Rynek

Wolni czy bogaci?

Polacy chcieliby płacić podatki jak liberałowie, ale dostawać świadczenia jak socjaliści

Joachim Wendler / PantherMedia
Dziś przypada Dzień Wolności Podatkowej. Z naszych pensji chcemy państwu oddawać jak najmniej, ale już nasze wymagania wobec niego nieustannie rosną. Jak pogodzić tę sprzeczność?

Centrum im. Adama Smitha co roku wylicza symboliczny dzień, w którym przestajemy pracować na podatki i składki, a zaczynamy rzeczywiście zarabiać. Tym razem wypadł on 11 czerwca, co tradycyjnie jest dobrą okazją, żeby ponarzekać, jak dużo pieniędzy zabiera państwo.

Rzadko przy tym zresztą rozróżniamy, że tylko część tych środków idzie bezpośrednio do budżetu. Reszta ląduje przecież na naszych kontach emerytalnych czy trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia. W zgodnej opinii podatki i składki są w Polsce wysokie, a do tego w dużej mierze źle wydawane.

Rosnące żądania

Kłopot w tym, że równocześnie nasze społeczeństwo ma coraz większe oczekiwania wobec państwa. Chcemy lepszej służby zdrowia, krótszych kolejek do lekarzy, dobrej opieki przedszkolnej dla naszych dzieci, efektywnego szkolnictwa, wygodnych dróg i pociągów, a do tego przyzwoitej emerytury na starość.

Trudno te postulaty pogodzić z chęcią płacenia niskich podatków. Jednak nasi politycy, od lewa do prawa, obiecują dalsze obniżanie danin. Nie ma w Polsce liczącej się partii, która przedstawiłaby program wyższych podatków i lepszych świadczeń. Pewnie dlatego, że nikt by jej nie uwierzył.

Skandynawskie zdrowie

Tymczasem wszystkie kraje europejskie, które stawiamy za wzór, mają podatki i składki na poziomie znacznie wyższym niż Polska. Słynący z dobrej opieki zdrowotnej i publicznej edukacji na wysokim poziomie Skandynawowie oddają swoim państwom dużą większą część dochodów niż my.

Warto o tym pamiętać, sprawdzając, jak zmienia się w Polsce Dzień Wolności Podatkowej. Amerykanie, często stawiani jako model niższych podatków niż Europa Zachodnia, muszą najczęściej z własnej kieszeni dopłacać do służby zdrowia czy szkolnictwa, jeśli chcą usług na wysokim poziomie. Tymczasem my chcielibyśmy płacić podatki jak liberałowie, ale dostawać od państwa świadczenia jak socjaliści.

Nic dziwnego, że tak wygląda nasza scena polityczna, zdominowana dziś przez partie próbujące łączyć wodę z ogniem. Nie mamy bowiem już ani prawicy, będącej tradycyjnie strażnikiem niskich podatków i ograniczonych świadczeń publicznych, ani lewicy, gotowej do wprowadzania wyższych obciążeń, ale za to zwiększania tychże świadczeń. Mamy tylko mniej lub bardziej agresywnych populistów gospodarczych.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Maseczki pseudoochronne

Czy to bal maskowy, czy raczej taniec śmierci? Rząd każe nam nosić maseczki, ale już nie dba o to, co trafia na rynek. Czy maseczki sprzedawane w aptekach i sklepach naprawdę nas chronią?

Violetta Krasnowska
18.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną