Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Czeski odjazd z polskich torów. RegioJet już wycofuje się z Polski. Dlaczego?

Pociąg i załoga czeskiego przewoźnika RegioJet. Warszawa, październik 2025 r. Pociąg i załoga czeskiego przewoźnika RegioJet. Warszawa, październik 2025 r. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
RegioJet likwiduje większość połączeń w Polsce, oskarżając spółki z grupy PKP o nieuczciwą konkurencję. Z pewnością nie są one bez winy, ale to Czesi przecenili swoje możliwości, a chaotyczny rozwój okazał się dla nich zbyt drogi.

Niedawno były ogromne podwyżki cen biletów, a teraz jest zapowiedź likwidacji większości kursów. RegioJet drastycznie ograniczy działalność w Polsce już na początku maja. Zaraz po majówce znikną połączenia z Krakowa przez Warszawę do Trójmiasta oraz ze stolicy do Poznania. Pozostaną tylko kursy międzynarodowe – z Przemyśla i z Warszawy do Pragi. Czeski przewoźnik pozostaje do końca wierny swojej konfrontacyjnej strategii – winą za niepowodzenia obarcza innych. Przede wszystkim spółki z grupy PKP, z powodu których, jak wyjaśnia, nie mógł otwierać kas biletowych na dworcach ani się na nich reklamować. Blokowano mu także otwarcie bazy technicznej w Warszawie na terenie należącym do PKP Cargo.

Czytaj także: Leo Express czy RegioJet? Czesi na polskich torach razy dwa. A PiS dalej krytykuje

Wojna o tory i ceny

Część argumentów Czechów ma sens, ale niektóre wydają się mocno przesadzone. Na trasie z Krakowa do Warszawy żółte składy rzeczywiście mają wydłużone czasy przejazdu, ale ten problem dotyczy też pociągów innych przewoźników, bo trwają prace remontowe. RegioJet zarzuca swojemu głównemu konkurentowi, czyli PKP Intercity, drastyczne obniżki cen biletów, chociaż przecież to Czesi rozpętali tę wojnę, oferując pierwsze przejazdy po 9 zł. Dominujący przewoźnik zrobił to, co w takiej sytuacji powinien – zaczął ostro walczyć o utrzymanie dotychczasowego klienta. Taki przecież scenariusz miał miejsce we wszystkich krajach, gdzie na torach pojawiała się konkurencja. Najpierw następowała wojna cenowa, a potem wszyscy podnosili nieco ceny, ale pozostawały one na poziomie niższym od tego z czasów monopolu.

Czytaj także: RegioJet rzuca wyzwanie PKP Intercity. Na torach coraz ciaśniej, mamy się z czego cieszyć?

Chaotyczna strategia RegioJet

Z pewnością państwowe spółki starały się różnymi sposobami zaszkodzić RegioJet, ale to nie wyjaśnia jego klęski na naszym rynku. Zwłaszcza że liczba pasażerów na kolei szybko w Polsce rośnie i nowy przewoźnik powinien łatwo znaleźć dla siebie miejsce. Tak jak udało mu się to na swoim rodzimym rynku, w Austrii czy na Słowacji. Podstawowa przyczyna porażki Czechów to przecenienie własnych możliwości. RegioJet chciał uruchamiać w krótkim czasie zbyt wiele połączeń, nie mając do tego ani wystarczającej liczby wagonów (wciąż większość jego składów ma zaledwie po 3–4 wagony), ani odpowiedniego zaplecza technicznego. Brakowało również maszynistów, więc w grudniu trzeba było – w ostatniej chwili – odwołać część kursów zaplanowanych w nowym rozkładzie jazdy. Urząd Transportu Kolejowego grozi za to Czechom karami finansowymi.

Taka chaotyczna strategia zniechęcała część pasażerów, którzy woleli sprawdzone PKP Intercity. Jednak liczba korzystających z RegioJet i tak rosła – Czesi obiecywali, że wkrótce uruchomią brakujące połączenia na trasie z Warszawy do Krakowa (miało być ich sześć), a w grudniu żółte pociągi dojadą do Wrocławia (pięć razy dziennie). Dziś wiemy, że te plany nie zostaną zrealizowane. RegioJet wybrał ucieczkę, bo najwidoczniej uznał, że rozwój w Polsce będzie dla niego zbyt kosztowny. Dla pasażerów to zła wiadomość, bo obecność Czechów rzeczywiście skłoniła PKP Intercity do ostrej walki cenowej o klientów. Teraz liczba promocyjnych biletów u państwowego przewoźnika z pewnością się zmniejszy.

Potrzebna konkurencja. Został Leo Express

Czy to koniec konkurencji na torach? Na trasie Warszawa–Kraków pozostaje inna czeska spółka (choć kontrolowana przez koleje hiszpańskie) o nazwie Leo Express. Na razie oferuje ona dwie pary połączeń dziennie, w czerwcu ma uruchomić dwie kolejne. Leo Express – inaczej niż RegioJet – nie przyjmuje postawy konfrontacyjnej, lecz ugodową. Nikogo nie oskarża, zdołał nawet otworzyć kasę biletową w Warszawie i co najważniejsze, nie przecenia swoich możliwości, rozwijając się u nas powoli. Miejmy nadzieję, że ta strategia okaże się skuteczniejsza, a konkurencja na naszych torach nie umrze razem z rejteradą RegioJet.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Polak sprzedaje broń Ukrainie. „To nie były łatwe pieniądze. Trochę rozdałem za darmo”

Pomyślałem: „Przyszła wojna, przyszły standardy”. Ale było to dosyć naiwne myślenie – mówi Piotr Sapieżyński, prezes firmy Alfa sprzedającej broń Ukrainie.

Juliusz Ćwieluch, Paweł Reszka
09.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną