PiS odstrasza zagranicznych inwestorów. Morawiecki ma ratować sytuację
Mateusz Morawiecki przekonywał europejskich inwestorów, żeby nie bali się Polski. Biznes chciałby mu wierzyć, ale nie pozwala mu na to pisowski zamach na Trybunał i media.
Szymon Łaszewski/Forum

Morawiecki poleciał do Londynu na spotkanie z inwestorami finansowymi, a potem do Cannes na najważniejsze europejskie targi nieruchomości. Jego przekaz był jasny: – Nie wierzcie czarnemu PR-owi robionemu Polsce przez oderwaną od władzy opozycję, nie bójcie się o naszą demokrację, inwestujcie.

Podkreślał, że rząd PiS jest przyjazny inwestorom i nie zamierza popadać w gospodarczą autarkię. Trudno, by wicepremier mówił inaczej, zwłaszcza że jednym ze źródeł finansowania planu Morawieckiego ma być napływ inwestycji z zagranicy.

Słuchając apeli Morawieckiego, zachodni inwestorzy kiwali głowami. W końcu jest bankowcem, a w dodatku świetnie mówi po angielsku. Ale niepewność narasta wraz z każdym artykułem prasowym o Polsce. Stawiając sprawę jasno: biznes nie chce i nie zamierza ignorować polityki.

Dla inwestorów najważniejsze jest stabilne otoczenie prawno-podatkowe. Ale nie można całkiem ignorować innych czynników, takich jak choćby kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli instytucje prawa są osłabiane, wśród inwestorów pojawia się niepewność – mówił prof. Alexander Goepfert, partner w firmie prawniczej Noerr LLP wyspecjalizowanej w rynku nieruchomości, podczas panelu dyskusyjnego o Polsce na targach MIPIM w Cannes.

Zarówno Morawiecki, jak i wtórujący mu Jacek Levernes, prezes stowarzyszenia firm świadczących usługi dla biznesu ABSL, twierdzili, że nie widać żadnego spowolnienia w napływie inwestycji, ale obecni w Cannes i Londynie inwestorzy mają inne odczucia.

O ile plan Morawieckiego jest oceniany pozytywnie, o tyle inwestorzy nie są wcale spokojni o ulokowane w Polsce pieniądze. Jak podkreślają nasi rozmówcy zajmujący się obsługą zagranicznego biznesu w Polsce, zapytań od nowych inwestorów jest wyraźnie mniej niż rok temu. Tendencja ta pozostanie jednak przez jakiś czas niewidoczna w statystykach, ponieważ nadal toczą się zaplanowane wcześniej projekty.

Obawy są jeszcze silniejsze wśród przedsiębiorców, którzy do tej pory w naszym kraju nie inwestowali. Ci, którzy już są w Polsce, trochę lepiej rozumieją sytuację. Ale negatywna prasa może faktycznie ich wystraszyć.

Zresztą gdy podczas dyskusji z Morawieckim, Goepfertem i Levernesem Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydentka Gdyni, zasugerowała, że biznes nie zwraca uwagi na demokrację, konstytucję i politykę, na sali rozległa się mieszanka stłumionego śmiechu i głośnych okrzyków oburzenia.

Zagraniczny biznes czuje przede wszystkim obawę nie o stabilność Polski, a zwykłe zagubienie. Na stawiane przez inwestorów pytania wciąż brakuje odpowiedzi. A jest ich całe mnóstwo, poczynając od tych o faktyczny stan demokracji w Polsce, przez pytania makroekonomiczne związane z możliwościami udźwignięcia przez gospodarkę programu 500+, aż po wątpliwości związane z wprowadzanym przez PiS, systemem ulg i wsparcia dla zagranicznych inwestorów.

Do tej pory przedsiębiorców dodatkowo konfundowały konflikty w polskim rządzie. Nie wiedzieli, czy osobą odpowiedzialną za gospodarkę jest Morawiecki, formalny wicepremier od tego obszaru, czy może minister kultury Piotr Gliński, również aspirujący do miana twórcy polityki gospodarczej. A swoje wtrącało jeszcze kilku innych ministrów.

Z drugiej strony należy przyznać, że Morawiecki poleciał do Londynu i Cannes lepiej przygotowany niż jeszcze kilka tygodni temu. W międzyczasie został przewodniczącym Komitetu Rozwoju przy Radzie Ministrów. Sam komitet ma być organem wykonawczym planu Morawieckiego, a jego powołanie to znak, że minister rozwoju dostał wsparcie i zielone światło z samej góry PiS (którego jest już zresztą członkiem).

Rząd przyjął też ustawę, która daje Morawieckiemu zwierzchnictwo m.in. nad PKO BP, PAIiIZ i PIR, a także decydujący wpływ na BGK i ARP w zakresie ich działalności rozwojowej. Zachodni biznes zaczyna mieć poczucie, że to, co mówi Morawiecki, to oficjalne stanowisko rządu.

Droga do odbudowania zaufania inwestorów (które PiS w spektakularnym tempie zburzył) jest wciąż bardzo daleka. A podjęte przez wicepremiera działania to dopiero pierwszy i najłatwiejszy krok – teraz Morawiecki musi opracować szczegóły swojego planu.

A biznes ma też większe oczekiwania, już nie tylko ekonomiczne. Inwestorzy chcą, by polski rząd znów zaczął szanować demokrację, wycofał się z zamachu na Trybunał i zachował choćby elementarną przyzwoitość w stosunku do mediów publicznych. A to już nie od Morawieckiego zależy.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną