Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Złapał Kozak... Czy Polska przestanie importować gaz, ropę i węgiel z Rosji?

Kopalnia w syberyjskim regionie Kemerowo Kopalnia w syberyjskim regionie Kemerowo Maxim Kiselev / TASS / Forum
W ostatnich 20 latach Rosja zyskała dzięki kontraktom z Polską na dostawach ropy 698 mld zł i węgla – 36 mld zł. W sumie ponad 733 mld – nie licząc gazu, bo tu trudno podać konkretne kwoty.

Decyzja prezydenta Władimira Putina o uznaniu niepodległości separatystycznych republik w Doniecku i Ługańsku oraz wkroczenie tam regularnych wojsk sprawiło, że konflikt wszedł w kolejną fazę. Zachód będzie musiał jakoś odpowiedzieć. Na razie padały ogólnie brzmiące ostrzeżenia o daleko idących sankcjach gospodarczych, ale na czym miałyby polegać, nie wiadomo. Niemcy już zapowiedzieli, że certyfikacja Nord Stream 2 zostanie wstrzymana. Co będzie dalej z tym prestiżowym dla Rosjan gazociągiem – także nie wiadomo.

Europa i rosyjskie surowce

Na Rosję już wcześniej nałożono szereg sankcji po zajęciu Krymu, nie objęły one jednak importu surowców energetycznych. Bo tu mamy sytuację przypominającą przysłowie „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. Dla Rosji Unia jest głównym rynkiem zbytu jej surowców energetycznych, na wpływach ze sprzedaży trzyma się rosyjski budżet. Ale dla Unii Rosja jest głównym dostawcą węglowodorów, na nich trzyma się europejska gospodarka.

Kluczowy jest tu zwłaszcza gaz ziemny. 40 proc. gazu zużywanego w Europie pochodzi z Rosji. Bez niego niemożliwa jest transformacja energetyczna i dojście do neutralności klimatycznej w 2050 r., bo gaz jest paliwem niezbędnym do zabezpieczenia systemu elektroenergetycznego, gdy odnawialne źródła nie dostarczają wystarczająco dużo energii. Jak ważny jest gaz, przekonujemy się od kilku miesięcy, gdy ceny tego paliwa poszybowały do astronomicznych poziomów.

Czy możliwe będzie zastąpienie rosyjskiego gazu paliwem z innych kierunków, w tym LNG z USA i innych alternatywnych producentów? Są co do tego wątpliwości. Jak to wpłynie na ceny? Na pewno wpłynie, i to bardzo. To samo dotyczy ropy naftowej. Na wieść o decyzji Putina i w oczekiwaniu na sankcje ceny skoczyły już do 100 dol. za baryłkę. A przecież jest jeszcze i węgiel. Rosja jest trzecim światowym jego eksporterem. Europa potrzebuje węgla coraz mniej, choć ostatnio, gdy UE dotknął deficyt energii, przeprosiła się i z nim.

Polska bardziej uzależniona niż Unia jako całość

A jak wygląda nasz bilans handlu z Rosją? Jesteśmy bardziej uzależnieni od rosyjskich dostaw niż Unia jako całość. W tym roku jeszcze importujemy gaz w ramach wygasającego kontraktu jamalskiego, który zapewnia połowę naszego bilansu gazowego. Co będzie w 2023 i następnych? Nie wiadomo, bo zapowiadane alternatywne źródła zaopatrzenia, które wypełnią lukę po rosyjskim gazie, nie są pewne. Jest Gazoport, powstaje bałtycka rura Baltic Pipe, ale czym je wypełnimy – nie do końca wiadomo.

Podobnie sprawa wygląda z ropa naftową – ponad 60 proc. pochodzi dziś z Rosji. Polska ma wprawdzie techniczne możliwości sprowadzania jej drogą morską z innych rejonów, i coraz więcej jej sprowadza, ale nasze rafinerie są najlepiej technologicznie przystosowane do rosyjskiej ropy. No i surowiec ze Wschodu jest tańszy.

Także od importu węgla jesteśmy coraz bardziej uzależnieni. Kiedy PiS doszedł do władzy, obiecywał zablokowanie importu z Rosji, czego domagali się nasi górnicy. Jak zawsze wyszło na odwrót. Import wystrzelił – jeśli w 2014 r. sprowadzaliśmy 6,5 mln ton, to w 2020 – aż 9,5 mln ton. Rosyjski węgiel jest tańszy od śląskiego i lepszej jakości, dlatego nawet polityczne decyzje nie są w stanie zahamować importu.

Potrzebna transformacja energetyczna

„Mieszkańcy Polski zapłacili za import paliw w ostatnich 20 latach ponad 1,16 bln zł, w tym: za ropę – 802,9 mld zł, za węgiel – 72,2 mld zł, za gaz ziemny – 285,7 mld zł” – piszą analitycy Forum Energii. „Głównym dostawcą wszystkich surowców energetycznych do Polski jest Rosja. W ostatnich latach ten kraj zyskał dzięki kontraktom z Polską na dostawach ropy 698 mld zł i węgla – 36 mld zł. W sumie ponad 733 mld zł – nie licząc gazu. Precyzyjne określenie wartości zakupów gazu z Rosji nie jest możliwe ze względu na niejawność informacji dotyczących cen, wolumenu i kierunków importu”.

To pokazuje nie tylko skalę naszego uzależnienia od rosyjskich surowców energetycznych, ale także naszego energetycznego zapóźnienia. Gdyby politycy – tak obecnie rządzący, jak ich poprzednicy – nie bronili tak rozpaczliwie tradycyjnego modelu gospodarczego i energetycznego, zapewne nasze uzależnienie nie byłoby tak dotkliwe. Kraje, które w transformacji poszły dalej, mają dziś mniejszy ból głowy, mniej płacą za import węglowodorów oraz za emisje CO2, nie przeraża ich, tak jak nas, perspektywa tego, co będzie, jeśli UE ograniczy współpracę gospodarczą z Rosją.

Unijna komisarz: Niefortunna kampania polskich elektrowni

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną