Nie kupuj, pożycz

Wypożyczalscy
Narodził się konsument 3.0. Zamiast kupować, woli wypożyczyć. Zamiast podróżować własnym autem, łapie w sieci okazję. Od łóżka hotelowego woli kanapę u lokalsa. Jedni widzą w tym rewolucję, inni tylko modę.
Amsterdam oferuje już samochody do jazdy po mieście, Warszawa planuje uruchomienie takiej usługi.
Ton Koene/DPA/PAP

Amsterdam oferuje już samochody do jazdy po mieście, Warszawa planuje uruchomienie takiej usługi.

Rowery miejskie cieszą się w stolicy dużą popularnością.
Marcin Obara/PAP

Rowery miejskie cieszą się w stolicy dużą popularnością.

Czas, kiedy poza pieniędzmi pożyczało się książki, dawno minął. Dziś wypożyczyć można niemal wszystko: ubrania, sprzęt sportowy, wyposażenie mieszkań, a nawet drony albo egzotyczne zwierzęta. Przedsiębiorcy wypożyczają pracowników i biura na godziny. Kluby sportowe stadiony i zawodników.

Jednak największą rewolucję przeżywa dziś branża samochodowa. Duże firmy coraz powszechniej rezygnują z kupowania lub leasingowania służbowych aut dla pracowników i przechodzą na wynajem długoterminowy. – To zmiana filozofii podejścia do transportu. Firmy, które dotychczas kupowały lub leasingowały samochody, musiały się martwić utrzymaniem ich w sprawności, przeglądami, ubezpieczaniem, likwidowaniem szkód, jeśli do takich doszło, itd. Dziś kupują usługę mobilności – wyjaśnia Marek Małachowski, prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, dyrektor firmy ALD Automotive Polska.

Specjalistyczna firma gwarantuje, że określone osoby będą miały do dyspozycji auta co trzy lata wymieniane na nowe, zawsze sprawne, serwisowane, ubezpieczone. Ta sprzedaż mobilności rozszerza się na inne środki transportu. Firmy, oferujące wynajem aut, coraz częściej dostają zadanie: tak przygotować podróż, żeby określona osoba dotarła do celu, niezależnie, gdzie ten cel się znajduje. Dojechała na lotnisko, miała wykupiony bilet na samolot, na miejscu szybko przesiadła się do auta, a potem wróciła do domu.

Krajowy rynek wynajmu długoterminowego, napędzany przez duże firmy o sporych potrzebach transportowych, rośnie w tempie dwucyfrowym. Zaczynają o nim myśleć także osoby prywatne. – Ktoś, kto rzadko używa samochodu, może zadać sobie pytanie: czy warto inwestować pieniądze w zakup, ubezpieczenie, miejsce parkingowe itd.? To koszt przynajmniej kilkunastu tysięcy złotych rocznie. Jeśli auta nie wykorzystuje się na co dzień, można je wypożyczać, gdy jest potrzebne, za każdym razem dobierając najwygodniejszy model – inny na podróż po mieście, inny na wyprawę poza miasto, jeszcze inny na wakacje – przekonuje Łukasz Żurek, prezes spółki Eurorent, działającej w ramach sieci Sixt rent a car. Sixt jest jedną z największych polskich wypożyczalni. Dysponuje 1200 samochodami. To sporo, choć w porównaniu z niemieckim Sixtem, który ma kilkadziesiąt tysięcy, niewiele. Ale w USA, skąd przyszła moda na wypożyczanie, pojedyncze przylotniskowe wypożyczalnie w dużych miastach mają po kilkadziesiąt tysięcy.

Przyszłość rynku samochodowego to wypożyczalnie, a nie sprzedaż aut – zapewnia Krystian Poloczek, właściciel spółki Eurorent. Ten znany polski biznesmen jeszcze niedawno był wyłącznym importerem aut Seat i żył z ich sprzedaży. Po burzliwym rozwodzie z hiszpańską marką (procesy w toku) związał się z chińskim koncernem BYD produkującym elektryczne autobusy. Chciał je sprzedać Warszawie. Wygrał, ale sąd przetarg unieważnił na skutek protestu konkurenta. Autobusy jeżdżą więc po stolicy wypożyczone w ramach testu, zaś Poloczek liczy na kolejną szansę: przetarg na system miejskich aut. Bo po wprowadzeniu wypożyczalni rowerów publicznych Warszawa planuje stworzenie systemu car sharingu, czyli miejskiej wypożyczalni samochodów.

Kółka na godziny

Wypożyczalnia rowerów Veturilo jest dla stolicy rodzajem testu. Niezbyt łatwego, bo o wypożyczone nikt nie troszczy się jak o własne. Rowery prowokują złodziei i wandali. Nextbike, operator systemu rowerów miejskich, stara się nad tym zapanować. Firma ochroniarska i monitoring miejski jej w tym pomagają. Wypożyczalnie publicznych rowerów funkcjonują już w 16 polskich miastach. W dużych aglomeracjach (np. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań), jak i mniejszych ośrodkach (np. Toruń, Bielsko-Biała, Konstancin, Grodzisk Mazowiecki).

Wypożyczalnie się przyjęły. Nextbike chwali się, że ma już pół miliona aktywnych użytkowników. Zautomatyzowany system wypożyczania sprawia, że wielu cyklistów może zrezygnować z podróży po mieście na własnych dwóch kółkach. Pobierane opłaty nie są wysokie i tak zaprojektowane, żeby skłaniać do krótkiego użytkowania. Chodzi o dużą rotację rowerów, które służą jako jeden z miejskich systemów transportowych. Stolica do nich dopłaca (ok. 300 tys. zł miesięcznie), jak do wszystkich środków publicznej komunikacji.

Samochody to większe wyzwanie. Wypożyczalnie aut miejskich funkcjonują w niektórych zachodnioeuropejskich aglomeracjach. Warszawa planuje wprowadzić takie od przyszłego roku, ale nie ogłoszono jeszcze przetargu. – Miasta, które mają takie systemy, zachęcają do wykorzystywania aut, oferując przywileje, np. specjalne miejsca parkingowe, prawo podróżowania buspasami itp. Warszawa jeszcze nie zdecydowała, jak będzie zachęcać do wypożyczania aut – wyjaśnia prezes Żurek z Sixta. Twierdzi, że przydałaby się też współpraca z którymś z producentów aut. Sixt jest operatorem systemu aut miejskich w Monachium wspólnie z koncernem BMW. Może Warszawa wejdzie w kooperację z Fiatem? W końcu produkowane w Polsce fiaty 500 można wypożyczyć w wielu włoskich miastach w ramach systemu Enjoy.

Firmy samochodowe już się zorientowały, że rynek przesuwa się do wypożyczalni i tam szukają klientów. Niektóre (np. Toyota) tworzą nawet specjalne pojazdy dla systemów car sharingu. Mercedes ma własną spółkę Car2Go, która za pomocą małych smartów obsługuje publiczne wypożyczalnie w kilkudziesięciu miastach Europy i USA.

Igrekowy ból głowy

Wypożyczalnie to jeden ze sposobów radzenia sobie dużych aglomeracji z paraliżem komunikacyjnym i zanieczyszczeniem powietrza. Chodzi o to, żeby zniechęcić mieszkańców do posiadania własnych pojazdów (m.in. przez zakazy wjazdu do centrów czy coraz wyższe opłaty za parkowanie) i nakłonić do podróży publicznymi środkami komunikacji albo na rowerach. Miejskie auta mają ułatwić życie wtedy, gdy trzeba coś przewieźć lub zrobić większe zakupy. Z pomocą przychodzi nowoczesna technologia, która dzięki aplikacjom mobilnym pozwala za pomocą smartfona odnajdywać auta i zdalnie je wypożyczać.

Dla młodego pokolenia własny samochód już nie jest tym, czym był dla rodziców – symbolem wolności, niezależności, często także dowodem życiowego sukcesu. Pokolenie Y patrzy na samochód bez ekscytacji, widząc w nim przedmiot użytkowy, z którym bywa sporo kłopotów – mówi Marek Małachowski. Od kiedy pojawiły się tanie linie lotnicze, spada ochota do dalekich samochodowych podróży. Szkoda czasu i pieniędzy. Auto można wypożyczyć na miejscu, co zresztą tanie linie oferują przy zakupie biletu.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną