Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Konflikt izraelsko-irański nakręca ceny ropy. Czy Iran zamknie cieśninę Ormuz?

Iranian Army Office / Zuma Press / Forum
Tego się można było spodziewać: ceny na stacjach paliw zaczęły piąć się w górę. Benzyna i olej napędowy niepokojąco zbliżają się do bariery 6 zł/l i do końca miesiąca mogą ją przekroczyć. Przyczyna jest dość oczywista.

Kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie znów nakręca ceny ropy naftowej. Cena baryłki przekroczyła już 70 dol., a niektórzy analitycy wieszczą, że może dojść do 120–130 dol. w przypadku wybuchu pełnoskalowego konfliktu z udziałem USA.

Byle nie drażnić Chin

Na razie coraz bardziej dramatyczna, choć zdalna, wymiana ciosów między Izraelem a Iranem, mimo iż toczy się w światowym zagłębiu wydobywczym ropy naftowej, prowadzona jest tak, by nie ucierpiały zbytnio instalacje naftowe. Zwłaszcza irańskie, bo Izrael ma śladowe zasoby ropy. Ale cudów nie ma, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, a właściwie rakiety. Więc infrastruktura paliwowo-gazowa obu krajów już ucierpiała.

Izraelskie rakiety omijają irańską infrastrukturę naftową zapewne dlatego, że głównym partnerem handlowym tego kraju są Chiny. A Chińczycy źle reagują na kłopoty z zaopatrzeniem w paliwo i rosnącą cenę ropy. Więc lepiej, żeby ich nie denerwować, bo Bóg raczy wiedzieć, co zrobią.

Czytaj także: Czy B-2 nadlecą nad Iran? To nie jest jedyny scenariusz

Ropne zapalenie wąskiego gardła

Sytuacja jest dziś taka, że między Izraelem a Iranem śmigają rakiety, drony i bombowce, a tuż obok na terenie Zatoki Perskiej trwa business as usual, czyli codzienny biznes naftowy. W ciągu dnia cały świat potrzebuje do życia ponad 100 mln baryłek ropy. Z tego 77,5 mln do odbiorców dociera drogą morską. Producenci z Zatoki Perskiej, głównie Arabia Saudyjska, wysyłają ponad 20 mln baryłek. Tankowce z ropą, by wydostać się na Ocean Indyjski, muszą przepłynąć przez cieśninę Ormuz, czyli przewężenie między Iranem a Omanem. W najwęższym miejscu szerokość toru wodnego, którym płyną statki, wynosi 3 mile. Mijanki gigantycznych supertankowców w takich warunkach to spory problem. Na razie ruch trwa bez przeszkód, ale wszyscy żyją w napięciu, czy coś dramatycznego się nie wydarzy i czy cieśnina nie zostanie zablokowana na dobre. Dlatego takie poruszenie wywołało niedawne zderzenie dwóch tankowców. Są podejrzenia, że to wynik zakłócania przez wojsko sygnałów GPS. Ma to utrudniać nawigację izraelskich dronów i pocisków, ale jednocześnie utrudnia nawigację statków. Efekt tego na razie jest taki, że armatorzy doliczają premię za ryzyko i żądają coraz więcej za fracht, więc cena ropy rośnie nie tylko ze strachu przed eskalacją wojny, ale także dlatego, że coraz droższy staje się transport.

Cieśnina OrmuzLech Mazurczyk/PolitykaCieśnina Ormuz

Wciąż też powraca pytanie: czy Iran nie zdecyduje się w akcie desperacji na całkowite zablokowanie cieśniny. W środę były minister gospodarki Iranu Ehsan Khandouzi oświadczył, że tankowce i ładunki LNG powinny przepływać przez cieśninę Ormuz tylko za zgodą Iranu, ale nie wiadomo, czy był to jego prywatny pogląd, czy zapowiedź oficjalnej decyzji Teheranu. Eksperci spierają się, czy Iran ma formalne i techniczne możliwości, by zablokować szlak wodny, który dzieli z sąsiednim Omanem. Większość jest zdania, że byłoby to trudne, a Iran strzeliłby sobie w stopę, gdyby odciął od dostaw ropy swoich partnerów politycznych i handlowych, w tym zwłaszcza Chiny i Indie. Nie mówiąc już o produkujących ropę sąsiadach z drugiej strony Zatoki. Zwłaszcza że ten szlak wodny służy nie tylko do wywożenia ropy naftowej, ale także dostarczania towarów i surowców do krajów Zatoki. W cieśninie Ormuz często mijają się tankowce, z których jedne wiozą ropę, a inne – w drugą stronę – olej spożywczy (palmowy i sojowy), niezbędny składnik kuchni arabskiej.

Flota USA w pobliżu

Jest wreszcie jeszcze jeden czynnik, który będzie miał wpływ na sytuację w cieśninie Ormuz: to Piąta Flota USA stacjonująca w Bahrajnie. Wciąż jednak nie wiemy, czy i kiedy USA włączą się do konfliktu. Tego nie wie nawet sam prezydent Trump, który decyzje podejmuje intuicyjnie i w ostatniej chwili. I to jest czynnik największego ryzyka.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Następca? Co się dzieje między Nawrockim a Kaczyńskim. Ten drugi na pewno ma kłopot

Karol Nawrocki po stu dniach prezydentury jest najpopularniejszym politykiem prawicy. Budowaniu jego pozycji pomaga ostry konflikt z rządem, ale też kłopoty w samym PiS. Prezydent do obrony polityków partii Kaczyńskiego się nie pali i dzięki temu zachowuje popularność wśród elektoratu Konfederacji czy braunistów.

Anna Dąbrowska
03.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną