Rynek

GetBack, czyli krótka historia dużego długu

Spółka nie spłaciła 88,3 mln zł zapadających obligacji i 3 mln zł odsetek od długu. Spółka nie spłaciła 88,3 mln zł zapadających obligacji i 3 mln zł odsetek od długu. Andrzej Bogacz / Forum
Tą sprawą od dwóch miesięcy żyje cały sektor finansowy. Problemy kapitałowe windykatora mogą odbić się na jego wierzycielach, inwestorach i na wizerunku całego rynku obligacji firm w Polsce.

GetBack, drugi co do wielkości windykator w Polsce i giełdowy debiutant z ubiegłego roku, był jeszcze do niedawna ulubieńcem analityków i inwestorów. Przekonywał ich do siebie szybkim tempem rozwoju, rosnącymi zyskami i wchodzeniem na zagraniczne rynki. Rozwijał się głównie dzięki kapitałowi z emisji obligacji i kredytów bankowych.

Jakie są przyczyny spadku kursu spółki

W marcu, chcąc utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju, GetBack zapowiedział emisję akcji wartych nawet miliard złotych. Równocześnie agresywnie sprzedawał obligacje i rozmawiał z zagraniczną instytucją finansową o udzieleniu kredytu. Inwestorów zaczynało niepokoić to, że spółka ciągle przesuwa terminy publikacji strategii i wyników za IV kwartał (zrobi to 30 kwietnia). Kurs spółki mocno spadał.

Punkt krytyczny nastąpił dwa tygodnie temu, gdy GetBack podał komunikat o rozmowach z PFR i PKO BP o zaangażowaniu kapitałowym tych instytucji. Obie zdementowały informację windykatora, a PFR zawiadomił KNF o możliwości popełnienia przestępstwa. Od tamtej pory GPW zawiesiła notowania spółki, analitycy przestali wydawać dla niej rekomendacje, agencje Fitch i Eurorating obniżyły rating do poziomu śmieciowego, a największa z nich – S&P – przestała je w ogóle wydawać.

Czytaj także: Polska historia piramid finansowych

Śledztwo i groźba 5 mln zł kary

Komisja Nadzoru Finansowego zbadała sprawę i poinformowała, że obligacje warte 2,6 mld zł ma ponad 9 tys. inwestorów detalicznych i 178 instytucji finansowych. Podkreśliła też, że nie było żadnych negocjacji z PKO BP i PFR. Nadzorca przekazał sprawę prokuraturze, która wszczęła właśnie śledztwo o manipulacje kursem i podawanie nieprawdziwych informacji. Grozi za to nawet 5 mln zł kary i do pięciu lat pozbawienia wolności dla osób odpowiedzialnych.

Obligatariusze nie próżnują. Na Facebooku powstała specjalna grupa, licząca już prawie 900 osób. Widać niepokój i zniecierpliwienie inwestorów – nie wiedzą, co ich czeka, informują o bezskutecznych kontaktach ze sprzedawcami obligacji, głównie z Idea Bankiem, jego marką Lion’s Bank i Polskim Domem Maklerskim. We wtorek kilkoro członków grupy strajkowało przed siedzibą GetBacku w Warszawie. Rozmawiali z zarządem spółki, ale niczego nowego się nie dowiedzieli prócz tego, że GetBack nadal działa, zatrudnia 1500 osób i „liczy, że będzie dobrze”.

Czytaj także: Upadłość konsumencka, czyli jak dobrze zbankrutować

Sprzedać GetBack? Nie opłaca się

Spółka tymczasem nie spłaciła 88,3 mln zł zapadających obligacji i 3 mln zł odsetek od długu. Według szacunków, jakie zrobiliśmy w POLITYCE INSIGHT, tylko do końca roku GetBack musi wykupić kolejne 127 mln zł obligacji publicznych. Tych z emisji prywatnych jest zapewne kilkakrotnie więcej. Jeśli w tym czasie nie zapłaci odsetek, obligatariusze mogą wystąpić o przedterminowy wykup, co jeszcze zwiększy potrzeby kapitałowe windykatora.

Co dalej? Nadal najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dokapitalizowanie spółki przez głównego akcjonariusza, konsorcjum funduszu DNLD, na czele z Abris Capital. Bez jego wsparcia trudno będzie uratować spółkę. Z drugiej strony konsorcjum musiałoby być naprawdę zdesperowane, by sprzedawać GetBack, ponieważ poniosłoby na niej dużą stratę.

Czytaj także: Polska gospodarka pod rządami PiS

W kogo uderzą problemy GetBacku

Alternatywą byłaby upadłość. Syndyk sprzedałby cały majątek, włącznie z portfelami wierzytelności. Skorzystaliby na tym konkurenci, którzy kupiliby portfele za bardzo niską cenę. Posiadacze obligacji niezabezpieczonych mieliby szansę odzyskać jedynie niewielką część zainwestowanych pieniędzy. Z ich punktu widzenia ratowanie GetBacku przez DNLD byłoby dużo lepszym rozwiązaniem.

To nie koniec listy poszkodowanych, bo problemy GetBacku mogą uderzyć w fundusze inwestycyjne czy emerytalne, które mają w swoich portfelach papiery wartościowe windykatora. Jednak jeszcze bardziej niepokoi inna implikacja. Klienci indywidualni, skuszeni wysokim oprocentowaniem długu windykatora, następnym razem dwa razy się zastanowią, jakie jest ryzyko inwestycji w dług podporządkowany. Ba, mogą się zrazić do całego rynku i utwierdzić w przekonaniu, że banki tylko żerują na ich niewiedzy, giełda to ruletka, a pieniądze bezpieczne są tylko wtedy, gdy trzymamy je ukryte we własnym domu.

Czytaj także: Polski cud gospodarczy. Fakty i mity

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama