Zakaz handlu co w drugą niedzielę. Co ta zmiana właściwie oznacza?
Dla PiS to salomonowe wyjście, dzięki któremu zarówno przeciwnikom, jak i zwolennikom zakazu będzie można coś zaoferować.
PiS boi się scenariusza węgierskiego, gdzie rząd musiał wycofać się z niedzielnego zakazu, bo ten okazał się bardzo niepopularny.
Kai Oberhäuser/Unsplash

PiS boi się scenariusza węgierskiego, gdzie rząd musiał wycofać się z niedzielnego zakazu, bo ten okazał się bardzo niepopularny.

Najnowszy pomysł na niedzielny handel tak naprawdę nikogo nie zadowoli. Ani właścicieli sklepów, ani związkowców, ani klientów, którzy teraz będą musieli sprawdzać, kiedy i gdzie można w niedzielę zrobić zakupy.

Jednak dla PiS jest salomonowym wyjściem, dzięki któremu zarówno przeciwnikom, jak i zwolennikom zakazu będzie mogło coś zaoferować.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną