Rynek

Handlowe rozmowy ostatniej szansy

Eskalacja wojny handlowej zagraża wzrostowi gospodarczemu na świecie. Chiny już odczuwają spowolnienie, coraz silniejsze są też obawy o spadek wzrostu PKB w USA. Eskalacja wojny handlowej zagraża wzrostowi gospodarczemu na świecie. Chiny już odczuwają spowolnienie, coraz silniejsze są też obawy o spadek wzrostu PKB w USA. chuttersnap / Unsplash
Stany Zjednoczone i Chiny mają niecałe dwa miesiące na osiągnięcie porozumienia w sprawach handlowych. Jeśli do początku marca negocjacje nie przyniosą rezultatów, wojna handlowa między dwiema największymi gospodarkami świata może wybuchnąć z nową siłą.

W poniedziałek 7 stycznia w Pekinie rozpoczęły się rozmowy gospodarcze pomiędzy delegacją amerykańską a przedstawicielami chińskiego rządu. Na razie są to dyskusje na niezbyt wysokim szczeblu – delegacji amerykańskiej przewodzą Jeffrey Gerrish, zastępca reprezentanta USA ds. handlu, oraz David Malpass, podsekretarz skarbu zajmujący się sprawami międzynarodowymi.

USA ma jasny cel. Chce zmusić rząd w Pekinie do ustępstw w polityce handlowej. Domaga się respektowania amerykańskiej własności intelektualnej oraz drastycznego ograniczenia chińskiej nadwyżki w handlu z USA. Według amerykańskiego Departamentu Handlu w 2017 r. sięgnęła 375 mld zł, a od stycznia do końca października 2018 r. – już 344 mld dol.

USA – Chiny. Zawieszenie broni

Rozmowy są możliwe dzięki spotkaniu prezydentów USA Donalda Trumpa oraz Chin Xi Jinpinga na przełomie listopada i grudnia podczas szczytu G20 w Buenos Aires. Przywódcy obu państw uzgodnili wtedy 90-dniowy rozejm w trwającej wojnie handlowej. Dali sobie tym samym czas na negocjacje i zdecydowali o czasowym wstrzymaniu wprowadzania kolejnych ceł.

W 2018 r. postępująca wojna handlowa między dwiema największymi gospodarkami świata dotknęła wymianę towarową o łącznej wartości ponad 360 mld dol. rocznie – połowę amerykańskiego importu z Chin i 85 proc. chińskiego importu z USA. Ostatnia fala ceł weszła w życie 24 września 2018 r. Wtedy zaczęły obowiązywać 10-proc. amerykańskie cła na 5,7 tys. chińskich towarów, których roczny import do USA sięga 200 mld dol. Tego samego dnia zaczęły obowiązywać chińskie 5–10-proc. cła na 5,2 tys. amerykańskich produktów, których roczny import sięga 60 mld dol.

Rozmowy o wysoką stawkę

Jeśli trwające w Pekinie rozmowy posuną się do przodu, następne spotkanie w Waszyngtonie będzie na wyższym szczeblu – z udziałem Roberta Lighthizera, reprezentanta USA ds. handlu, oraz sekretarza skarbu Stevena Mnuchina. Czasu jest jednak mało. Rozejm w wojnie handlowej trwa bowiem tylko do 2 marca. Stany Zjednoczone zapowiedziały, że jeśli do tego czasu nie dojdzie do porozumienia, podniosą z 10 do 25 proc. cła na towary z Chin, których roczny import do USA sięga 200 mld dol. Prezydent Trump już w zeszłym roku zapowiedział, że w kolejnym kroku jest gotowy dodatkowo oclić roczny import z Chin warty nawet 267 mld dol.

Eskalacja wojny handlowej zagraża wzrostowi gospodarczemu na świecie. Chiny już odczuwają spowolnienie. Tracą na tym globalne koncerny, które ograniczają prognozy dotyczące przychodów z chińskiego rynku. Gdy w zeszły czwartek szef Apple Tim Cook ostrzegł, że m.in. z powodu gorszej sprzedaży w Chinach przychody firmy będą o 5 mld dol. niższe od wcześniejszych oczekiwań, nowojorska giełda zanotowała 2–3 proc. spadki.

Czytaj także: Apple i Huawei na amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej

Sytuację w piątek ratował szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej Jerome Powell, który zapowiedział większą elastyczność w działaniach amerykańskiego banku centralnego, co inwestorzy odczytali jako sygnał, że w razie spowolnienia w USA Fed wesprze tamtejszą gospodarkę. W odpowiedzi w piątek indeksy w USA wzrosły o 3–4 proc.

Czy Chiny są gotowe na duże ustępstwa?

Amerykanie chcą zmusić Pekin do jak największych ustępstw. Domagają się większej ochrony amerykańskiej własności intelektualnej i zaprzestania chińskich praktyk zmuszających zagranicznych inwestorów do zawiązywania spółek joint venture z chińskimi partnerami i przekazywania im technologii. Waszyngton domaga się też szybkiego zwiększenia przez Chiny importu amerykańskich towarów, m.in. produktów rolnych, np. soi, czy surowców energetycznych.

Prezydent Donald Trump już wielokrotnie pokazywał, że potrafi dążyć do celu „po trupach”, więc jeśli nie dojdzie do porozumienia, groźba eskalacji konfliktu jest realna. Teoretycznie to Chiny mają więcej do stracenia na skutek zaostrzenia wojny handlowej z USA. Ale presja na Trumpa w sprawie porozumienia z Chinami też będzie rosła w związku z coraz większymi obawami o osłabienie wzrostu PKB w USA.

Czytaj także: USA kontra Chiny, czyli ryzykowna gra o handel

Trump może być bardziej skłonny do gaszenia konfliktów na niektórych frontach, bo ma wystarczająco dużo problemów wewnętrznych, m.in. trwające zamknięcie rządu. Będzie mu też trudniej wprowadzać w życie swoje pomysły w związku z uzyskaniem większości w Izbie Reprezentantów przez Demokratów.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polityczna demografia: czy Polaków jest za mało

Podczas gdy największym problemem demograficznym współczesnego świata jest przeludnie­nie i zbyt wysoki przyrost naturalny, w Polsce pod tym samym pojęciem rozumie się wyludnianie i zbyt niski przyrost naturalny.

Janusz A. Majcherek
25.08.2019
Reklama