Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Za brak dowodu rejestracyjnego i OC nie będzie już mandatów

Od 1 października kierowcy nie muszą już jeździć z dowodem rejestracyjnym samochodu i polisą OC w kieszeni. Od 1 października kierowcy nie muszą już jeździć z dowodem rejestracyjnym samochodu i polisą OC w kieszeni. Dan Gold / Unsplash
Od 1 października kierowcy nie muszą już jeździć z dowodem rejestracyjnym samochodu i polisą OC w kieszeni. Dla własnego dobra warto, aby natomiast mieli przy sobie telefon z dostępem do internetu. Mamy sukces państwa, ale na razie na dość skromną skalę.

Minister cyfryzacji Marek Zagórski z dumą zakomunikował: „Nadszedł dzień, na który od dawna czekało wielu kierowców! W poniedziałek 1 października dowód rejestracyjny i polisę OC możesz zostawić w domu. W razie kontroli za brak przy sobie tych dokumentów nie dostaniesz mandatu”.

Wiem, że konieczność wożenia przy sobie dowodu rejestracyjnego była uciążliwa. Nie tylko dlatego, że to dokument nieporęczny i niemieszczący się w portfelu. Nie wiem, dlaczego można było zrobić dowód osobisty i prawo jazdy rozmiarów karty kredytowej, a dowodu rejestracyjnego nie.

E-państwo to nie tylko puste hasło

Zdaję sobie sprawę, że tam, gdzie jeden samochód jest eksploatowany przez kilka osób, przekazywanie sobie dowodu rejestracyjnego z polisą OC stanowi problem. Bo kilka osób może mieć własne kluczyki, ale dokument jest jeden. Chowanie go w samochodzie bywa ryzykowne. Dlatego zwolnienie kierowców z obowiązku wożenia tych dokumentów jest pewną wygodą. Może nie rewolucyjną, ale świadczącą, że e-państwo to nie jest tylko puste hasło, ale coś, co zmienia nasze życie. Już od pewnego czasu możemy sprawdzać w sieci swoje konto punktów karnych, możemy weryfikować dane dotyczące kupowanego samochodu. Po wielu latach prac legendarny CEPiK – Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców – staje się faktem. Brawo.

Jest jednak pewne „ale”. Bo wraz z informacją o wyzwoleniu kierowców z obowiązku wożenia dowodu rejestracyjnego i polisy OC natychmiast pojawiły się szczegółowe instrukcje, jak sobie poradzić, jeśli dojdzie do stłuczki i przyjdzie nam na drodze załatwiać znane niemal każdemu kierowcy formalności: spisywać protokół, opisywać okoliczności kolizji i dane uczestniczących pojazdów. Dobrze jest wówczas wiedzieć, do kogo należy auto, którym jechał sprawca i czy jest ono ubezpieczone. Każdy kierowca dobrze wie, że ubezpieczyciel wykorzysta każdy pretekst, by uchylić się od płacenia odszkodowania. A co będzie, jeśli auto nie jest ubezpieczone? Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny informuje o dziesiątkach tysięcy pojazdów, które nie mają ważnego ubezpieczenia. Często przy okazji sprzedaży nowy właściciel zapomina o tym, że stara polisa wygasa. Zresztą czasem nawet nie przerejestrowuje auta.

Policja na wszelki wypadek

Dziś jeszcze nikt nie wie, jak będą się zachowywać ubezpieczyciele, którzy dostaną oświadczenia uczestników kolizji bez podanych szczegółowych danych z dowodu rejestracyjnego. Twórcy nowych przepisów uspokajają, że nie ma obaw, bo na podstawie numeru rejestracyjnego można szybko ustalić, czy auto jest ubezpieczone i w jakim zakładzie. Wystarczy na drodze sięgnąć po smartfon, wejść do internetu i na stronie www.ufg.pl w zakładce „baza OC i AC” to sprawdzić. O ile oczywiście będziemy mieli telefon i zasięg, a na stronie Ufg nie zobaczymy komunikatu „Przerwa techniczna”. Dlatego niektórzy eksperci radzą, by na wszelki wypadek wzywać policję, która jest w stanie wszystko zweryfikować (o ile terminal w radiowozie działa), a protokół policyjny stwierdzający okoliczności kolizji i wskazujący winnego ma dla ubezpieczyciela większą wagę.

Czytaj także: Co z tą e-Polską?

Minister cyfryzacji Marek Zagórski z dumą chwali się konkretnym krokiem w drodze do e-państwa, choć to na razie mały kroczek. Ale dla niego ważny, bo od dawna jest między młotem a kowadłem – z jednej strony ma ministra infrastruktury odpowiedzialnego za ruch drogowy, a z drugiej potężnego szefa MSW, któremu podlega policja. Ten kompetencyjny trójkąt to jeden z powodów, dla którego cały proces cyfryzacji publicznych usług dotyczących kierowców i właścicieli pojazdów postępuje z oporami.

Błędy w ewidencji pojazdów

Kilka miesięcy temu NIK raportował: „W konsekwencji, po uruchomieniu systemu CEPiK 2.0 w dniu 13 listopada 2017 r., ujawniło się wiele istotnych usterek i błędów w zakresie ewidencji pojazdów. Z informacji uzyskanych ze starostw i urzędów miast na prawach powiatu wynika, że uruchomienie CEPiK 2.0 w części dotyczącej Centralnej Ewidencji Pojazdów w dniu 13 listopada 2017 r. znacząco utrudniło obsługę obywateli w zakresie rejestracji pojazdów ze względu na błędy i braki występujące w tym systemie. Przede wszystkim:

  • nastąpiło znaczne wydłużenie czasu obsługi sprawy
  • zmniejszyła się liczba realizowanych spraw w porównaniu z okresem przed udostępnieniem CEPiK 2.0
  • niemożliwe było załatwienie niektórych rodzajów spraw
  • w pierwszych dniach funkcjonowania CEPiK 2.0 w części urzędów, szczególnie w dużych miastach, brak było dostępu do systemu”.
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną