Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Rynek

Cztery etapy nowej (nie)normalności

Mateusz Morawiecki prezentuje cztery etapy tzw. nowej normalności. Mateusz Morawiecki prezentuje cztery etapy tzw. nowej normalności. Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Rządowy plan zmniejszania restrykcji uratuje może nasze zdrowie psychiczne, ale dla polskiej gospodarki jest zabójczo powolny.

Oczekiwania związane z likwidacją ograniczeń były ogromne, podsycane dodatkowo przez różne plotki i przecieki. Zarówno przedsiębiorcy, jak i klienci oczekiwali przede wszystkim otwarcia wszystkich sklepów w galeriach handlowych, a także salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Teraz już wiemy, że tzw. odmrażanie gospodarki będzie wyjątkowo powolne, a jego harmonogram znamy tylko częściowo. Od 20 kwietnia wreszcie możliwe ma być wyjście na spacer i jazda na rowerze bez ryzyka otrzymania mandatu. Otwarte zostaną parki i lasy, co na pewno pomoże naszemu zdrowiu psychicznemu.

„Nowa normalność” nie zbawi naszej gospodarki

Niestety, dla gospodarki wymiernego znaczenia mieć nie będzie. Nieco łatwiejsze stanie się co prawda robienie zakupów w sklepach spożywczych, bo nowe limity (cztery osoby na kasę w małych obiektach, jeden klient na 15 m kw. w dużych) oznaczają, że równocześnie do dyskontu czy supermarketu wejdzie nieco więcej osób. Ale te modyfikacje również niewiele zmienią z gospodarczego punktu widzenia. Przecież zakupy podstawowych produktów i tak robimy, a akurat ograniczenie liczby klientów było posunięciem ze wszech miar słusznym. Zresztą same sieci szybko się do niego dostosowały, maksymalnie wydłużając godziny otwarcia sklepów.

Czytaj też: Jacques Rupnik. Jaka będzie nowa normalność?

Także drugi z czterech rozpisanych na razie etapów tworzenia tzw. nowej normalności (a raczej oswajania permanentnej nienormalności) nie zbawi naszej gospodarki. Być może pod koniec kwietnia otwarte zostaną hotele i inne miejsca noclegowe, ale przecież nie oznacza to powrotu masowej turystyki, a i wyjazdy służbowe będą z pewnością należały do wyjątków. W tym etapie pracę wznowią biblioteki, galerie sztuki i muzea, które – chociaż mają ogromne społeczne i cywilizacyjne znaczenie – nie odgrywają większej roli w gospodarce. W weekendy (a w praktyce tylko w soboty) będą mogły znowu pracować sklepy budowlane, dzisiaj czynne od poniedziałku do piątku. To zmiana ułatwiająca życie, ale na pewno nie przełomowa.

Czytaj też: Do lasów i parków już wolno. Rząd ogłosił plan łagodzenia restrykcji

Przełom dopiero w trzecim etapie. Ile biznesów nie dotrwa do tego czasu?

Kluczowy może być dopiero etap trzeci, gdy otwarte zostaną zakłady fryzjerskie, salony kosmetyczne, restauracje i bary (choć z niesprecyzowanymi jeszcze ograniczeniami) oraz – a może przede wszystkim – zamknięte dziś sklepy w galeriach handlowych. To właśnie ten moment jest kluczowy dla ogromnej liczby i firm, i pracowników. Tym bardziej że także w trzecim etapie mają ruszyć przedszkola i zajęcia w szkołach dla najmłodszych dzieci, a zatem część rodziców będzie mogła wrócić do pracy.

Niestety, na razie nie wiadomo, kiedy Polska przejdzie do tego etapu. Pewnie nie stanie się to szybciej niż w połowie maja. A być może później. Wreszcie etap czwarty ma zawierać otwarcie salonów masażu, solariów, siłowni, klubów fitness oraz teatrów i kin, ale również z niezdefiniowanymi jeszcze ograniczeniami. Chodzi zapewne o takie sadzanie gości, aby zachować między nimi bezpieczne odstępy. Jednak na przyjemność pójścia do teatru czy kina trzeba będzie poczekać przynajmniej do lata. A imprezy masowe nie wrócą zapewne przez wiele miesięcy. Tak samo jak możliwość podróżowania za granicę bez konieczności przechodzenia kwarantanny po powrocie, co jest wyrokiem śmierci dla wielu biur podróży.

Dąbrowska i Grzeszak: Tarcza, czyli listek figowy

Odmrażać gospodarkę odważniej. Na Zachodzie się da

Rząd na każdym kroku chwali się niską liczbą zachorowań i zgonów z powodu koronawirusa w porównaniu do innych państw europejskich. Tyle że wiele z nich planuje dużo szybszy i odważniejszy program odmrażania gospodarki. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy nie mają kłopotów ze służbą zdrowia i wykonują znacznie więcej testów niż my. Niemcy, Austriacy, a nawet Czesi – mimo większej liczby zdiagnozowanych zachorowań proporcjonalnie do liczby mieszkańców – będą przywracać handel w sklepach czy możliwość korzystania z różnych usług też ostrożnie, ale nie tak wolno jak my. Starają się znaleźć złoty środek między kontrolowaniem tempa epidemii a ochroną swoich gospodarek.

Czytaj też: Kto się nie zmieści za rządową tarczą? Luki w przepisach

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną