Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Czapka nad szpitalami. To nie o pacjentów chodzi w tej reformie

Minister zdrowia Adam Niedzielski Minister zdrowia Adam Niedzielski Mateusz Włodarczyk / Forum
W proponowanym przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego projekcie nie pomyślano o tzw. nadmiarowych śmierciach. Pomyślano za to o stanowiskach i pieniądzach.

Ponure statystyki zgonów nie są w stanie skłonić rządzących do bardziej stanowczej walki z pandemią – wciąż wykazują totalną bierność. Nie walcząc z wirusem, pozbawiają możliwości leczenia ludzi cierpiących na wszystkie inne, nie mniej poważne choroby. Zamiast tego minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział kolejną pseudoreformę. Jej celem deklarowanym ma być modernizacja i poprawa efektywności szpitalnictwa. Prawdziwym – przejęcie kontroli nad sporą kasą.

Rząd chce go osiągnąć przez powołanie do życia kolejnego bytu, nowej Agencji Rozwoju Szpitali, która zarządzać będzie nimi centralnie. To ma być czapka nad szpitalami, która nie tylko będzie decydować o dymisjach i nominacjach dyrektorów, ale także dzielić kasę przeznaczoną na inwestycje. Dla pacjentów to zła wiadomość, stan zdrowia społeczeństwa od kolejnego trzęsienia kadrowego się nie poprawi. Zanim jeszcze powstała, nowa agencja została więc nazwana Agencją Dobijania Szpitali.

Czytaj też: Medycy w czwartej fali nie chcą się już tak poświęcać

Kadry są najważniejsze

PiS nie umie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego polska ochrona zdrowia stała się niewydolna, a dramatycznym tego skutkiem są codzienne statystyki zgonów i rosnąca liczba tzw. nadmiarowych śmierci. Nadmiarowymi nazywane są te odejścia, których być nie musiało. Ludzie, którzy pozostawili w żałobie dzieci, rodziców, bliskich. W żałobie tym większej, że przy sprawniejszej opiece zdrowotnej tych śmierci mogło nie być, ich schorzenia dało się wyleczyć – stąd to dziwaczne określenie „nadmiarowe”. Gdyby w odpowiedniej chwili udzielono im pomocy medycznej, zostaliby wśród nas.

Zanim więc Ministerstwo Zdrowia zaproponuje kolejną reformę, powinno odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy jej skutkiem będzie ograniczenie, a najlepiej likwidacja owych nadmiarowych śmierci. Po tym, co zapowiedział minister Niedzielski, odpowiedzi twierdzącej udzielić nie sposób. Można mieć wrażenie, że o chorych nie pomyślano wcale. To nie o pacjentów chodzi w tej reformie.

Pomyślano natomiast o nowych stanowiskach i pieniądzach. Agencja Rozwoju Szpitali ma przejąć zarządzanie nad szpitalami znajdującymi się w najgorszej sytuacji finansowej. Czyli w praktyce – właściwie nad wszystkimi, bo mało który nie ma długów. Zadłużenie sięga już 20 mld zł i szybko rośnie. Największe długi mają zresztą szpitale zarządzane przez resort zdrowia.

Powstanie nowy urząd z dobrze opłacanym zarządem i sporą liczbą intratnych stanowisk. Będzie patrzył na ręce dyrektorom szpitali i tych – zdaniem agencji – najgorszych usuwał ze stanowisk. Mianując na ich miejsce nowych, swoich. Kadry są najważniejsze.

Czytaj też: PiS kocha władzę, ale boi się rządzić. Gra naszym zdrowim i życiem

Szpital będzie udawał, że leczy

Obecne zadłużenie szpitali jest skutkiem poprzedniej nieszczęsnej reformy, czyli stworzenia sieci szpitali. Twór okazał się kompletnym niewypałem.

Pacjentom obiecano, że szpitale z sieci zlikwidują limity przyjęć, a więc znikną kolejki. Nie zniknęły, co było z góry oczywiste. Powodem kolejek nie były bowiem limity, ale zbyt niska wycena świadczeń. Limity zlikwidowano, ale w zamian szpitale otrzymały na swoje utrzymanie ryczałty, które były zbyt niskie, aby mogły leczyć skutecznie więcej osób. Im bardziej chorego pacjenta szpital przyjmował na oddział, tym więcej kosztowało jego leczenie. Więc albo szpital pogrążał się w długach, albo leczył tak, żeby nie generować kosztów. Czyli udawał, że leczy.

Z projektu ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa, powołującej do życia Agencję Rozwoju Szpitali, nie wynika, że to się zmieni. Inflacja szaleje, ceny leków, sprzętu medycznego i płace rosną, ale zarówno ryczałty, jak i wyceny świadczeń pozostają na takim samym, tragicznie niskim poziomie. Rząd zapowiada wprawdzie częściowe wycofanie się z ryczałtów, ale wyceny świadczeń są też zbyt niskie. Więc placówka medyczna, żeby nie trafić pod zarząd nowej agencji, musi udawać, że leczy, czyli starać się przede wszystkim nie generować kosztów. Położy do łóżka i niewiele więcej. Liczba nadmiarowych śmierci będzie rosnąć.

Czytaj też: Covid. Kronika zaplanowanej śmierci

Konkurencji nie będzie

Zrozpaczeni pacjenci szukają szpitala, w którym – ich zdaniem – mają większą szansę na odzyskanie zdrowia. O tym, żeby dowiedzieli się, które szpitale leczą bardziej, a które mniej skutecznie, nie ma mowy. Ministerstwo od lat wprawdzie zapowiada, że zacznie interesować się efektywnością leczenia, ale na zapewnieniach się kończy. O tym, żeby więcej pieniędzy dostawały placówki skuteczniejsze, także więc nie ma mowy. Czy ustawa i Agencja Rozwoju Szpitali to zmieni?

Nic z tego. Zapewnienia, że nowa agencja będzie przyglądać się efektywności leczenia, są tyle samo warte co poprzednie. Jednocześnie bowiem minister zdrowia twierdzi, że zlikwidowana zostanie konkurencja między szpitalami o kontrakty i pacjentów. Co to znaczy? Obecnie pacjenci mogą jeszcze szukać placówki, o której słyszą, że leczy lepiej. Czy w ramach likwidacji konkurencji zostanie im to zabronione? Żeby niepotrzebnie nie pętali się po szpitalach? Czy mamy spodziewać się powrotu do rejonizacji i przywiązania pacjentów do jednego, wskazanego przez władzę szpitala? Statystyki efektywności i nadmiarowych śmierci się od tego nie poprawią, mogą nawet się pogorszyć.

Podkast: Ile będzie nas kosztowała czwarta fala pandemii?

Agencja podzieli pieniądze

Nie o ludzkie umieranie w tej sprawie jednak chodzi, ale o pieniądze. Na inwestycje zarówno te, które obecnie są w dyspozycji ministra zdrowia, jak i – przede wszystkim – te, które dotrą do nas z funduszy unijnych. Środki z Krajowego Planu Odbudowy w końcu przecież zostaną odmrożone. Rząd PiS już teraz więc myśli, żeby jak największa pula trafiła w jego ręce, a jak najmniej do samorządów lokalnych. Te pieniądze trafią więc do Agencji Rozwoju Szpitali.

Centralna agencja ma wiedzieć lepiej niż właściciel szpitala i władze lokalne, komu i jakie inwestycje są niezbędne, kogo zaś można będzie pieniędzy na nie pozbawić. Samorządy, które są właścicielem większości szpitali, zostaną ubezwłasnowolnione, jeszcze większego znaczenia nabierze „klucz partyjny”. I o to prawdopodobnie idzie w całej tej pseudoreformie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Tadeusz Gołębiewski i hotelowa gigantomania

Właściciel największej polskiej sieci hoteli Tadeusz Gołębiewski do tej pory był witany przez władze lokalne z entuzjazmem i nadzieją. Teraz ściąga też kłopoty i podejrzenia. Jego gigantomania ma powody, ale i cenę.

Joanna Solska
23.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną