Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Rynek

Opcja atomowa. Czy Zachód może wywrzeć na Rosji skuteczną presję ekonomiczną?

Czy sankcje ekonomiczne mogą być argumentem, który sprawi, że Putin wstrzyma się z bezpośrednim atakiem na Ukrainę? Czy sankcje ekonomiczne mogą być argumentem, który sprawi, że Putin wstrzyma się z bezpośrednim atakiem na Ukrainę? Vardan Papikyan / Unsplash
Na Rosję od lat nakładane są sankcje za kolejne akty agresji wobec sąsiadów i własnych obywateli. Czy w związku z zagrożeniem, jakie stwarza teraz dla Ukrainy, Zachód ma jeszcze coś w zanadrzu?

Napięcie wokół Ukrainy sięga zenitu, gra nerwów zdaje się nie mieć końca. Analitycy liczą rosyjskie czołgi, samoloty i żołnierzy rozlokowanych wzdłuż granic naszego sąsiada, zastanawiając się, jak może wyglądać rosyjska agresja. Analizują ewentualną odpowiedź Zachodu, zwłaszcza USA. Oczywiście odpowiedź gospodarczą, bo co do militarnej, to na razie i z oporami Zachód jest gotów zaopatrywać Ukraińców w broń. Wszyscy liczą, że ewentualne sankcje ekonomiczne mogą być argumentem, który sprawi, że Putin wstrzyma się z bezpośrednim atakiem na sąsiada. Jakie mogą te sankcje być i czy mogą okazać się skuteczne?

Czytaj także: Ile dają sankcje w międzynarodowych konfliktach

Długa zimna wojna Zachodu z Rosją

Odpowiedź jest trudna, bo zimna wojna Zachodu z Rosją trwa już od wielu lat. Na Rosję konsekwentnie nakładane są sankcje za kolejne agresywne działania wobec sąsiadów, a także za brutalne akty agresji wobec własnych obywateli. W przypadku Ukrainy zaczęły się w 2014 r. w odpowiedzi na aneksję Krymu i konflikt w Donbasie. USA i Unia Europejska nałożyły je na niektórych oligarchów związanych z Putinem i rosyjskie przedsiębiorstwa. Obejmują zakaz dostarczania technologii do poszukiwań ropy i gazu, zakaz udzielania kredytów firmom naftowym i bankom państwowym, ograniczenia w podróżowaniu Rosjan objętych sankcjami. Zachód nie uznał aneksji Krymu, obowiązuje zakaz lotów, zawijania tam statków i prowadzenia działalności turystycznej. Nie mogą działać na półwyspie systemy rozliczeniowe Visa i Mastercard.

Poszczególne kraje podejmowały różnego typu decyzje. Sankcje wprowadziły nie tylko USA i UE, ale także m.in. Japonia, Australia, Kanada, Norwegia, Szwajcaria, a nawet mniejsze państwa, jak Albania, Czarnogóra czy Islandia. Czasem symboliczne – by zademonstrować solidarność z Ukrainą. W 2018 r. UE całą serię sankcji nałożyła na rosyjskie firmy zaangażowane w budowę mostu łączącego Rosję z Krymem.

Czytaj także: Szczyt UE. Sankcje na ludzi Łukaszenki i klincz z Londynem

Rosja odpowiada

Rosjanie odpowiadali kontrsankcjami, w tym np. zakazem importu żywności z UE. Choć odczuwali dolegliwości związane z sankcjami, tracili miliardy dolarów, możliwości rozwojowe, to nie były one na tyle bolesne, by zmienić ich geopolityczną strategię. Brali świat na przeczekanie, wychodząc z założenia, że ten pokrzyczy, ale skończy się strategią bussines as usual. Wykorzystywali też swoje wpływy, by doprowadzić do animozji między krajami, zwłaszcza UE. Takimi antysankcyjnymi sojusznikami okazywały się Węgry, Bułgaria, Francja, Niemcy. Największe kontrowersje wiązały się z budową gazociągu Nord Stream 2, który powstał już w okresie obowiązywania sankcji, a sama inwestycja ekonomicznie zupełnie otwarcie była wymierzona w Ukrainę. To pokazało, że gotowość do wspierania jej przez Zachód jest ograniczona, bo bardziej liczą się własne interesy. Zwłaszcza energetyczne, bo Unia jest w dużym stopniu uzależniona od surowców z Rosji. W przypadku gazu 40 proc. zaopatrzenia płynie ze Wschodu.

Czytaj także: Ukraina. Strachy, gesty i dymisje

Ustawa Magnickiego, czyli sankcje USA

Szczególnie na pieńku z Rosjanami mają Stany Zjednoczone. Ich sankcje mają starą historię, już w 2012 r. weszła w życie ustawa Magnickiego, związana z zamordowaniem w więzieniu rosyjskiego prawnika Siergieja Magnickiego. Potem ustawa została rozszerzona i dawała Białemu Domowi prawo do podejmowania sankcji wobec obywateli innych krajów zaangażowanych w łamanie praw człowieka. Następnie były sankcje za ingerencję Rosji w amerykańskie wybory. W 2018 r. po zamordowaniu Siergieja Skripala USA zaostrzyły represje, obejmując nimi eksport do Rosji produktów podwójnego zastosowania (cywilnego i militarnego). Dotyczy to m.in. zaawansowanej elektroniki, awioniki, turbin gazowych. Rosyjskie firmy z branży kosmicznej i obronnej zostały indywidualnie objęte sankcjami. Potem doszedł do tego szereg sankcji o charakterze finansowym – zakaz udzielania pomocy finansowej, pożyczek, inwestowania w rosyjskie obligacje.

Czytaj także: Kreml w sankcje nie wierzy

Nord Stream 2 i SWIFT

Co jeszcze Zachód może zrobić, by wpłynąć na agresywną politykę Rosji? Analitycy i politycy wymieniają serię potencjalnych działań. Wśród nich pierwsze miejsce zajmuje Nord Stream 2, który jest gotowy do działania i napełniony gazem. Ten jednak nie może płynąć, bo rura nie została dopuszczona do eksploatacji. Inwestycja ta jest przykładem niezdecydowania Zachodu, w tym USA, które groziły budującym je firmom sankcjami, potem się wstrzymywały i wycofywały, w rytm niemieckich nacisków, by nie blokować możliwości zaopatrzenia w gaz, surowiec niezbędny niemieckiej energetyce w momencie, gdy ta odchodzi nie tylko od węgla, ale i atomu.

Czytaj także: Nawet sankcje USA nie wstrzymają budowy Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec?

Dziś NS2 nawet przez Niemców uznawany jest za zakładnika, którego los zależy od wydarzeń na Ukrainie. Unia Europejska będzie musiała wymyślić strategię, biorąc pod uwagę swoje uzależnienie od rosyjskiej ropy, gazu i węgla. Większe możliwości mają USA. Prawdopodobnie znacznie wydłużyłaby się lista rosyjskich oligarchów i urzędników objętych sankcjami, doszłoby do dalszego ograniczenia możliwości działania rosyjskich banków na międzynarodowym rynku finansowym.

Jednak najgroźniejszą bronią wydaje się wykluczenie Rosji z systemu SWIFT. To Stowarzyszenie na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication), które obsługuje ponad 11 tys. instytucji finansowych z całego świata do wysyłania bezpiecznych wiadomości i zleceń płatniczych. Jest kluczowe dla globalnych finansów i międzynarodowego systemu rozliczeń międzybankowych. Nie ma dziś żadnej porównywalnej alternatywy. Odcięcie od SWIFT (mającego siedzibę w Belgii) oznacza, że bank staje się ślepy i głuchy. Ma pieniądze, ale nie jest w stanie skutecznie skomunikować się z żadnym innym bankiem na świecie, by zrealizować operację. Wykluczenie Rosji byłoby bolesne. Rosjanie sami szacowali kiedyś, że odbiłoby się to na ich walucie, a ich gospodarka mogłaby skurczyć się o 5 proc.

Tyle że to broń obosieczna, bo uderzyłaby też w zachodnie banki obsługujące wymianę z Rosją, zwłaszcza amerykańskie i niemieckie. Według „Financial Times” Europejski Bank Centralny ostrzegł już pożyczkodawców, którzy mają dużą ekspozycję na Rosję, aby przygotowali się do sankcji wobec Moskwy. Urzędnicy EBC zapytali również banki, jak zareagowałyby na scenariusze, w tym na uniemożliwienie rosyjskim bankom dostępu do SWIFT.

Czytaj także: „Pratasiewicz ma być wolny”. Europa ogłasza sankcje na Białoruś

Moskwa świadoma zagrożenia już po aneksji Krymu stworzyła własny system płatności, SPFS. Ponoć 20 proc. przelewów krajowych jest obecnie wykonywanych za jego pośrednictwem. Podobnie – i z podobnych pobudek – zrobili Chińczycy, tworząc międzybankowy system płatności (CIPS). Niektórzy sądzą, że Rosjanie będą musieli ratować się, korzystając z kryptowalut. Wykluczenie z systemu SWIFT zastosowano kiedyś wobec Iranu i okazało się, że to morderczo skuteczna broń, dlatego nazywana bywa opcją atomową. Tyle że wykluczenie Iranu ze światowego obiegu gospodarczego było dużo łatwiejsze. Z Rosją tak łatwo nie pójdzie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Franciszek Pieczka: aktor spełniony

Zmarł Franciszek Pieczka, jeden z najbardziej szanowanych polskich aktorów. W plebiscycie POLITYKI uznano go za jednego z najwybitniejszych powojennych artystów.

Janusz Wróblewski
27.09.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną