Aleksander Profumo: twórca potęgi UniCredit

Aleksander Profumo: Cudotwórca
W kilka tygodni skłonił wrogi mu polski rząd do wydania zgody na połączenie banków Pekao i BPH
Aleksander Profumo
BEW

Aleksander Profumo

Alessandro Profumo, prezes włoskiego banku UniCredit, cieszy się opinią jednego z najzdolniejszych europejskich bankowców. Jednak dopiero w Polsce pokazał, co naprawdę potrafi. Po fuzji z BPH Pekao stanie się największym bankiem w tej części Europy i perłą w koronie UniCredit. Ogromna i skomplikowana operacja zacznie się w najbliższych dniach, a powinna zakończyć do 2008 r.
Fuzja polskich banków jest elementem większej operacji połączenia dwóch europejskich potęg bankowych: włoskiego UniCredit oraz niemieckiego HVB. Pierwszy jest głównym akcjonariuszem polskiego Pekao, drugi BPH. Łącząc się na poziomie europejskim, obaj partnerzy scalają w całość kontrolowane przez siebie lokalne banki. W ten sposób osiągną oszczędności liczone w miliardach euro. Samo połączenie Peako i BPH już w 2008 r. przyniesie 240 mln zł.

Wiceminister skarbu Paweł Szałamacha nie kryje zadowolenia i w imieniu rządu chwali UniCredit. Wprawdzie jest jeszcze do załatwienia kilka formalności, ale rząd nie będzie robił żadnych przeszkód. Najlepszym tego dowodem jest nowelizacja prawa bankowego, w pośpiechu przygotowana przez rząd i w trybie nagłym przegłosowana przez Sejm. Bez tej korekty w przepisach przeprowadzenie fuzji byłoby niemożliwe.

Aż trudno uwierzyć, że sytuacja UniCredit w Polsce wydawała się beznadziejna. Zanosiło się na wieloletni spór podobny do tego, który polski rząd toczy w sprawie PZU z Eureko. A może i gorszy, bo pod adresem prezesa UniCredit Alessandro Profumo ze strony prezesa PiS padały najcięższe oskarżenia: że jest członkiem układu, a za pomysłem fuzji tak naprawdę stoi Platforma Obywatelska. Polski rząd zapowiadał oficjalnie, że zgodę Komisji Europejskiej na połączenie UniCredit z HVB zaskarży do Trybunału Sprawiedliwości, a w Polsce do fuzji Pekao i BPH nie dopuści. Działalnością prezesa Profumo w Polsce zainteresowały się służby specjalne, a w rozmowach uczestniczył specjalnie oddelegowany prokurator. Zrobiło się naprawdę nieprzyjemnie.

Zaledwie kilka tygodni później uśmiechnięty Aleksander Profumo ściskał dłoń ówczesnego premiera Marcinkiewicza, podpisując z przedstawicielami polskiego rządu porozumienie otwierające możliwość bankowej fuzji. Cena, jaką za to zapłacił, okazała się niezbyt wysoka. Polskiemu rządowi pozwoliła jednak wyjść z konfliktu z twarzą: Pekao nie przejmie całego BPH. Z wydzielonej części powstanie kadłubowy neo-BPH, który zostanie wystawiony na sprzedaż.

Jak on to zrobił? Podziwu dla umiejętności poruszania się w dość skomplikowanych polskich realiach nie kryli nawet wrogowie Profumo. Tymczasem jest to efekt wieloletnich doświadczeń, jakie szef UniCredit wyniósł z pracy we włoskim sektorze bankowym. Stykał się tam z identycznymi problemami jak w Polsce: naciskami polityków, nacjonalizmem gospodarczym, dążeniem do utrzymania wpływu państwa w sektorze bankowym, blokowaniem przez bank centralny fuzji banków komercyjnych. Włosi swoje banki prywatyzowali całkiem niedawno, bo w latach 90. Była to operacja realizowana przez grupę młodych liberalnych menedżerów z doświadczeniami wyniesionymi z amerykańskiej firmy doradczej McKinsey&Company, gwarowo nazywanych McKinsey Boys. Był wśród nich Profumo, a także jego wielki konkurent Corrado Passera, który wsławił się uzdrowieniem włoskiej poczty, a dziś kieruje bankiem Intesa, rywalem UniCredito.

Pięćdziesięcioletni dziś Profumo bankowcem był prawie od zawsze. Pracował w banku jeszcze w trakcie studiów. Jednak swoją wielką karierę bankową rozpoczął kilkanaście lat temu obejmując stanowisko prezesa niewielkiego, ale już prywatnego, banku Credito Italiano. I szybko zabrał się za jego unowocześnianie, wprowadzanie nowych usług i kanałów sprzedaży. A także za fuzje, bo zdawał sobie sprawę, że nawet sprawny, ale mały bank długo nie przetrwa na rynku. Wkrótce skonsolidował grupę banków z północnych Włoch – tak powstał UniCredit. Zdecydował się też na starcie z nestorem włoskiej bankowości dziewięćdziesięcioletnim Enrico Cuccia, kierującym bankiem Mediobanca. Chodziło o przejęcie kontroli nad Banca Commerciale Italiana, akcjonariuszem Mediobanca. Tutaj jednak przegrał. We Włoszech nic więcej zrobić się nie dało, bo prezes Banku Włoch Antonio Fazio blokował fuzje. Dziś wiadomo, że robił to nielegalnymi metodami, za co trafi pod sąd.
Profumo nie zamierzał jednak czekać, aż we Włoszech zmienią się bankowe realia. Ruszył na Wschód. Pierwsza na jego drodze była Polska. Pod koniec lat 90. UniCredit kupił pakiet kontrolny banku Pekao. Nie bez trudności, bo rada nadzorcza włoskiego banku z trudem dała się przekonać do polskiej inwestycji. Profumo zapewnił, że kupują bank z olbrzymim potencjałem i postanowił sam dopilnować, żeby jego słowa się sprawdziły: został szefem rady nadzorczej Pekao. Chciał dowieść radzie, że się myliła, a jednocześnie przekonać ją do kolejnych inwestycji.

Dziś ponad 20 proc. zysków UniCredit pochodzi z naszej części Europy. Bankowe imperium Profumo rozciąga się od Włoch przez większość krajów naszego regionu, aż po Turcję. UniCredit przejął też amerykańskie fundusze inwestycyjne Pioneer. Jednocześnie odparł próbę wrogiego przejęcia, jaką podjął Deutsche Bank. „Za dziesięć lat to my ich przejmiemy” – miał powiedzieć Profumo. Dziś po fuzji z HVB tego nie można wykluczyć. To jego największy sukces. Wcześniej chciał doprowadzić do fuzji z niemieckim Commerzbankiem, ale mu się nie udało.

Włosi są z niego dumni. To pierwszy ich rodak, który wdarł się do światowej ekstraklasy bankowców. Mówią o nim Aleksander Wielki, żartując przy okazji z jego wzrostu, bo mierzy prawie dwa metry. O jego życiu prywatnym wiadomo niewiele. Nie dostarcza prasie kolorowej skandali. Żyje dość skromnie jak na osobę o tej pozycji. Jest genueńczykiem, a to włoski odpowiednik Szkota. Kupuje gotowe garnitury, jedynie buty zamawia u szewca, bo na jego rozmiar (48) trudno cokolwiek znaleźć. Doskonale jeździ na nartach, uwielbia nurkowanie. Dlatego często lata do egipskiego kurortu Sharm el Sheik, ale bilety kupuje z własnej kieszeni i to oczywiście w klasie ekonomicznej. Jako prezes banku jeździ Mercedesem, ale prywatnie ma niewielkiego Maserati Spidera. Kibicuje jak cała kadra kierownicza banku Interowi Mediolan. Niższe szczeble swoje sympatie lokują raczej w AC Milan.

Uchodzi za zwolennika Lewicowych Demokratów (DS – Democratici di Sinistra), partii wyrosłej z Włoskiej Partii Komunistycznej. Przyjaźni się Sergio Cofferatim, byłym przywódcą centrali związkowej, a dziś burmistrzem Bolonii. W publicznych wystąpieniach podkreśla społeczną odpowiedzialność biznesu. Jego żona Sabrina pracuje w fundacji działającej na rzecz ochrony środowiska.

Dziś, kiedy sprawy w Polsce idą – jego zdaniem – w dobrym kierunku, Profumo może skoncentrować się na sytuacji we Włoszech. A tam ma kłopoty – banki Intesa i San Paolo Imi łączą się tworząc największy bank włoski. Po fuzji będą miały dwa razy więcej placówek na terenie kraju niż UniCredit. To spory sukces Corrado Passera, prezesa Banca Intesa, starego znajomego i rywala Profumo. Jaka będzie odpowiedź szefa UniCredit? Dowiemy się niebawem. Pewnie jakaś kolejna fuzja, bo to dziś ulubiona broń bankowców.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj