Rynek

Cofanie licznika samochodowego znów bezkarne. Głupota czy prowokacja?

Na świecie przestępstwo licznikowe jest karalne. Na świecie przestępstwo licznikowe jest karalne. chuttersnap / Unsplash
Zbigniew Ziobro w ramach pedofilskiej nowelizacji Kodeksu karnego przy okazji usunął przepis przewidujący kary za przestępstwo oszustwa polegające na cofaniu wskazań licznika samochodowego. Branżę motoryzacyjną, która latami walczyła o tę zmianę, zatkało, bo przepis nie zaczął jeszcze obowiązywać. Wszyscy zadają sobie pytanie: głupota czy prowokacja?

W marcu tego roku w Kodeksie karnym pojawił się art. 306a, który w par. 1 mówi: „Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. W kolejnych paragrafach przewidziane są kary także dla osób zlecających taki zabieg. Przepis miał zacząć obowiązywać 25 maja, czyli za kilka dni.

Jego sens jest chyba dla każdego jasny: cofanie liczników to jedno z najpowszechniejszych oszustw stosowanych przez sprzedawców samochodów używanych. Przy granicy niemieckiej są wielkie warsztaty wyspecjalizowane w fałszowaniu wskazań liczników w przywożonych zza Odry starych autach. Cofa się o 100 albo 200 tys. km i opowiada naiwnemu nabywcy, że tym golfem albo astrą niemiecki emeryt jeździł tylko do kościoła i płakał, gdy go sprzedawał. Na świecie takie manipulowanie, zwane przestępstwem licznikowym, jest karalne, u nas długo uznawane było za zwykłą działalność gospodarczą. Świadczyły o tym przydrożne reklamy specjalistycznych warsztatów.

Przestępstwo licznikowe wyparowało z Kodeksu karnego

Kiedy w marcu Kodeks karny został znowelizowany, uczciwa część branży samochodowej odetchnęła z ulgą. Nie spodziewała się zapewne, że pedofile w koloratkach sprowadzą na nią kłopoty. Bo oto kiedy światło dzienne ujrzał projekt znowelizowanego kodeksu, okazało się, że przestępstwo licznikowe wyparowało, a pod tym samym adresem jest przepis dotyczący zupełnie innej sprawy.

Czytaj także: Pod pretekstem walki z pedofilią PiS zmienia Kodeks karny

Absurdalna nowelizacja Kodeksu karnego

Teraz art. 306a ma brzmienie następujące: „Kto dopuszcza się przestępstwa określonego w art. 296 § 1 lub 2, art. 296a § 1, art. 297 § 1 lub 2, art. 298 § 1, art. 299 § 1 lub 2, art. 303 § 1, w stosunku do mienia o wartości większej niż pięciokrotność kwoty określającej mienie wielkiej wartości, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20”. Nie będziemy wchodzić w analizę, czego ten artykuł dotyczy, bo takich dziwnych zmian w pedofilskiej nowelizacji jest więcej.

Niektóre są wręcz groteskowe: „Uchwalona ustawa znosi karalność czynu polegającego na doprowadzeniu małoletniego do lat 15 do obcowania płciowego (obecny art. 200 § 1 kk, znowelizowany art. 200 § 1–4 k.k.), a więc zawęża odpowiedzialność za przestępstwa pedofilskie względem aktualnego stanu prawnego” – piszą naukowcy zajmujący się prawem karnym z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego w analizie ustawy.

Mrożek by tego nie wymyślił

W ramach walki z pedofilią znosi się karalność pedofilii – tego Mrożek by nie wymyślił. W tej sytuacji likwidacja karalności przestępstwa licznikowego w ramach walki o uczciwość w branży samochodowej to drobiazg. „Analiza omawianego aspektu nowelizacji potwierdza, iż przyspieszony tryb pracy nad projektem ustawy w Sejmie przełożył się bezpośrednio na nieakceptowalne i prawdopodobnie nieuświadamiane sobie przez uczestników procesu legislacyjnego konsekwencje normatywne” – stwierdzają krakowscy prawnicy. Który to już raz?

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną