem mieć w stosunku do niej poważne wątpliwości. Kalata nigdy nie zarządzała dużymi zespołami. Jako szefowa ZUS musiałaby zaś sprawnie kierować ponad 46-tysięczną załogą. Takiemu wyzwaniu sprostać może naprawdę sprawdzony menedżer, nie zaś właścicielka malutkiej, kilkuosobowej firmy.

Zdany test z wiedzy o ubezpieczeniach także nie daje jeszcze gwarancji rzetelnej znajomości trudnej, ubezpieczeniowej materii. Kandydatka zna ją tylko z teorii. Nie można mieć do niej o to pretensji – raczej do organizatorów konkursu, że tak nisko postawili poprzeczkę startującym.

Nie jest tajemnicą, że do fotela ZUS nie wystartował żaden poważny kandydat. Po co, skoro po wyborach parlamentarnych – w razie przegranej PO – i tak pewnie straciłby stanowisko. Żeby zaś zagwarantować szefowi ZUS niezależność, trzeba najpierw ją zapisać w ustawie o ubezpieczeniach społecznych. Zanim jednak parlament znowelizuje ustawę, minie trochę czasu.

Mamy więc konkurs, w którym nikt tak naprawdę nie czeka na zwycięzcę, a organizatorzy głowią się, jak go unieważnić. ZUS-em kierować pewnie będzie do wyborów pełniąca obowiązki Elżbieta Łopacińska, dotychczasowa wiceprezes. Kandydaci na prezesa też to wiedzą. Po co więc wystartowali? Może dlatego, że nawet startując w niepoważnym konkursie, można zdobyć całkiem poważną popularność, która może się przydać w innych okolicznościach.

Dla klientów ZUS, a są nimi prawie wszyscy obywatele naszego kraju, też nie nazwisko przyszłego prezesa jest sprawą najważniejszą. O wiele istotniejszy jest raport, sporządzony w wyniku kontroli ZUS zleconej przez kancelarię premiera. Jaką zawiera minę, skoro od kilku miesięcy pozostaje tajny?

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną