Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Raty i czynsze w górę. Co Morawiecki ma do zaproponowania kredytobiorcom?

Premier Mateusz Morawiecki na konferencji EEC Katowice Premier Mateusz Morawiecki na konferencji EEC Katowice mat.pr. / Twitter
Rząd obiecuje wsparcie dla spłacających kredyty hipoteczne. O podobnej trosce najemcy mogą tylko pomarzyć. Znów okazuje się, że nie mamy żadnej sensownej polityki mieszkaniowej.

Szybko rosnące stopy procentowe powodują jeszcze szybszy wzrost wskaźnika WIBOR. W wersji WIBOR6M (najczęściej używanej do wyliczania aktualnego oprocentowania kredytów hipotecznych) dochodzi on już do 6 proc. Raty w porównaniu do września 2021 r. (ostatniego okresu bardzo niskich stóp w Polsce) wzrosły o blisko dwie trzecie, a to z pewnością nie koniec podwyżek. Stopa referencyjna wynosi w tej chwili 4,5 proc., a przecież członkowie Rady Polityki Pieniężnej zapowiadają jej dalszy wzrost. Analitycy mówią nawet o poziomie 7–8 proc., przy którym raty będą ponad dwa razy wyższe niż jesienią ubiegłego roku. Rząd dzisiaj postanowił pomóc kredytobiorcom. Na co mogą liczyć i czy powinni się cieszyć?

Czytaj także: Politycy chcą ulżyć kredytobiorcom. Czy są na to szanse?

Wakacje kredytowe i alternatywa dla WIBOR

Pierwszy element to tzw. wakacje kredytowe. W tym i w przyszłym roku będzie można nie zapłacić jednej raty na kwartał, nie narażając się na karne odsetki. Oczywiście te zobowiązania nie zostaną umorzone, tylko po prostu przesunięte. W ten sposób wydłuży się czas spłaty kredytu. Poza tym do obliczania aktualnego oprocentowania nie będzie od 2023 r. używany wskaźnik WIBOR. Część klientów uważa, że banki manipulują jego wyliczaniem, skoro jest on wyraźnie wyższy od stopy referencyjnej NBP. Nie ma żadnych dowodów na działania niezgodne z prawem, ale rząd obiecuje zastąpienie WIBOR-u innym, korzystniejszym dla klientów wskaźnikiem. Szczegółów na razie brak. Alternatywą mogłaby stać się na przykład stawka referencyjna o nazwie Polonia, która wynosi dzisiaj nieco powyżej 4 proc., a zatem znacznie mniej niż WIBOR3M i WIBOR6M. To z pewnością reakcja PiS na postulaty części polityków (np. Lewicy), którzy apelują o zamrożenie WIBOR-u na poziomie z końca zeszłego roku.

Czytaj także: W pogoni za inflacją. Czekają nas nawet dwa razy większe raty?

Fundusz Wsparcia Kredytobiorców

Trzeci element nie jest wcale nowy, bo dotyczy istniejącego od dawna Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Dzisiaj dysponuje on ok. 600 mln zł, wkrótce banki mają do niego wpłacić kolejne 1,4 mld zł. Jednak nie zmieniają się warunki skorzystania z tego wsparcia. Dotyczy ono osób, które straciły pracę albo na spłatę kredytu hipotecznego wydają powyżej połowy swoich miesięcznych dochodów. O pomoc mogą ubiegać się też ci, w których rodzinie dochód nie przekracza 1,2 tys. zł na osobę. To wyjątkowo restrykcyjne warunki, więc przez długi czas Fundusz cieszył się minimalnym zainteresowaniem. Powoli zaczyna się to zmieniać. W styczniu podpisano siedem umów wsparcia, w lutym dziesięć, za to w marcu 178, a w kwietniu na razie 191. Maksymalna pomoc przy spłacie kredytu mieszkaniowego to 2 tys. zł miesięcznie przez trzy lata.

Czytaj także: Kredytobiorcy są załamani. „Oni podnoszą stopy procentowe, nam opadają ręce”

Zawyżony WIBOR – będą pozwy?

Najistotniejszą z dzisiejszych propozycji jest tak naprawdę ta dotycząca wskaźnika WIBOR. Rząd podejmuje duże ryzyko, bo wysyła jasny sygnał: z WIBOR-em jest chyba coś nie w porządku, chociaż do tej pory nie informował o żadnych nieprawidłowościach. Z pewnością znajdą się kancelarie prawne, które spróbują przed sądami walczyć o odszkodowania czy rekompensaty dla spłacających kredyty. Przed nami możliwa powtórka spraw frankowych, ale w nieporównanie większej skali. Bo jeśli teraz WIBOR jest zły (manipulowany albo przynajmniej zawyżony), to przecież zły mógł być już wcześniej. A skoro tak, warto spróbować unieważnić umowę kredytową i zaciągnąć nowe zobowiązania na lepszych warunkach.

Czytaj także: Stopy procentowe znowu w górę. Coraz trudniej o własne M.

Najmujący znów bez wsparcia

O ile spłacający kredyty znaleźli się, nie po raz pierwszy, w orbicie politycznych zainteresowań rządzących, o tyle najemcy na taką łaskawość, też nie po raz pierwszy, liczyć nie mogą. Znów okazuje się, że podstawą polskiej polityki mieszkaniowej (o ile takowa w ogóle istnieje) jest namawianie i zachęcanie do własności, czyli do kupowania mieszkań i domów, nawet jeśli w tym celu trzeba zaciągać wieloletnie kredyty. Tymczasem najemcy, zwłaszcza w dużych miastach, są dzisiaj również w bardzo trudnej sytuacji. Czynsze wprost eksplodowały z powodu masowego napływu uchodźców, a właściciele mieszkań wykorzystują okazję do zwiększenia przychodów. Trudno ich zresztą o to winić, bo wciąż nie istnieje żaden mechanizm kontroli czynszów komercyjnych (zwłaszcza przy bezterminowych umowach najmu). Rząd miał dzisiaj szansę pokazać, że dba o dwie grupy Polaków na rynku nieruchomości. I znowu o tej drugiej zapomniał.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną