Z prądem czy pod prąd?
Czy Zielony Ład naprawdę jest martwy? Co z polskim węglem i kiedy prąd będzie tani
ADAM GRZESZAK: – Jak często znajomi pytają pana, dlaczego prąd jest drogi i kiedy będzie tani?
ANDRZEJ MODZELEWSKI: – Nieustannie. Pracuję w branży energetycznej już od 20 lat i zawsze panowało społeczne przekonanie, że energia elektryczna jest za droga.
A nie jest?
To zależy dla kogo. Ministerstwo Klimatu i Środowiska podało ostatnio, że 1,2 mln gospodarstw w Polsce jest na skraju ubóstwa energetycznego, więc dla nich energia jest droga. Dla większości gospodarstw, o ile racjonalnie gospodarują energią, wydatki na nią nie są wielkim obciążeniem i są porównywalne z opłatami za dostęp do internetu. A nikt przecież nie pyta, kiedy internet będzie tańszy.
Czyli jest relatywnie tanio?
Energia elektryczna jest towarem, powinna być więc wyceniana jak każdy inny towar. I to rynek powinien decydować, ile ona kosztuje.
Polacy są innego zdania. Z corocznego raportu Fundacji E.ON na temat stosunku obywateli UE do polityki energetyczno-klimatycznej wynika, że 77 proc. z nas uważa, iż ceny prądu powinno ustalać państwo. Nie mamy zaufania do rynku, zwłaszcza zdominowanego przez państwowych monopolistów.
Ale koniec końców ktoś musi zapłacić za wytworzenie i dostarczenie energii do naszych domów i firm. Więc czy te pieniądze będą pochodziły bezpośrednio z kieszeni odbiorców, czy też złoży się na to całe społeczeństwo ze swoich podatków, to ma drugorzędne znaczenie. Ważniejsze jest, co zrobić, by energia stawała się tańsza i by Europa nie przegrywała w gospodarczej konkurencji z resztą świata. Zwłaszcza jeśli chcemy, by energia elektryczna zastępowała paliwa kopalne w przemyśle, transporcie czy ciepłownictwie.
A na pewno chcemy?
Zdecydowanie tak.